Londyńska gazeta ekonomiczna zwraca uwagę na politykę Donalda Trumpa. Przypomina, że w ciągu roku prezydent USA rozpoczął wojnę handlową, zaatakował amerykańskie instytucje, w tym Rezerwę Federalną, i groził sojusznikom w sprawie Grenlandii. Pomimo tego globalny wzrost gospodarczy wykazał odporność. "Inflacja nadal spada, a rynki akcji w Europie i na świecie, mimo wstrząsów, osiągnęły nowe maksima" - wylicza brytyjski dziennik.
Atak USA na Iran. Co dalej z dostawami przez Cieśninę Ormuz?
Jego analitycy zastanawiają się, czy ta tendencja utrzyma się po ataku Stanów Zjednoczonych i Izraela na Iran. Twierdzą, że wszystko zależy od rynków ropy naftowej. "Pytanie brzmi, czy USA i ich partnerzy zdołają uniknąć długotrwałego wstrzymania dostaw energii przez Cieśninę Ormuz". Przypominają, że Organizacja Krajów Eksportujących Ropę Naftową (OPEC) oraz państwa współpracujące z nią zgodziły się od 1 kwietnia zwiększyć wydobycie surowca do 206 tys. baryłek dziennie.
W opinii Financial Times, jeśli ruch zostanie utrzymany, a wzrost cen zahamowany dzięki decyzji producentów ropy, straty dla wzrostu gospodarczego krajów mogą zostać ograniczone. W przeciwnym razie nagły wzrost cen energii grozi ponownym wzrostem inflacji w głównych gospodarkach, rezygnacji z planów banków centralnych dotyczących obniżek stóp procentowych i podważeniem zaufania przedsiębiorstw. "Ropa naftowa jest kluczowym kanałem" - mówi Neil Shearing, główny ekonomista w firmie analitycznej Capital Economics.
Brytyjski dziennik powołuje się też na ocenę Edwarda Fishmana, autora "Punktów krytycznych" (Chokepoints), wydanej w zeszłym roku książki o amerykańskiej wojnie gospodarczej. W jego opinii istnieją dwa główne scenariusze dla rynków energetycznych. Jednym jest znaczne i długotrwałe utrudnienie całego ruchu przez Cieśninę Ormuz, przez którą przepływa około 20 proc. baryłek ropy naftowej. Scenariusz wywołałoby "monumentalny kryzys cen ropy na świecie" do 100 dol. za baryłkę. Ucierpiałby też rynek gazu ziemnego, "powodując presję inflacyjną na głównych rynkach, w tym w Europie".
Ceny ropy w górę, wzrost gospodarczy w dół
Drugim, bardziej prawdopodobnym i najmniej szkodliwym scenariuszem, jest częściowe zamknięcie cieśniny i przerwa w sprzedaży irańskiej ropy. "Jeśli inni producenci zwiększą wydobycie, wpływ może być bardziej ograniczony" - zapowiada Fishman. Ten scenariusz też nie uchroni surowca od podwyżek. Autor "Punktów krytycznych" prognozuje, że cena ropy wzrośnie do co najmniej 80 dolarów za baryłkę.
W opinii dyrektora ds. badań stóp procentowych w Barclays Ajay Rajadhyaksha, każdy stały wzrost cen ropy o 10 dolarów za baryłkę może w ciągu najbliższych 12 miesięcy zmniejszyć wzrost gospodarczy o 10 do 20 punktów bazowych. "Gdyby cena ropy wzrosła na przykład do 120 dolarów za baryłkę i utrzymała się na tym poziomie, gospodarka Stanów Zjednoczonych i światowa odczułyby znaczny wpływ" - twierdzi ekspert Barclays.
Financial Times przypomina, że Iran jest ważnym dostawcą dla gospodarek takich jak chińska, ale nie ma kluczowego znaczenia dla globalnego zużycia ropy naftowej. Według Międzynarodowej Agencji Energetycznej (IEA) w styczniu Iran wydobywał 3,45 miliona baryłek ropy naftowej dziennie. "Stanowi to mniej niż 3 proc. globalnego zapotrzebowania" - zwraca uwagę dziennik ekonomiczny z Londynu. Jednak przez Cieśninę Ormuz płynie ropa nie tylko z Iranu, ale też z Arabii Saudyjskiej, Iraku, Kuwejtu, Zjednoczonych Emiratów Arabskich i Kataru.













