Reklama

Glapiński: Teraz nie ma przesłanek do podwyżki stóp

Adam Glapiński z Rady Polityki Pieniężnej nie dostrzega obecnie przesłanek do podwyżki stóp procentowych, jednak jeśli chodzi o najbliższe, marcowe posiedzenie RPP, kwestia ostatecznej decyzji pozostaje otwarta.

Glapiński zaznacza, że na obserwowany wzrost inflacji mają wpływ czynniki zewnętrzne, znajdujące się poza kontrolą Rady. W drugiej połowie roku tempo wzrostu cen powinno ulec obniżeniu, a średnioroczna inflacja powinna ukształtować się na poziomie ok. 3,5 proc.

- Na dzień dzisiejszy nie widzę przesłanek za podwyżką stóp procentowych. Dziś bym nie poparł takiego wniosku. Jak będzie na posiedzeniu, do którego mamy jeszcze tydzień, nie wiem - powiedział Glapiński w rozmowie z PAP.

- Uważam, że styczniowa podwyżka stóp nie była początkiem cyklu, który miałby oznaczać podwyżki stóp na wszystkich kolejnych posiedzeniach. Był to sygnał wysłany do rynków, że Rada kontroluje sytuację, że się nie zawaha. Pozostawiam sobie otwartą ścieżkę decyzyjną, w zależności od informacji, które napływają. I to nie informacji dotyczących bieżącego stanu gospodarki, tylko tego, co będzie za rok. Nie możemy kierować się doraźnymi wahaniami. Planujemy działania, które wpływają z opóźnieniem, w średnim okresie - dodał.

Reklama

Inflacja z zewnątrz

Glapiński zaznaczył, że obecnie inflacja wynika głównie ze wzrostu cen żywności i paliw na rynkach międzynarodowych i nie przenosi się na wzrost oczekiwań inflacyjnych i presję płacową w kraju. - Nie mieliśmy wzrostu inflacji związanego z naszymi fundamentami. Nasz wzrost PKB jest nadal słaby. Mamy wzrost cen żywności i paliw, który pochodzi z zewnątrz. Kluczowe jest, czy nie pojawią się efekty drugiej rundy, czy ten mechanizm nie przeniesie się na ceny krajowe, czy w związku z tym nie zaczną narastać oczekiwania inflacyjne i presja płacowa - powiedział Glapiński.

Ceny towarów i usług konsumpcyjnych w styczniu wzrosły o 3,8 proc. w stosunku do stycznia 2010 roku, a w porównaniu z grudniem 2010 r. wzrosły o 1,2 proc.

- Mamy różne oceny, co do kształtowania się tych cen. Są one moim zdaniem elementem spekulacji, w szczególności żywność. Ale one nie mogą rosnąć w nieskończoność. Nie mamy żadnego wpływu na ten wzrost. Natomiast mamy wpływ na to, co z tych wyższych cen ulega ewentualnie przełożeniu na ceny krajowe. Jeśli te wyższe ceny zostaną przyjęte przez rynek jako stały element, to się przełoży na oczekiwania inflacyjne i na podwyżki innych produktów oraz na presję płacową, bo zmieniają się trwale koszty utrzymania. Ale na razie nie widać tych efektów - dodał.

Glapiński uważa, że inflacja w drugiej połowie roku powinna się obniżyć, a w całym roku ukształtuje się na poziomie ok. 3,5 proc. - W I półroczu inflacja ma wzrosnąć, jednak nasi eksperci twierdzą, że w drugiej połowie roku tempo wzrostu cen spadnie, będziemy mieli do czynienia z odwróceniem tego procesu. Uważam, że w całym roku inflacja powinna utrzymać się w granicach 3,5 proc. - powiedział.

Inflacja, bezrobocie, PKB - zobacz dane z Polski i ze świata w Biznes INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »