Ile zapłacimy za prąd w drugiej połowie roku? "Stopniowe wychodzenie z mrożenia"

Ceny energii w Polsce od lipca "absolutnie nie poszybują" - zapewniła w TVP Info minister klimatu i środowiska Paulina Hennig-Kloska. Zarazem jednak rząd chce wychodzić z mechanizmu mrożenia cen energii w sposób akceptowalny dla konsumentów - "na przykład podnosząc ceny o 15 proc. w drugiej połowie roku", zapewniając jednocześnie mechanizm osłonowy dla najbiedniejszych gospodarstw domowych. W najbliższym czasie ministrowie rządu Donalda Tuska spotkają się, by ustalić plan działania w tej sprawie.

- Nie, absolutnie nie - tak minister Paulina Hennig-Kloska odpowiedziała na pytanie, czy od lipca ceny energii poszybują, a Polacy będą "łapać się za portfele". Przypomnijmy, że obecny mechanizm mrożenia cen energii dla gospodarstw domowych i odbiorców wrażliwych obowiązuje do 30 czerwca 2024 r.

Jak wyjaśniła, rząd szuka rozwiązań tej kwestii, a pomaga mu w tym fakt, że na rynku spadają stawki opłat za emisje CO2 od energii produkowanej z wykorzystaniem węgla. Według minister, już w czwartek 29 lutego ma dojść do spotkania ministrów w rządzie Donalda Tuska, których głos jest kluczowy dla podjęcia decyzji o tym, co dalej z cenami prądu. W spotkaniu tym oprócz Pauliny Hennig-Kloski będzie więc uczestniczyć także minister finansów Andrzej Domański, ale także prezes Urzędu Regulacji Energetyki (URE). 

Reklama

Wychodzenie z zamrożenia cen prądu ma być stopniowe. Na początek podwyżka o 15 proc.?

- Mamy różne rozwiązania - przyznała minister. Jak wyjaśniła, wśród nich są takie, aby stopniowo z zamrożonych cen "wychodzić, tak, by to było akceptowalne dla gospodarki i obywateli". 

Dopytywana o to, co oznacza w tym przypadku słowo "stopniowo", minister powiedziała: - Na przykład podnosząc ceny o 15 proc., na przykład w drugiej połowie roku, co byłoby przystępne dla gospodarstw. 

Jednocześnie zapewniła: - Musi być program osłonowy dla najbiedniejszych. Jak zauważyła, o ile na przykład dla niej samej podwyżka półrocznego rachunku za energię o 200-300 zł nie będzie stanowiła problemu, to są takie gospodarstwa domowe, dla których będzie to już poważnym wyzwaniem z punktu widzenia domowego budżetu. 

Minister przypomniała, że już dziś w systemie są rozwiązania, które można wykorzystać, by zapewnić osłonę najbardziej potrzebującym konsumentom. Mówiła w tym kontekście m.in. o dodatkach energetycznych dystrybuowanych przez gminy, a także bonach. - Można katalog dopłat rozszerzyć - dodała. 

Minister Hennig-Kloska przyznała, że utrzymanie mechanizmu zamrożenia cen energii w obecnym kształcie to "ogromny koszt" dla budżetu państwa rzędu kilkunastu miliardów złotych.

 - Dzisiaj taryfy dla ludzi, gdybyśmy odłożyli (mrożenie cen - red.) z dnia na dzień, byłyby wyższe o około 60 proc., więc ktoś, kto mówi, że podrożeją rachunki o 100 czy 200 proc., wprowadza opinię publiczną w błąd. (...) - dodała minister. - Myślę, że w najbliższym tygodniu pokażemy już decyzją rządu, co chcemy (robić - red.) 

Jak podkreśliła, mimo iż ona sama jest jedynie "trybikiem" w machinie, a wsparcie dla odbiorców energii jest uzależnione od tego, czy minister finansów znajdzie na to pieniądze w budżecie, to w rządzie "jest wola rozwiązania tego problemu i zabezpieczenia gospodarki i obywateli".

Do połowy 2024 r. ceny energii pozostają zamrożone

Obecnie ceny energii elektrycznej w Polsce dla gospodarstw domowych i odbiorców wrażliwych są zamrożone do 30 czerwca br. Zasady są podobne do tych, które obowiązywały w 2023 r. Zmianie uległy natomiast limity maksymalnego zużycia prądu, do których ceny pozostają niezmienione - limity te są mniejsze o połowę w porównaniu z rokiem ubiegłym, bo właśnie do połowy roku ma obowiązywać mrożenie cen.

I tak, dla gospodarstw domowych limit wynosi 1,5 MWh, dla osób z niepełnosprawnościami - 1,8 MWh, a dla rolników i dużych rodzin - 2 MWh. Osoby, które nie przekraczają powyższych limitów, płacą rachunki według stawki nie wyższej niż 412 zł/MWh. Natomiast powyżej tych limitów dla gospodarstw domowych maksymalna stawka wynosi nie więcej niż 693 zł za MWh. Tyle samo wynosi też maksymalna stawka dla małych i średnich przedsiębiorców, rolników, a także samorządów oraz podmiotów użyteczności publicznej. W przypadku cen energii dla firm, nie obowiązują limity rocznego zużycia energii elektrycznej.

Ceny sprzedaży gazu i jego dystrybucji również są zamrożone do połowy roku - na poziomie 200 zł/MWh dla gospodarstw domowych. Jest to cena maksymalna, a sprzedawcy mogą też oferować klientom niższe stawki. 

Co dalej z ustawą wiatrakową? "Zamykamy temat"

Minister Hennig-Kloska była też pytana o dalsze losy ustawy wiatrakowej. - Pracujemy w szerszym zakresie. Jutro mamy też wewnątrz resortowe spotkanie, gdzie minister Motyka (Miłosz, podsekretarz stanu w resorcie klimatu - red.) zajmujący się właśnie tym działem w naszym ministerstwie będzie prezentował te rozwiązania, które już zostały wypracowane. I to jest kwestia też paru tygodni, kiedy ustawa trafi do wykazu prac rządowych. 

- Zamykamy temat. Tak, jak powiedziałam, nigdy nikt nie chciał, żeby duże farmy wiatrowe czy duże, pojedyncze wiatraki stały bliżej zabudowy mieszkaniowej  - dodała. Jak zaznaczyła, odległość 500 m od zabudowań zostanie zachowana, a rząd będzie obserwował reakcję biznesu i lokalnych społeczności na funkcjonowanie tego konkretnego rozwiązania w praktyce.

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: Paulina Hennig-Kloska | ceny prądu | ceny gazu
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy
Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »