Fotowoltaika miała obniżać rachunki, ale nie wszystkim się zwraca. Znamy nowy pomysł rządu

Fotowoltaika miała być nie tylko ekologicznym źródłem prądu, ale obniżać rachunki. Tymczasem wiele osób, które ją zainstalowało, wcale nie odczuwa, by inwestycja się im zwróciła. Przed wyborami rząd obiecywał im wsparcie i korzystny system rozliczeń. Konkretnych rozwiązań wciąż nie ma, ale resort klimatu wskazał nam, kiedy rząd w końcu chce się nimi zająć.

Właściciele paneli fotowoltaicznych coraz częściej czują się oszukani. Inwestycja w panele miała obniżyć im rachunki, tymczasem nie zawsze się zwraca. 

Jak opisywaliśmy w Interii, najbardziej rozczarowani prosumenci zaczynają mówić o ogólnopolskim proteście. Pod koniec maja wskazywali, że w grę może wchodzić masowe wyłączanie paneli. "Samemu nic nie zrobisz, ale gdy na raz wyłączymy sto - tysiąc instalacji - ci, którzy nas okradają, odczują to" - ostrzegali na grupie w mediach społecznościowych, zrzeszającej osoby w podobnej sytuacji. 

Reklama

Zmianę sposobu rozliczenia dla właścicieli PV obiecywano w kampanii wyborczej. Jeszcze kilka tygodni temu o szybkim wprowadzeniu rozwiązania, które mogłoby pomóc właścicielom fotowoltaiki mówiła wiceministra klimatu i środowiska. Tymczasem konkretnych zmian w rozliczeniach wciąż brak. Nie ruszył też póki co zapowiadany program wsparcia dla magazynów energii. Zapytaliśmy Ministerstwo Klimatu i Środowiska, kiedy właścicieli fotowoltaiki w końcu czekają zmiany na lepsze.

Fotowoltaika na nowych zasadach. To nie podoba się właścicielom paneli

Powodem, dla którego właściciele fotowoltaiki czują się pokrzywdzeni, jest nowy sposób rozliczania energii. Kiedy fotowoltaika zyskiwała popularność w Polsce i ruszały pierwsze programy wsparcia, stosowany był system net-metering. 

Prosumenci produkowaną energię oddawali do sieci. Za każdy oddawany kilowat mogli odebrać 0,7 lub 0,8 kW. Rozliczenie następowało w trybie rocznym. Dzięki temu, jeśli np. latem wyprodukowali dużo energii, to nie musieli płacić za znaczącą część energii pobieranej z sieci i widzieli dużą różnicę w rachunkach. 

Taki system rozliczeń mogli wybrać tylko właściciele fotowoltaiki, którzy przystąpili do sieci przed 1 kwietnia 2022 roku. Oni nadal mogą się tak rozliczać jeszcze przed kilkanaście lat. 

Ale nowi użytkownicy muszą rozliczać się już w systemie net-billing. Ten system polega na tym, że najbardziej opłaca się wykorzystywać produkowaną energię na bieżąco, inaczej nadwyżkę trzeba sprzedać do sieci, a w momencie, gdy nasza produkcja jest niska, energię z sieci trzeba kupić. Do tego w momencie, kiedy produkcja z fotowoltaiki jest duża, ceny jej sprzedaży do sieci oferowane prosumentom są niskie.

To wszystko sprawia, że jeśli gospodarstwo domowe nie jest w stanie zużyć na bieżąco energii z paneli, fotowoltaika staje się mało opłacalna. A ponieważ panele najwięcej prądu produkują w ciągu dnia, kiedy przebywamy w pracy, wiele osób nie ma zużycia na poziomie, który zapewniłby im opłacalność paneli. 

Rząd obiecywał nowe zasady dla fotowoltaiki

"Przywrócenie korzystnych zasad rozliczeń dla prosumentów" obiecywała w czasie kampanii wyborczej rok temu największa partia koalicji rządzącej, Platforma Obywatelska. Był to jeden ze "100 konkretów" KO.  

"Ministerstwo Klimatu i Środowiska opracowało projekt przepisów modyfikujących system rozliczeń net-billing. Trwają konsultacje sektorowe i wewnątrzresortowe" - czytamy na stronie Platformy Obywatelskiej w sekcji z informacjami o realizacji postulatów.  

O pracach nad zmianą systemu rozliczeń pisaliśmy w ostatnim czasie także w Interii. Zapowiedź rządu mogła jednak nie usatysfakcjonować właścicieli fotowoltaiki. Jak wynika z wypowiedzi wiceministra klimatu i środowiska Miłosza Motyka, resort nie planuje powrotu do systemu net-metering. Zmiany miałyby zajść w obrębie systemu net-billing. 

O to, kiedy projekt wyjdzie ze sfery konsultacji w sferę legislacji i jakie dokładnie rozwiązania są planowane, zapytaliśmy Ministerstwo Klimatu i Środowiska.

Zmiany w rozliczeniach. Rząd musi się pospieszyć

"Ministerstwo Klimatu i Środowiska przygotowało projekt regulacji, które zostaną zawarte w projekcie ustawy o zmianie ustawy o odnawialnych źródłach energii oraz niektórych innych ustaw. Są to propozycje zmiany zasad rozliczenia prosumentów, którzy funkcjonują w systemie net-billing" - wskazuje resort w odpowiedzi na nasze pytania. 

Jak precyzuje ministerstwo zmiany te mają na celu zwiększenie opłacalności inwestycji w mikroinstalacje prosumenckie. "Zakładają one, że możliwość rozliczania się istniejących prosumentów, którzy funkcjonują w systemie net-billing na podstawie rynkowej, miesięcznej ceny energii elektrycznej (RCEm). Propozycja ta dotyczy kwestii ceny minimalnej, która w układzie miesięcznym chroni istniejących prosumentów przed niskimi cenami za energię wprowadzaną do sieci. Prosumenci będą jednak mogli (składając stosowne oświadczenie do sprzedawcy energii) zmienić sposób rozliczeń na rozliczenie na podstawie rynkowej, godzinowej ceny energii elektrycznej (RCE)" - tłumaczy MKiŚ. 

Dodatkowo resort zakłada zwiększenie wartości środków za energię wprowadzaną do sieci, które są zapisywane na tzw. depozycie prosumenckim. 

Dowiedzieliśmy się także, kiedy rząd ma zająć się propozycją zmian. "Planowany termin przyjęcia projektu przez Radę Ministrów to II kwartał 2024 r." - przekazuje resort. Oznaczałoby to, że rząd ma zająć się projektem jeszcze w tym miesiącu, bo w lipcu zaczyna się już trzeci kwartał.

Później zostanie on skierowany do Parlamentu. "Wejście przepisów w życie będzie uzależnione od tempa dalszych prac parlamentarnych - wskazuje ministerstwo. Jeśli rzeczywiście projekt uda się przyjąć na Radzie Ministrów w czerwcu, to Sejm będzie mógł się zająć nim na którymś z dwóch lipcowych posiedzeń. Następne jest zaplanowane dopiero po przerwie wakacyjnej, we wrześniu. 

Magazyny energii przy domu. Będą zmiany w uldze termomodernizacyjnej

Dodatkowo promowane mają być magazyny energii. Takie instalacje pozwalają gromadzić wytworzoną i niezużywaną na bieżąco energię. Można ją wykorzystać później, na przykład po powrocie z pracy do domu. 

Wsparcie dla magazynów energii ma zapewnić kolejna edycja programu "Mój prąd". Skorzystać z dofinansowania będą mogły, według zapowiedzi, także osoby, które już mają fotowoltaikę. 

Szósta edycja programu "Mój prąd" miała ruszyć - zgodnie z marcowymi zapowiedziami wiceministry Urszuli Zielińskiej - już w tym kwartale. Ale wiadomo już, że to się nie uda. Jak podało nam ministerstwo, kolejna odsłona programu "Mój prąd" ma ruszyć na przełomie III i IV kwartału 2024 roku, a więc dopiero jesienią. 

Tak, jak informowaliśmy, resort planuje, że instalacja magazynów energii elektrycznej w programie "Mój Prąd" będzie obowiązkowa. "Zamierzeniem jest, by magazyny energii były w przyszłości obligatoryjne od ustalonej daty przyłączeniowej instalacji PV i magazynu energii. Program jest na ostatnim etapie prac, a ostateczne zapisy dotyczące naboru wniosków będą znane w najbliższych tygodniach" - podało nam MKiŚ.

Rząd dodatkowo planuje zmiany w uldze termomodernizacyjnej. "Proponowana zmiana dotyczy uwzględnienia w wykazie materiałów budowlanych i urządzeń związanych z realizacją przedsięwzięć termomodernizacyjnych magazynów energii wraz z osprzętem oraz uwzględnienia w wykazie usług montażu magazynu energii" - czytamy w komentarzu przesłanym naszej redakcji. 

Martyna Maciuch

INTERIA.PL
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »