Reklama

Felieton Gwiazdowskiego: Wzmożenie modlitewne socjalistów

Zostałem ukrytym marksistą. Przynajmniej w oczach niektórych wzmożonych obrońców praworządności i tropicieli dezinformacji, zwłaszcza tych o postępowych poglądach społecznych. Bo oni, jak i ci drudzy, przeżywają "wzmożenia modlitewne", tylko do innego boga się modlą. Ale w sumie o to samo: o sprawiedliwość i różność społeczną.

Umieszczono mnie na jednej liście proskrypcyjnej z profesorem Marcinem Matczakiem, który też się naraził, bo zapomniał, że w sekcie jest się bezwarunkowo. Tu nie ma miejsca na żadne wątpliwości co do linii programowej.

Poszło oczywiście o pracę 16 godzin na dobę. Oczywiście jakby ktoś chciał się dowiedzieć, co ja DOKŁADNIE myślę o takiej pracy, a nie co inni myślą co ja myślę, to może posłuchać i poczytać na Interii. A do tego, co już tu mówiłem i pisałem, dorzucę dziś trochę o tym, czym jest liberalizm.

Reklama

To wolność jednostki, która jest ważniejsza od dobra jakiejś grupy - chyba, że to jednostka sama uzna, że ważniejsza jest dla niej grupa. Liberalizm to równość szans i równość wobec prawa - wszyscy mają je takie same, bez względu na to, do jakiej grupy należą. A nie równość materialna bez względu na nakłady i rezultaty.

To nie są nowe idee. Liberałami - w sensie obrońcami wolności jednostki i równości wobec prawa - byli Heraklit z Efezu, Zenon z Elei, sofiści i stoicy.

Wolność jako podstawowe prawo człowieka

Sofista Alkidamas z Eolii przekonywał, że istnieją pewne naturalne prawa człowieka, wśród których podstawowa jest wolność, bo "wolnych wypuścił wszystkich bóg, nikogo niewolnikiem natura nie uczyniła". U Lykofrona znajdujemy jedno z pierwszych nawiązań do idei umowy społecznej. "Państwo, które naprawdę zasługuje na tę nazwę, a nie jest nim tylko z imienia, musi się troszczyć o cnotę, inaczej bowiem wspólnota państwowa staje się układem sprzymierzeńców, który od innych układów, zawieranych z odległymi sprzymierzeńcami, różni się jedynie co do miejsca, a prawo staje się umową oraz rękojmią wzajemnej sprawiedliwości bez możności natomiast urabiania dobrych i sprawiedliwych obywateli".

Drugą grupą filozofów greckich, w których rozważaniach obecne są elementy liberalne byli stoicy. Chryzyp z Soloj zauważył że "nic nie może zmienić tego niezaprzeczalnego faktu, że pewne miejsca w teatrze są lepsze od innych". Problemem jest więc to, kto gdzie ma siedzieć i co lub kto ma o tym decydować.

O ile w filozofii Platona i Arystotelesa najważniejszą kategorią było pojęcie polis, stoicy wysnuli tezę, że ważniejsza jest jednostka skoncentrowana na sobie, a nie na układaniu życia innym. Jak radził Epiktekt: "nie usiłuj naginać biegu wydarzeń do swej woli, ale naginaj wolę do biegu wydarzeń, a życie upłynie ci w pomyślności".

Człowiek rozsądny - zdaniem stoików - dostosowuje swoje pragnienia do rozumnego porządku świata. A nawet wszechświata. Taki wszechświat to ma szczęście, a my wszyscy razem z nim, że żaden filozof społeczny nie może nic zmienić w prawach, które nim żądzą. A przecież to musi być dla niektórych strasznie frustrujące, że nie mogą zmienić praw fizyki, chemii czy biologii.

Może dlatego koncentrują się, w dodatkowo większym wzmożeniu, na zmienianiu praw ludzkich. Usiłują realizować własne pragnienia, nie bacząc na rozumny porządek świata. Dzieje się tak dlatego, że podlegają namiętnościom (pathos), czyli, jak twierdził Zenon z Kition, "bezrozumnym i przeciwnym naturze poruszeniom duszy". Ale, jak dodawał,  "tylko ludzie cnotliwi mogą być dobrymi obywatelami i przyjaciółmi i tylko oni naprawdę są wolni". Wolność bowiem to kierowanie własnymi czynami. A źli ludzie, opanowani żądzą układania innym świata według własnych o nim wyobrażeń, nie są w stanie tego czynić. I dlatego też są niewolnikami. Niewolnikami własnych pathos.

Co do pracy po 16 godzin dziennie

Największy problem jest w tym, że nie tylko chcą oni ułożyć innym świat, ale że chcą innym zmienić wyobrażenia o tym świecie. Przy pomocy - co oczywiste - siły zbiorowego przymusu. Bo sami zazwyczaj siły takiej nie mają. To już nie te czasy, że władzę zdobywał król, który siłę miał. W dzisiejszym świecie władzę częściej zdobywają nieudacznicy, nie przy pomocy własnej siły tylko przy pomocy siły głosów wyborców zniewolonych przez pathos.

Przypomnę więc Cicerona. To od niego pochodzi słynna przypowieść o piracie postawionym przed sądem Aleksandra Wielkiego, który zapytał go, o przyczynę skłaniającą go do tego, by czynić morza niebezpiecznymi do żeglugi dla innych. "Jest to ta sama przyczyna - miał odrzec pirat - która skłaniała Ciebie Panie, do czynienia niebezpiecznym całego świata".

No właśnie. Jednostka może zrobić komuś krzywdę. Władca może zrobić krzywdę wszystkim. Im ma więcej władzy, tym ta krzywda może być większa.

Dlatego liberałowie XVII- i XVIII-wieczni starali się tę władzę ograniczyć. Dla zrozumienia istoty liberalnego pojmowania wolności w tej jej klasycznej postaci konieczne jest wgłębienie się w klimat epoki Oświecenia i zrozumienie różnic intelektualnych pomiędzy jego najznamienitszymi przedstawicielami. Liberalizm był bowiem dzieckiem Oświecenia. Jednak nie można używać tej samej nazwy do tak różnych prądów intelektualnych, jak te, które dominowały na Wyspach Brytyjskich i stamtąd przeniesione zostały do Ameryki i do tych, które opanowały Stary Kontynent. Niestety większości z nas Oświecenie kojarzy się w pierwszym odruchu z Rousseau i Wolterem. A przecież antyreligijny liberalizm kontynentalny, który doprowadził do oderwania wolności od moralności i odpowiedzialności za własne postępowanie, nie jest tożsamy z liberalizmem jako takim. Adam Smith na Uniwersytecie w Edynburgu wykładał etykę, a w "Teorii uczuć moralnych" pisał o uczuciu sympatii, którą kierują się ludzie. I nią się właśnie kierując, liberałowie nie każą nikomu pracować 16 godzin na dobę. Proszą jedynie o tu, by ci, którzy tyle pracować nie chcą, nie zabierali dochodu tym, którzy tak właśnie pracują.

Robert Gwiazdowski, adwokat, prof. Uczelni Łazarskiego

Autor felietonu wyraża własne poglądy i opinie

(śródtytuły pochodzą od redakcji)

Zobacz również:

Jeśli chcesz otrzymywać powiadomienia Messengerem o kolejnych felietonach Roberta Gwiazdowskiego kliknij tutaj

Felietony Interia.pl Biznes

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »