Reklama

Gospodarka słabnie, lecz uniknęła recesji. Co nas uratowało?

Polska gospodarka słabnie przygnieciona szalejącą inflacją, wzrostem kosztów, szokiem energetycznym, słabnącym popytem wewnętrznym i zagranicznym, brakiem inwestycji. Ale w III kwartale - zgodnie z wcześniejszymi danymi, a na przekór wskaźnikom koniunktury - urosła w porównaniu z poprzednim o skromne 0,9 proc. unikając jednak recesji. Co ją ratuje?

Zerknijmy najpierw na twarde dane, które GUS ogłosił za III kwartał tego roku. Polski PKB niewyrównany sezonowo zwiększył się realnie o 3,5 proc. rok do roku. To bardzo wyraźne osłabienie, bo kwartał wcześniej gospodarka rosła w tempie rocznym wynoszącym 5,8 proc.

Jeśli popatrzymy na dane kwartał do kwartału (te GUS podaje w ujęciu wyrównanym sezonowo, odnosząc do cen stałych z 2015 roku) PKB w III kwartale urósł o 0,9 proc. w porównaniu z poprzednim. A pamiętamy dobrze dramatyczną zapaść z poprzedniego kwartału, kiedy to PKB skurczył się aż o 2,3 proc. (tak mówią ostatnie dane) w porównaniu z poprzednim. Zapachniało staczaniem się w recesję. I to szybkim.

- Najciekawszy wniosek dotyczy dynamiki kwartał do kwartału a nie rok do roku. Wzrost o 0,9 proc. w tym pierwszym ujęciu oznacza, że wg obecnego stanu wiedzy Polska uniknęła technicznej recesji - napisali analitycy banku Pekao.

Reklama

Recesję i głęboką, i nadchodzącą szybko zapowiadały wskaźniki koniunktury. I te liczone przez GUS, i przez państwowy Polski Instytut Ekonomiczny, a przede wszystkim PMI. Koniunktura w przetwórstwie przemysłowym, budownictwie i handlu słabła niemal nieprzerwanie od drugiej połowy zeszłego roku. PMI jeszcze w lutym był na poziomie 54,7 by po kilku miesiącach nieprzerwanego spadku znaleźć się na poziomie 40,9 w sierpniu.

Tymczasem twarde dane o produkcji przemysłowej i sprzedaży detalicznej za kolejne miesiące trzeciego kwartału, choć pokazywały stopniowe słabnięcie gospodarki, to nie aż takie, żeby o recesji można było przesądzić. Jedynie produkcja budowlano-montażowa dramatycznie spadała z powodu zamykania przez deweloperów inwestycji wobec braku popytu na zbyt drogie mieszkania oraz koszty kredytu, a także kurczenia się inwestycji publicznych w związku z brakiem unijnych funduszy.

Nie można wykluczyć, że budownictwo pokazuje kierunek w jakim będzie podążać gospodarka w najbliższych kwartałach. Ale nie można też wykluczyć scenariusza "optymistycznego", czyli recesji stosunkowo płytkiej i krótkotrwałej. Czyli - jak zwykli mawiać ekonomiści - "miękkiego lądowania".  

Biznes INTERIA.PL na Twitterze. Dołącz do nas i czytaj informacje gospodarcze

Co uratowało nas przed recesją?

Ekonomiści zwracają uwagę na dwa istotne fakty, do jakich doszło w III kwartale, i które uchroniły gospodarkę przed recesją. Pierwszy związany jest z przemysłem. Nastąpiła wyraźna poprawa w globalnych łańcuchach dostaw, co ponownie postawiło na nogi branżę motoryzacyjną. W miesięcznych danych o produkcji było widać, jak branża ta w Polsce dynamicznie odbiła. Równocześnie wydobycie węgla kamiennego i brunatnego rośnie od kilku miesięcy w tempie przekraczającym 20 proc. w skali roku. Prawdopodobnie powrót do zdrowia motoryzacji i zwiększenie fedrunku zapobiegły drugiemu, kolejnemu kwartalnemu spadkowi PKB.   

Na drugi fakt, który obronił gospodarkę przed recesją zwracają uwagę bankowcy. Przy ogólnym spadku inwestycji w jednej gałęzi wraz z wybuchem wojny w Ukrainie rozpoczął się prawdziwy boom. To budowa farm fotowoltaicznych. Nie mogąc liczyć na dostawy z państwowych spółek, które dyktują niebotyczne ceny, przedsiębiorstwa same decydują się na inwestycje w produkcję energii.     

- Obserwujemy wzmożoną aktywność inwestycji w alternatywne źródła energii i w  oszczędności energii - mówił na konferencji prasowej poświęconej prezentacji wyników banku za III kwartał prezes ING BŚK Brunon Bartkiewicz.

GUS podał wstępny szacunek PKB bez szczegółowych danych. Te poznamy dopiero 30 listopada. Po tych szczątkowych, ogłaszanych z miesiąca na miesiąc widać wciąż utrzymujący się, choć słabnący popyt konsumpcyjny. Dodajmy, że zasilany jest on pieniędzmi uchodźców z Ukrainy, które przeznaczane są na najpilniejsze potrzeby - żywność, leki, środki czystości, odzież i obuwie. W tych działach utrzymują się roczne wzrosty. Sprzedaż dóbr trwałego użytku wciąż mocno spada.

- (...) głównym źródłem zmniejszenia dynamiki PKB w III kwartale w porównaniu do II kwartału był niższy wkład konsumpcji, będący efektem obniżającego się realnego tempa wzrostu funduszu płac, a także silnego pogorszenia koniunktury konsumenckiej - napisali analitycy Credit Agricole Bank Polska.

Spada siła nabywcza gospodarstw domowych

Dla danych o konsumpcji duże znaczenie ma oczywiście "efekt bazy", bo przed rokiem pieniądze uchodźców nie zasilały polskiej gospodarki. Prawdopodobnie ten efekt jest przyczyną statystycznego wzrostu sprzedaży pomimo szalejącej inflacji. GUS potwierdził swoje wcześniejsze szacunki, że ceny konsumpcyjne wzrosły w październiku o 17,9 proc. Efekt ten skończy się jednak w II kwartale przyszłego roku i zacznie oddziaływać ujemnie.

- (...) wysoka inflacja powoduje, że następuje erozja siły nabywczej gospodarstw domowych, gdyż wzrost płac nie nadąża za wzrostem cen. Towarzyszą temu niekorzystne nastroje konsumentów, co przekłada się na ograniczanie wydatków na dobra trwałego użytku - skomentował dane o PKB główny ekonomista ING BŚK Rafał Benecki.

O innych elementach struktury PKB możemy na razie jedynie spekulować. Nie wiemy, jaki był wkład eksportu netto, choć wiemy, że we wrześniu nieoczekiwanie zmniejszył się deficyt na rachunku bieżącym. Z drugiej strony badania koniunktury pokazują stałe słabnięcie popytu zagranicznego.

- Oczywistym kandydatem na źródło zaskoczenia w świetle nadspodziewanie dobrych danych o bilansie płatniczym za wrzesień (...) jest właśnie eksport netto - napisali analitycy banku Pekao.

Od kilku kwartałów polski PKB "podbijany" był przez wzrost zapasów, gromadzonych przez firmy w obawie przed zaburzeniami w łańcuchach dostaw i wzrostem cen. Ekonomiści zadawali sobie pytanie, czy i kiedy zapasy zaczną się zmniejszać, co miałoby ujemny wkład w PKB. Na podstawie danych z banków o wciąż rosnącym wolumenie kredytów obrotowych można przypuszczać, że firmy nadal gromadzą zapasy, uciekając w ten sposób przed jeszcze wyższa inflacją. To także mogło dodatnio wpłynąć na PKB w III kwartale.

Dane o PKB za III kwartał były zaskakująco dobre, ale nie zmieniają perspektywy na 2023 rok. Tempo staczania się gospodarki ku recesji nadspodziewanie zwolniło, ale azymut jest wciąż ten sam. Pytanie tylko, jaka będzie długa, jaka głęboka i jak dotkliwa społecznie. Bo na dodatek nadejdzie w warunkach rozpętanej inflacji.

Jacek Ramotowski   

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »