Reklama

Czy przyzwyczajać się do ujemnej ceny ropy?

Poniedziałek przyniósł załamanie na rynku ropy w USA. Cena WTI w kontraktach na maj spadła poniżej zera, do minus 40 dol. za baryłkę. Amerykańskie władze zapewne zrobią wszystko, by podobny scenariusz nie powtórzył się w kolejnym miesiącu. Na rynku europejskim jest trochę spokojniej, choć i tu brakuje podstaw do optymizmu. Jedynymi wygranymi w tej sytuacji mogą okazać się kierowcy, bo paliwo może jeszcze potanieć.

Krwawy poniedziałek zaskoczył wszystkich. Co prawda ropa WTI w kontraktach na maj, które wygasają we wtorek, spadała już od kilku dni. Ale skala paniki, do jakiej doszło po weekendzie, była ogromna. Cena poniżej zera oznacza, że producent będzie musiał zapłacić kupującemu za odbiór towaru.

U podstaw problemu leży brak zdolności magazynowych. Podaż jest wciąż bardzo duża w porównaniu z popytem, który praktycznie zamarł. W tej sytuacji w bardzo szybkim tempie zaczęły wypełniać się magazyny, w których gromadzono ropę. Dotyczy to także zbiorników magazynowych w Cushing w stanie Oklahoma, kluczowym amerykańskim centrum naftowym. Zapasy wzrosły tam, według ostatniego raportu Energy Information Administration, o 48 proc., do około 55 mln baryłek. Tymczasem pojemność w centrum wynosi około 76 mln baryłek.

Reklama

Najbardziej ucierpiał majowy kontrakt, bo dotyczy surowca, który ma zostać dostarczony w czasie, gdy większość kraju pozostaje zablokowana w wyniku pandemii koronawirusa. Zapotrzebowanie na paliwa z rafinerii jest niewielkie, a zbiorniki magazynowe są prawie wypełnione.

Czy to się może powtórzyć?

- Takie sytuacje jak wczorajsza mogą się zdarzyć również w przyszłości, biorąc pod uwagę, że problem wypełnionych magazynów w stanie Oklahoma może się utrzymać. Gdyby faktycznie zapasy utrzymały się na tak wysokim poziomie, nie można wykluczyć podobnego scenariusza również przy wygasaniu kontraktów czerwcowych na ropę WTI - powiedziała Interii Urszula Cieślak z BM Reflex.

Jakub Bogucki z firmy e-petrol liczy jednak, że poniedziałkowy horror się nie powtórzy. Zakłada, że amerykańskie władze zabezpieczą rynek przed takimi sytuacjami. - Stany Zjednoczone planują skup interwencyjny, zapowiadają też redukcje importu surowca z Arabii Saudyjskiej. Coraz głośniej mówi się o otwieraniu gospodarki. To wszystko razem będzie rzutować na poprawę popytu. Jeśli obostrzenia znikną, ludzie zaczną jeździć, będą musieli tankować. To powinno pobudzić i wzmocnić popyt na rynku wewnętrznym i uwalniać miejsca w magazynach - mówi Interii Bogucki.

- Myślę, że władze USA będą chciały zrobić wszystko, by do takiej sytuacji ponownie nie doszło. W czerwcu powtórki tego scenariusza chyba nie będzie - dodaje.

Jednym z czynników, które mogą poprawić nieco obraz rynku, będzie malejące wydobycie w Stanach Zjednoczonych w kolejnych miesiącach. Liczba wiertni na tamtejszym rynku spada. W połowie marca było ich ponad 680, a w minionym tygodniu już tylko 438. - Wszystko wskazuje na to, że w maju nastąpi spadek produkcji w USA. Gdy do tego dorzucić fakt, że od maja obowiązywać będą ograniczenia w produkcji ustalone przez OPEC+, jest szansa, że sytuacja w jakiejś mierze ulegnie tam normalizacji - ocenia Cieślak.

Pytanie, dlaczego firmy produkcyjne nie podjęły bardziej radykalnych kroków w celu ograniczenia wydobycia, którego koszt w USA jest przecież większy niż na innych rynkach. Wydobywa się tu bowiem ropę łupkową, zalegającą w pokładach trudniej dostępnych. Według analityczki DM Reflex, firmy obawiały się utraty rynku. - Jeśli jeden producent się wycofuje, kolejni zajmują jego miejsce. A ponowny powrót do gry jest bardzo trudny. Nikt nie chce oddawać pola - mówi.

Nerwowość i panika

Jednak mimo wszystko poziom niepewności co do przyszłości jest bardzo duży. Wszystko jest możliwe, zmienność jest bardzo duża. - Uspokojenie byłoby możliwe, gdyby faktycznie zaczęto odmrażać gospodarki. Nie wiemy jednak, kiedy to nastąpi. Pytanie też, jaki będzie efekt podejmowanych działań - czy będzie następował przyrost popytu, w jakim tempie - mówi Cieślak.

Kluczowe jest, by nadwyżka podaży nad popytem nie była rosnąca. - Bo to, że będzie długo się utrzymywała, jest pewne.

Według Jakuba Boguckiego to, co działo się na rynku amerykańskim, nie przekłada się w aż tak dużym stopniu na pozostałe rynki. - WTI to specyficzna ropa. Amerykańska sieć rurociągowa nie jest aż tak rozwinięta, by surowiec dało się łatwo i szybko ekspediować na zewnątrz. Można powiedzieć, że to problem głównie amerykański - powiedział.

Biznes INTERIA.PL na Twitterze. Dołącz do nas i czytaj informacje gospodarcze

Ale i na europejskim rynku brakuje powodów do optymizmu. Wahania, jeśli chodzi o cenę ropy Brent, są bardzo duże. Maksymalny poziom notowań we wtorek wynosił 26,5 dol. za baryłkę, a minimalny 18 dol. W tej chwili cena oscyluje wokół 21 dol.

Widać, że decyzja OPEC+ o cięciu produkcji od maja o 9,7 mln baryłek dziennie nie przyniosła pożądanych efektów. Ubytek będzie zbyt mały w porównaniu ze spadkiem popytu, który Międzynarodowa Agencja Energii szacuje tylko w tym miesiącu na 29 mln baryłek dziennie.

Ceny paliw pozostaną niskie

To z pewnością znajdzie odzwierciedlenie na stacjach paliw w kraju. - Prognoza na najbliższe dni, jeśli chodzi o hurtowy rynek paliw, zakłada spadki. Hurtowe ceny w kolejnym tygodniu mogą spaść o kolejne 10 gr na litrze - szacuje Cieślak.

Jej zdaniem również na rynku detalicznym tendencja spadkowa obserwowana od początku marca utrzyma się. Oczywiście różnie będzie to wyglądało na różnych stacjach. Jeśli będą wchodziły tańsze dostawy, ceny będą automatycznie spadać. Jednak trzeba mieć na uwadze, że w związku ze spadkiem sprzedaży paliw rotacja paliwa w zbiornikach stacyjnych będzie niższa. Odczujemy więc te spadki z większym niż zazwyczaj opóźnieniem. - Zakładamy, że w perspektywie kilku tygodni ceny paliw nie będą rosły, a mogą spadać - podsumowała.

Jakub Bogucki uważa, że jest szansa na stabilizację cen paliw na niskich poziomach. - Myślę tu o cenie 4 zł i poniżej za litr benzyny 95. Ekstremalne ceny, na poziomie ok. 3,5 zł, zdarzają się jeszcze gdzieniegdzie, ale to już raczej wyjątki - powiedział. Zwyżki cen na tę chwilę nam na pewno nie grożą.

Monika Borkowska

Ropa Brent natychmiast

84,21 -0,29 -0,34% akt.: 31.01.2023, 05:19
  • Max 87,28
  • Min 84,18
  • Stopa zwrotu - 1T -4,12%
  • Stopa zwrotu - 1M -1,81%
  • Stopa zwrotu - 3M -10,38%
  • Stopa zwrotu - 6M -18,79%
  • Stopa zwrotu - 1R -5,12%
  • Stopa zwrotu - 2R 53,47%
Zobacz również: OLEJ KANADA ROPA CRUDE SOK POMARAŃCZOWY
INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: ceny ropy | ceny paliw

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »