Parlament Europejski poparł propozycję ujednolicenia przepisów bagażowych w UE, zgodnie z którą pasażerowie w cenie biletu mieliby prawo zabrać na pokład zarówno mały bagaż osobisty mieszczący się pod fotelem, jak i większy bagaż kabinowy o łącznych wymiarach do 100 cm i wadze do 7 kg. Przedstawiciele branży przekonują jednak, że w praktyce może to być trudne do zrealizowania.
Ryanair o propozycji PE. "Nie ma tyle miejsca w schowkach"
Michał Kaczmarzyk, szef struktur Ryanair w Polsce i prezes linii Buzz, wskazuje w wywiadzie dla money.pl, że ograniczenia wynikają przede wszystkim z konstrukcji samolotów. Jak podkreśla, w przypadku popularnych maszyn Boeing 737 liczba schowków nad fotelami jest znacznie mniejsza niż liczba pasażerów.
"Prawda jest taka, że nie ma możliwości, aby każdy ze 189 pasażerów Boeinga 737 wszedł na pokład z walizką kabinową. Po prostu nie ma tyle miejsca w schowkach nad fotelami. Tego miejsca jest o połowę mniej niż pasażerów" - powiedział Kaczmarzyk.
Według niego problem dotyczy całej branży lotniczej, a nie tylko jednej linii. Organizacje zrzeszające przewoźników, takie jak International Air Transport Association oraz Airlines for Europe, podkreślają, że zagwarantowanie każdemu pasażerowi dużego bagażu kabinowego w cenie biletu byłoby w praktyce niewykonalne. W takiej sytuacji część walizek i tak musiałaby trafiać do luku bagażowego przy bramce na lotnisku.
Przedstawiciel Ryanaira przypomina jednocześnie, że w podstawowej taryfie pasażerowie już dziś mogą wnieść na pokład bagaż podręczny o wymiarach 40×30×20 cm, który mieści się pod siedzeniem. Dopłata dotyczy większej walizki kabinowej o wymiarach 55×40×20 cm.
Limit sprzedaży alkoholu na lotniskach? Ryanair jest za
Linie lotnicze zwracają również uwagę na rosnący problem tzw. niesfornych pasażerów. W przypadku poważnych incydentów Ryanair kieruje sprawy do sądu i domaga się odszkodowań od osób, które swoim zachowaniem doprowadziły np. do przekierowania lotu.
Jak zaznacza Kaczmarzyk, firma stosuje zasadę "zero tolerancji". "Jeśli pasażer nie stosuje się do zasad porządku i bezpieczeństwa, przyczynia się do zawrócenia lub przekierowania samolotu, sprawę kierujemy do sądu i domagamy się obciążenia go kosztami. Koniec i kropka" - mówił.
Jednym z pomysłów, który miałby ograniczyć problem, jest wprowadzenie limitów sprzedaży alkoholu na lotniskach. Taki postulat zgłaszał wcześniej szef Ryanaira Michael O'Leary. Zdaniem Kaczmarzyka agresywne zachowania na pokładzie bardzo często mają związek z nadmiernym spożyciem alkoholu jeszcze przed wejściem do samolotu. Personel pokładowy już dziś może odmówić jego sprzedaży osobie nietrzeźwej, jednak pasażerowie nierzadko spożywają go wcześniej, w terminalu.
Czeka nas podwyżka cen biletów. "Wszystko drożeje"
Przedstawiciel linii odniósł się także do sytuacji finansowej branży. Jego zdaniem w dłuższej perspektywie ceny biletów lotniczych będą rosły. Wpływają na to m.in. koszty paliwa, opłaty związane z kontrolą ruchu lotniczego, system handlu emisjami oraz drożejące części do samolotów.
Dodatkowym wyzwaniem są unijne regulacje dotyczące paliwa lotniczego. Linie muszą korzystać z domieszki tzw. zrównoważonego paliwa SAF, które jest nawet kilkukrotnie droższe od tradycyjnego, a jego dostępność na rynku pozostaje ograniczona. "Dlatego długoterminowy kierunek dla cen biletów wydaje się jasny - w górę" - podsumowuje Kaczmarzyk.












