Reklama

Felieton Gwiazdowskiego: Komunizm to faszyzm

Związek Socjalistycznych Republik Radzieckich (okrojony co prawda z wielu z nich) pod wodzą działacza Komunistycznej Partii Związku Radzieckiego najechał właśnie na niepodległe od 30 lat państwo i dokonuje tam ludobójstwa.

To nic nowego. Armia Czerwona ciągle dokonywała ludobójstwa. Było ono usprawiedliwiane a to wzniosłą ideą sprawiedliwości społecznej i wyzwolenia ludu spod okupacji kapitalizmu, a to walką z faszyzmem. Teraz też walczy z "faszystami" - jak głosi Władimir Putin.

Tymczasem komunizm i faszyzm to jeden ciort. Niestety przez lata różni ćwierćintelektualiści  przekonywali świat, że jest inaczej. Przodowała w tym elita francuska. Na przykład Jean-Poul Sartre, Simone de Beauvoir czy Louis Aragon. Nic w tym dziwnego, bo tradycję mają długą. Voltaire też kadził carycy Katarzynie. W jego przypadku było to o tyle zrozumiałe, że przesyłała mu ciepłe futra. Inni robili to ze szczerego przekonania. Lenin nazwał ich "polieznyj idiot" - pożyteczny idiota.

Reklama

Co zawsze łączyło faszyzm z komunizmem?

Po pierwsze, kolektywizm. Faszyzm i komunizm są kolektywistyczne. Podobnie zresztą jak nacjonalizm, autorytaryzm, konserwatyzm i socjalizm - aczkolwiek w innych obszarach istnieją między nimi zasadnicze różnice. Po przeciwnej stronie jest indywidualizm - czyli liberalizm. "W literaturze politycznej znano tylko te dwa punkty widzenia - indywidualizm i kolektywizm" - pisał Ludwik Gumplowicz. Miał rację. Etyka indywidualistyczna, którą propagowała w swoim obiektywizmie Ayn Rand wyklucza te wszystkie zbrodnie, które jedne grupy ludzi robiły innym grupom ludzi przy pomocy aparatu państwa. Jednostki - owszem - konkurują. Ale ich interes własny - jak jakaś "niewidzialna ręka" - popycha ich do współpracy.

Po drugie, państwo. Faszyzm i komunizm, znów podobnie jak nacjonalizm, autorytaryzm, konserwatyzm i socjalizm, absolutyzują państwo jako najwyższą formę organizacji społecznego "kolektywu". Tylko liberalizm domaga się ograniczenia władzy państwa.

Po trzecie, partia. O ile w autorytaryzmie i konserwatyzmie, państwo działa przez swoje organy (tak było choćby w II RP po autorytarnym zamachu majowym), o tyle w faszyzmie i komunizmie organy państwa są instrumentem w rękach partii politycznych (NSDAP, KPZR, PZPR).

Pomagajmy Ukrainie - Ty też możesz pomóc! 

Po czwarte, wódz. Kult führera, I sekretarza (wcześniej cara, a teraz prezydenta) łączy faszyzm i komunizm z nacjonalizmem i nawet autorytaryzmem. W liberalizmie jest inaczej - każdy sam jest wodzem dla siebie.

Po piąte, totalitaryzm. Faszyzm i komunizm są totalitarne. Państwo zajmuje się nie tylko polityką, ale także gospodarką, kulturą i całym życiem społecznym. Totalnie właśnie. To bardzo istotny element, który łącząc faszyzm z komunizmem, różni je od autorytaryzmu, w którym państwo miało zajmować się polityką, ale życie społeczne pozostawiało lekko poza swoją kontrolą - a nawet i gospodarkę (Portugalia Salazara i Chile Pinocheta).

Po szóste, teoria wroga. Faszyzm i komunizm poszukują sobie wroga. Bo w ten sposób łatwiej jednoczyć im zwolenników. Dla faszystów wrogiem byli Żydzi. Dla komunistów - burżuazja, czyli często też Żydzi. Marks traktował "żydostwo" (między innymi w "Zur Judenfrage") prawie jako synonim "burżuazyjnego wyzyskiwacza".

Po siódme, teoria wojny. Jak się ma wroga - śmiertelnego - trzeba z nim prowadzić wojnę. Na śmierć i życie. Dlatego i faszyści, i komuniści zajmowali się prowadzeniem nieustanej wojny, która przy okazji cementowała "kolektyw" wokół "wodza" - wszystko w sprzężeniach zwrotnych.

Po ósme, interwencjonizm. Aparat państwa służy faszystom i komunistom nie tylko do zwalczania wroga i prowadzenia wojny, ale także do poprawy "jakości życia kolektywu". Państwo "interweniuje" więc w stosunki społeczne i - przede wszystkim - gospodarcze. Mają to wspólne z socjalistami, bo w autorytaryzmie dopuszczano wolny rynek (jak była o tym mowa wyżej).

Po dziewiąte, wspieranie "championów" gospodarczych. Silne państwo potrzebuje silnych firm. Dlatego faszyści i komuniści (podobnie zresztą jak socjaliści) lubią wspierać duże przedsiębiorstwa - pod warunkiem oczywiście, że mają nad nimi własnościową, albo przynajmniej administracyjną kontrolę.

Po dziesiąte, niechęć do małego biznesu. O ile liberalizm podkreśla rolę przedsiębiorczości - zwłaszcza drobnych kupców i przemysłowców - o tyle w systemach faszystowskich i komunistycznych są oni co najwyżej do pewnego stopnia tolerowani. Ta niechęć jest typowa także dla socjalizmu, aczkolwiek stopień "oficjalnej" niechęci bywa w przypadku socjalizmu nieco mniejszy. 

Po jedenaste, etatyzm. Faszyzm i komunizm są etatystyczne. Socjalizm też ma etatystyczne ciągoty, ale przynajmniej werbalnie aprobuje wolny rynek i chce go jedynie "korygować". Systemy totalitarne - a takimi są właśnie faszyzm i komunizm - chcą kontrolować zawsze wszystko.

Po dwunaste, wysokie wydatki publiczne. O ile socjaliści dostrzegają jeszcze jakieś limity wydatków publicznych, o tyle faszyści i komuniści takich nie widzą - poza fizycznym brakiem pieniędzy na wydawanie.  

Po trzynaste, antyliberalizm. Faszystów i komunistów łączy antyliberalizm, aczkolwiek i to nie jest dla nich wyjątkowe - podzielają tę niechęć także socjaliści.

Po czternaste, antykapitalizm. Faszyzm i komunizm to antykapitalizm. Socjaliści też są antykapitalistyczni, ale nie aż tak jednoznacznie, dostrzegając potrzebę istnienia jakichś form własności prywatnej, rynku i "burżuazyjnych praw człowieka".  

Po piętnaste, krytyka praw człowieka. O ile liberalizm koncentruje się na prawach jednostki, konserwatyzm, autorytaryzm i socjalizm te prawa limitują, o tyle w systemach totalitarnych, a takim jest właśnie faszyzm i komunizm, prawa jednostki nie występują w ogóle - totalnie.

Jakie są zatem różnice, które pozwalają utrzymywać tezę o jakiejś nadzwyczajnej różnicy jakościowej między faszyzmem i komunizmem? Podobno nacjonalizm i rasizm. Komunizm nie jest nacjonalistyczny. Jest (inter)nacjonalistyczny. Czy to rzeczywiście różnica jakościowa? Inny jest punkt odniesienia - do innego kolektywu. W jednym przypadku jest to "naród", w drugim przypadku jest to międzynarodowa klasa robotnicza - bez względu na różnice narodowe. Wszystkie pozostałe konsekwencje są takie same w obu przypadkach. Jak naród/klasa jest lepszy/a od innych, to musi się konsolidować wewnętrznie i walczyć ze swoimi wrogami pod przywództwem "wodza". Co ciekawe, w trakcie "Wielkiej Wojny Ojczyźnianej" po atak III Rzeszy na ZSRR, Stalin zmienił retorykę. Armia Czerwona przestała walczyć za lud, a zaczęła za "naród" i jego "ojczyznę".

Wszystkie podstawowe mechanizmy ideowe i instytucjonalne dla faszystów i komunistów są więc wspólne. Dlaczego więc ze sobą walczyły? O władzę nad ludem/narodem. Bo przecież z ich punktu widzenia to ta sama "tłuszcza".

Robert Gwiazdowski

Autor felietonu wyraża własne opinie.

Biznes INTERIA.PL na Twitterze. Dołącz do nas i czytaj informacje gospodarcze

Jeśli chcesz otrzymywać powiadomienia Messengerem o kolejnych felietonach Roberta Gwiazdowskiego kliknij tutaj

Wasze komentarze
No hate

Wyrażaj emocje pomagając!

Grupa Interia.pl przeciwstawia się niestosownym i nasyconym nienawiścią komentarzom. Nie zgadzamy się także na szerzenie dezinformacji.

Zachęcamy natomiast do dzielenia się dobrem i wspierania akcji „Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy” na rzecz najmłodszych dotkniętych tragedią wojny. Prosimy o przelewy z dopiskiem „Dzieciom Ukrainy” na konto: ().

Możliwe są również płatności online i przekazywanie wsparcia materialnego. Więcej informacji na stronie: Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »