Reklama

Jednorazowy podatek nie przeszedł

Cypryjski parlament odrzucił we wtorek projekt ustawy o wprowadzeniu jednorazowego podatku od wkładów bankowych, który był jednym z warunków otrzymania przez Cypr zagranicznej pomocy finansowej w kwocie 10 mld euro dla uratowania kraju przed niewypłacalnością. W liczącym 56 członków parlamencie 36 deputowanych wypowiedziało się przeciwko projektowi, 19 wstrzymało się od głosu. Nikt nie zagłosował za. Tłum zgromadzony poza parlamentem niepomiernie się cieszył i śpiewał hymmnarodowy.

Z doniesień w cypryjskiej prywatnej telewizji Sigma, na które powołuje się agencja AFP, wynikało, że wszystkie partie polityczne zapowiedziały, iż wstrzymają się od głosu. Deputowani opowiadali się za znalezieniem nowego rozwiązania dla wyjścia z kryzysu.

Reklama

Nikos Tornaritis, członek rządzącej partii Zgromadzenie Demokratyczne (DISY), która ma 20 z 56 mandatów w parlamencie, zapowiedział w telewizji Sigma, że jego ugrupowanie jednomyślnie wstrzyma się od głosu.

Doniesienia te potwierdza kancelaria prezydenta i szefa rządu Nikosa Anastassiadisa, na którą powołuje się agencja EFE. Anastasiadis zakłada, iż parlament odrzuci plan obłożenia depozytów specjalnym podatkiem, i dlatego zwołał na środę na godz. 11 czasu lokalnego (10 czasu polskiego) spotkanie liderów grup parlamentarnych "w celu przeanalizowania alternatywnych rozwiązań" sytuacji - podała kancelaria. Rzecznik rządu oświadczył, że o kontrowersyjnym planie ratunkowym dla Cypru prezydent ma jeszcze we wtorek rozmawiać przez telefon z kanclerz Niemiec Angelą Merkel (politycy rozmawiali ze sobą już w poniedziałek).

Źródła w cypryjskim Ministerstwie Finansów, na które powołuje się agencja dpa, podały, że rząd Cypru chce wyłączyć z planowanego podatku posiadaczy niewielkich oszczędności - do 20 tys. euro. Informacje te potwierdził Reuters, pisząc, że rząd Cypru złożył w parlamencie projekt ustawy o jednorazowym podatku od depozytów, wyłączając z tego podatku depozyty do 20 tys. euro.

W przypadku depozytów od 20 tys. do 100 tys. euro podatek ma wynieść 6,75 proc., a w przypadku depozytów powyżej 100 tys. euro - 9,9 proc. Jednak prezes cypryjskiego banku centralnego Panikos Demetriades opowiedział się we wtorek za wyłączeniem z opodatkowania depozytów do 100 tys. euro. Jednocześnie ostrzegł, że uchwalenie ustawy o tym podatku grozi Cyprowi odpływem co najmniej 10 proc. depozytów w ciągu kilku dni.

Ministrowie finansów państw strefy euro zezwolili Cyprowi na więcej elastyczności w kwestii planowanego podatku od depozytów bankowych. Eurogrupa zgodziła się w poniedziałek na pewną elastyczność Nikozji w określaniu zasad podatku, podkreślając jednak, że wpływy z jego tytułu muszą wynieść 5,8 mld euro. Jest to warunkiem otrzymania przez zagrożoną bankructwem wyspę pakietu ratunkowego w wys. 10 mld euro.

O tym, że porozumienie ws. depozytów jest zgodne z prawem unijnym, zapewniał we wtorek na konferencji prasowej w Brukseli rzecznik Komisji Europejskiej Olivier Bailly. - Pracowaliśmy wraz z cypryjskimi władzami nad opracowaniem porozumienia, które zostało osiągnięte w ubiegłym tygodniu na posiedzeniu eurogrupy. Jesteśmy przekonani, że jest ono zgodne z prawem unijnym - zaznaczył.

Chodzi o stawki 6,75 proc. dla wszystkich depozytów do 100 tys. euro i 9,9 proc. dla większych. Deponenci na Cyprze przyjęli to z ogromnym oburzeniem, ale nie mieli już możliwości wycofania wszystkich pieniędzy z banków, ponieważ na kontach profilaktycznie - jeszcze przed decyzją parlamentu - od razu zamrożono im stosowne kwoty. Do czwartku banki na Cyprze są zamknięte, a w bankomatach zabrakło pieniędzy.

Przeciwko planowanym podatkom protestuje też Rosja, której firmy i obywatele zdeponowali na wyspie miliardy euro. Ambasador Rosji przy UE Władimir Czyżow podczas wtorkowej telekonferencji z brukselskimi dziennikarzami porównał ten podatek do "siłowego wywłaszczenia". - Ta decyzja jest groźna ze względu na możliwe społeczne reperkusje na Cyprze oraz ze względu na możliwy efekt domina w krajach strefy euro - powiedział. Dodał, że cały system bankowy na Cyprze może się załamać, gdy po otwarciu banków w tym kraju ludzie ruszą po swoje pieniądze.

Plan dla Cypru spotkał się też z ostrą krytyką w Parlamencie Europejskim. Pierwszą reakcją rynków na pomysł opodatkowania depozytów bankowych na Cyprze były spadki na giełdach i rekordowe osłabienie euro do dolara.

Szef eurogrupy Jeroen Dijsselbloem zapewniał, że nie ma potrzeby wprowadzania podatku od depozytów w innych krajach strefy euro. - To jest całkowicie wykluczone - podkreślił w holenderskim parlamencie.

Pytany o planowany na Cyprze program ratunkowy, wiążący się z opodatkowaniem depozytów, szef polskiej dyplomacji Radosław Sikorski powiedział we wtorek w TVP Info, że "to będzie przestrogą dla krajów, które z przechowywania pieniędzy z różnych dziwnych źródeł zrobiły przemysł narodowy". Jego zdaniem, sytuacja na Cyprze jest kolejnym argumentem "na rzecz odpowiedzialności finansowej".

- - - - - - -

Projekt opodatkowania bankowych depozytów na Cyprze, który stanowi część planu mającego uratować sektor bankowy tego kraju, zaniepokoił Cypryjczyków i resztę Europy, nie ma jednak oznak runu na banki w UE. "Le Monde" przypomina, że były już precedensy.

Reakcje Cypryjczyków i mieszkańców wielu innych krajów UE na plan opodatkowania depozytów bankowych graniczy z paniką - komentuje AP. Jednak decyzja o zasileniu cypryjskiego fiskusa pieniędzmi klientów banku wskazuje na to, że Europejski Bank Centralny nie obawiał się, iż w innych krajach strefy euro wywoła to run na banki - mówi ekspert z Peterson Institute for International Economics w Waszyngtonie, Jacob Kirkegaard.

Nie po raz pierwszy kraj zagrożony poważnym kryzysem finansowym sięga po takie środki - przypomina francuski "Le Monde". W 1992 roku we Włoszech rząd premiera Giuliano Amato opodatkował wszystkie lokaty bankowe, by zapobiec załamaniu się lira i uzdrowić finanse publiczne. Rzym zdecydował się jednak zabrać klientom banków tylko 0,6 proc. lokat. Pozwoliło to uzyskać równowartość 15 mld euro. Finanse kraju znajdowały się w tak złym stanie, że istniały tylko dwa wyjścia: zdewaluować lira lub opodatkować płynne aktywa. Włochy mogły jednak wybrać tylko drugie rozwiązanie, bo jako członek Europejskiej Wspólnoty Gospodarczej nie mogły zastosować rozwiązań monetarnych - wyjaśnia "Le Monde".

W 1936 roku rząd Norwegii zdecydował się nałożyć podatek wysokości 25 proc., lecz nie na same lokaty bankowe, a na zarabiane na nich odsetki. Efekt tego zabiegu był jednak marginalny w zestawieniu z tym, co uzyskał Rzym - wyjaśnia francuski dziennik.

AP przypomina też kazus Islandii po 2008 roku, która ratując swój nieproporcjonalnie wielki sektor bankowy, postanowiła wprawdzie chronić oszczędności Islandczyków, ale opodatkowała depozyty zagranicznych klientów - czyli internetowe konta Brytyjczyków i Duńczyków. Rządy obu tych krajów zainterweniowały, pomagając swoim obywatelom, którym wystawiono rachunek na 5 mld dol. Zarówno Londyn, jak i Kopenhaga wytoczyły proces Islandii, który przegrały, Rejkiawik zaczął jednak z czasem spłacać swój dług.

Opodatkowanie depozytów na Cyprze dotyczyć będzie wszystkich klientów banków, zarówno Cypryjczyków, jak i cudzoziemców, z wyjątkiem osób, które trzymają oszczędności w filiach banków greckich, które zostaną sprzedane greckim instytucjom finansowym. Unia Europejska i Międzynarodowy Fundusz Walutowy obawiają się, że walczący z kryzysem Grecy zareagowaliby masowym runem na banki.

Cudzoziemcy są właścicielami około 40 proc. z 68 mld euro zdeponowanych w cypryjskich bankach; większość z nich to Rosjanie. Cypr mógł się więc teoretycznie zdecydować na opodatkowanie wyłącznie klientów spoza UE, ale okazuje się, że z punktu widzenia prawa trudno wyróżnić Rosjan, gdyż wielu spośród nich ma podwójne obywatelstwo - mówi Kirkegaard.

Rosjanie lokują pieniądze w zagranicznych bankach, by uciec przed niepewnym politycznie klimatem kraju oraz wszechobecną korupcją, ale również dlatego, by wyprać swe aktywa, a Cypr, ze swym bardzo dyskretnym sektorem bankowym, słynie z tego, że jest wielką pralnią pieniędzy.

Wyspa skazana jest teraz na zmasowaną zagraniczną pomoc, ponieważ zagrożony jest jej sektor bankowy, który urósł do roli najważniejszej gałęzi gospodarki. Cypr stał się, tak jak wcześniej Islandia i Irlandia, rodzajem hubu finansowego. W szczycie bankowego boomu sektor ten stał się ośmiokrotnie większy niż PKB kraju, a jeszcze w grudniu wart był siedem razy więcej niż PKB, wynoszące 17,5 mld euro. Jednak do załamania na Cyprze doszło w dużym stopniu ze względu na kryzys w Grecji; banki na wyspie ulokowały duże sumy w greckich papierach dłużnych i musiały odpisać bardzo znaczące straty, gdy doszło do restrukturyzacji zobowiązań Grecji wobec prywatnych wierzycieli.

Ratowanie banków cypryjskich jest tożsame z ratowaniem całej gospodarki kraju, ze względu na rozmiary sektora. Rząd nie jest w stanie ocalić go przed bankructwem, skazany jest więc na pomoc z zagranicy.

Rynki zareagowały na plan opodatkowania klientów cypryjskich banków z relatywnym spokojem, lecz ekspertka waszyngtońskiego Centrum Badań Strategicznych i Międzynarodowych (CSIS) Heather Conley mówi, że trudno jest ocenić implikacje takiego rozwiązania. Różne "wyjątkowe" środki, z których skorzystano, by rozwiązać w Europie kryzys zadłużenia sumują się - mówi Conley. "A niektórzy inwestorzy mogą przyjrzeć się temu rozwiązaniu i zobaczyć to, co dojrzała w nim ekspertka CSIS: +próbę kostiumową przed wypadnięciem kraju ze strefy euro+" - pisze AP.

- - - - - - -

Liderzy Cypru powinni zmienić warunki pakietu ratunkowego, które zakładają opodatkowanie wszystkich depozytów bankowych - apeluje wtorkowy "New York Times". Ale Cypr nie może chronić rosyjskich biznesmenów, którzy na wyspie piorą brudne pieniądze - dodaje.

W artykule redakcyjnym nowojorski dziennik pisze, że decyzja eurogrupy, by w zamian za pakiet ratunkowy dla Cypru obłożyć wszystkie depozyty bankowe w tym kraju podatkiem, "może wywołać długotrwałe szkody dla zaufania do systemu bankowego w strefie euro".

"Liderzy kraju mają teraz szansę zmienić to porozumienie i powinni to zrobić" - apeluje gazeta.

"New York Times" apeluje o ochronę mniejszych depozytów o wartości poniżej 100 tys. euro, które według pierwotnego planu miały być opodatkowane w wysokości 6,75 proc.

"Jakikolwiek podatek nałożony na małe depozyty byłby okropnym precedensem. Ludzie oszczędzający w innych krajach, takich jak Włochy, Hiszpania i Grecja, mają teraz usprawiedliwione obawy, że ich depozyty też pewnego dnia zostaną ogołocone" - pisze "NYT". Przekonuje, że choć europejscy liderzy zastrzegali, że warunki planu dla Cypru były jednorazowym posunięciem, to plan jest zachętą dla obywateli państw zagrożonych kryzysem do wyciągania oszczędności z narodowych banków lub przelewania ich do innych państw.

Co innego duże depozyty - ocenia gazeta. Jej zdaniem, opodatkowanie depozytów powyżej 100 tys. euro "nie będzie mieć takiego efektu domina dla zaufania" do banków w eurolandzie.

"Ogromna część z tych depozytów należy do rosyjskich biznesmenów, wielu z nich, jak donosiły media, prało brudne pieniądze w cypryjskich bankach. Ci wyrafinowani inwestorzy byli świadomi ryzyka, jakie podejmują, lokując pieniądze na zagranicznych kontach na Cyprze, i Cypr nie powinien próbować ich chronić kosztem lokalnych właścicieli depozytów" - apeluje "NYT".

Cypr został zobowiązany przez partnerów w UE do zebrania z podatku od depozytów 5,8 mld euro jako warunek uzyskania pakietu ratunkowego wartości 10 mld euro od eurolandu i Międzynarodowego Fundusz Walutowego. Ale po ogromnych kontrowersjach, jakie wywołały te warunki, eurogrupa dała w poniedziałek władzom wyspy swobodę co do wysokości opodatkowania konkretnych depozytów, byle została zebrana kwota 5,8 mld.

Głosowanie na temat kontrowersyjnej ustawy ma się odbyć w cypryjskim parlamencie jeszcze we wtorek. Nie można jednak wykluczyć, że zostanie ponownie przełożone.

- - - - - -

- Porozumienie ws. obłożenia jednorazowym podatkiem depozytów na Cyprze jest zgodne z prawem unijnym - zapewnił we wtorek na konferencji prasowej w Brukseli rzecznik Komisji Europejskiej Olivier Bailly.

- Pracowaliśmy wraz z cypryjskimi władzami nad opracowaniem porozumienia, które zostało osiągnięte w ubiegłym tygodniu na posiedzeniu eurogrupy. Jesteśmy przekonani, że jest ono zgodne z prawem unijnym - zaznaczył Bailly.

Jednorazowy podatek od depozytów ma być warunkiem uzyskania przez zagrożoną bankructwem wyspę wartego 10 mld euro pakietu ratunkowego eurolandu i Międzynarodowego Funduszu Walutowego. Założeniem jest uzyskanie z tego podatku 5,8 mld euro przez cypryjskiego fiskusa na dokapitalizowanie banków. Eurogrupa i szefowa MFW Christine Lagarde zdecydowali o tym w piątek w Brukseli.

Głosowanie w sprawie wdrożenia podatków było już dwukrotnie przekładane w cypryjskim parlamencie i ma się odbyć we wtorek. Tymczasem cypryjski rząd łagodzi pierwotne propozycje. Nie wiadomo jednak, czy deputowani w ogóle poprą podatek, który wywołuje oburzenie Cypryjczyków.

W poniedziałek wieczorem sprawę Cypru i podatku od depozytów omawiali na telekonferencji ministrowie finansów strefy euro, czyli eurogrupa. Wezwała ona cypryjski rząd i parlament do szybkich decyzji, by niezwłocznie wdrożyć uzgodnione środki programu pomocowego.

Szef eurogrupy Jeroen Dijsselbloem w oświadczeniu zapewnił, że "podatek stabilizacyjny od depozytów" jest jednorazowym rozwiązaniem. "Ten środek wraz z międzynarodową pomocą finansową będzie służyć przywróceniu sprawności cypryjskiego systemu bankowego, a przez to ochronie stabilności finansowej na Cyprze. W razie braku tego środka, Cypr zderzyłby się ze scenariuszami, które pozostawiłyby posiadaczy depozytów w znacząco gorszej sytuacji" - czytamy w oświadczeniu.

Jednocześnie - jak wskazał Dijsselbloem - eurogrupa nadal uważa, że posiadacze małych depozytów powinni być traktowani inaczej niż właściciele dużych lokat. Eurogrupa podkreśla też wagę "pełnego gwarantowania depozytów poniżej 100 tys. euro". Między innymi w Parlamencie Europejskim podniosły się głosy, że wdrożenie podatku jest sprzeczne z gwarantowaną unijną dyrektywą ochroną depozytów do 100 tys. euro.

Agencje podają, że złagodzony plan cypryjskiego rządu przewiduje stawkę podatku dla wkładów mniejszych niż 100 tys. euro w wysokości 3 proc. zamiast dotychczas proponowanych 6,75 proc. Natomiast depozyty powyżej tej kwoty miałyby być obłożone podatkiem wyższym niż wstępnie planowano - 12,5 proc. zamiast 9,9 proc. Depozyty przewyższające 500 tys. euro miałyby być obciążone podatkiem wysokości 15 proc. To dodatkowy próg, który może spełnić warunek progresywności. Ponadto rząd Cypru może wyłączyć z planowanego podatku posiadaczy niewielkich oszczędności - do 20 tys. euro.

W oczekiwaniu na decyzje banki na Cyprze będą zamknięte we wtorek i środę. W weekend na Cyprze zabrakło gotówki w bankomatach, ponieważ ludziwe ruszyli wybierać pieniądze z kont bankowych.

- - - - - -

- Nie ma potrzeby wprowadzania podatku od depozytów w innych krajach strefy euro tak jak jest to planowane na Cyprze - zapewniał we wtorek szef eurogrupy Jeroen Dijsselbloem. - To jest całkowicie wykluczone - podkreślił w holenderskim parlamencie.

Dijsselbloem powtórzył, że środki takie muszą zostać wdrożone na Cyprze ze względu na wielkość jego sektora bankowego i potrzeby rekapitalizacji.

Dzień wcześniej po telekonferencji ministrów finansów strefy euro, czyli eurogrupy, jej szef wezwał cypryjski rząd i parlament do szybkich decyzji, by niezwłocznie wdrożyć uzgodnione środki programu pomocowego.

Cypryjski fiskus ma uzyskać z opodatkowania depozytów 5,8 miliarda euro i jest to warunkiem otrzymania przez zagrożoną bankructwem wyspę pakietu ratunkowego wysokości 10 miliardów euro, wynegocjowanego w piątek w Brukseli z eurogrupą i MFW.

Chodzi o stawki 6,75 proc. dla wszystkich depozytów do 100 tys. euro i 9,9 proc. dla większych. Deponenci na Cyprze przyjęli to jednak z ogromnym oburzeniem, ale nie mieli już możliwości wycofania wszystkich pieniędzy z banków, ponieważ na kontach profilaktycznie - przed decyzją parlamentu (głosowanie ma się odbyć we wtorek po południu) - od razu zamrożono im stosowne kwoty. Do czwartku banki na Cyprze są zamknięte, a w bankomatach zabrakło pieniędzy.

Tymczasem rząd Cypru złożył w parlamencie projekt ustawy o jednorazowym podatku od depozytów, wyłączający z tego podatku depozyty do 20 tys. euro. W przypadku depozytów od 20 tys. do 100 tys. euro podatek ma wynieść 6,75 proc., a w przypadku depozytów powyżej 100 tys. euro - 9,9 proc.

Przeciwko planowanym podatkom protestuje też Rosja, której firmy i obywatele zdeponowali na wyspie miliardy euro. Plan dla Cypru spotkał się też z ostrą krytyką w Parlamencie Europejskim. Reakcją rynków na pomysł opodatkowania depozytów bankowych na Cyprze były spadki na giełdach i rekordowe osłabienie euro do dolara.

- - - - - - -

- Kłopoty Cypru nie oznaczają, że to koniec rajów podatkowych, ale drugiego Cypru proponującego tak proste rozwiązania z zakresu optymalizacji podatkowej prawdopodobnie nie będzie - powiedział Józef Banach z kancelarii InCorpore Banach Szczepanik Partnerzy.

Do niedawna Cypr był uważany za raj podatkowy i z tego względu wielu inwestorów lokowało tu swój kapitał. Stracił jednak na atrakcyjności, gdy teraz rząd tego kraju złożył w parlamencie projekt ustawy o jednorazowym podatku od depozytów bankowych.

Zdaniem Banacha, nie oznacza to jednak, że inwestorzy szukający korzystnych rozwiązań podatkowych, powinni wycofać się z Cypru. - Całkiem jeszcze nie spisywałbym tego kraju na straty, bo nadal mogą tu istnieć rozwiązania, które mimo wszystko będą się opłacać - zastrzegł Banach.

Podkreślił, że optymalizacja podatkowa nie polega jedynie na tym, że trzyma się pieniądze w bankach. Założona na Cyprze spółka może trzymać pieniądze na rachunku założonym w innym kraju, natomiast z podatków może nadal rozliczać się na Cyprze. Nadal bowiem nie jest tu pobierany tzw. podatek u źródła, czyli od wielu płatności wychodzących z tego kraju, takich jak zyski przedsiębiorstw, odsetki, należności licencyjne, dywidendy.

Dla Polskich inwestorów Cypr stał się o tyle mniej korzystny podatkowo, że z początkiem 2013 r. zaczął obowiązywać protokół do polsko-cypryjskiej umowę o unikaniu podwójnego opodatkowania likwidujący dotychczasowe korzystne rozwiązania podatkowe, w tym tzw. tax sparing, pozwalający od polskiego podatku od dywidendy potrącić fikcyjny, bo w rzeczywistości niepobierany na Cyprze, podatek cypryjski.

Zdaniem Banacha, problemy Cypru, jeśli miałyby odstraszyć inwestorów, to raczej z powodu utraty zaufania do tego kraju niż niemożności wykorzystywania cypryjskich rozwiązań dla celów optymalizacji podatkowej. Nawet jeśli wyczerpałoby się zaufanie inwestorów, to ich ruchy nie będą gwałtowne.

W jego przekonaniu kłopoty Cypru nie oznaczają też, że to koniec rajów podatkowych. "Wręcz przeciwnie, takie korzystne jurysdykcje podatkowe będą nadal powstawać" - powiedział. Wiele państw będzie nadal walczyło o inwestorów, by właśnie u nich ulokowali swój kapitał. Przypomniał, że spółki amerykańskie mają nadpłynność finansową na poziomie o 20 proc. wyższym niż w rok wcześniej.

Ekspert podkreślił, że Cypr był zachęcający do lokowania w tym kraju instytucji holdingowych, ale inne kraje również oferują inwestorom korzystne rozwiązania, nawet takie jak Szwecja, zwalniająca z podatku np. płatności odsetkowe, czy Słowacja, która ciągle, mimo podniesienia stawki CIT, pozwala wykorzystywać założone w tym kraju spółki do wypłacania dywidendy spółkom w innych krajach.

Nadal korzystne podatkowo pozostają Holandia i Malta.

Ciągle też obowiązuje stara umowa polsko-amerykańska, pozwalająca na dokonywanie określonych strukturyzacji podatkowych przez podmioty amerykańskie, z wykorzystaniem polskich spółek. Problem polega jedynie na tym, że rozwiązania te przestaną prawdopodobnie obowiązywać z początkiem 2014 r., wraz z wejściem w życie nowej umowy.

Jeśli idzie o Rosjan, to według Banacha, mają oni u siebie wystarczająco korzystne rozwiązania podatkowe (np. 13-proc. stawkę CIT), by lokować pieniądze we własnym kraju. To, co może ich do tego zniechęcać, a skłaniało dotychczas do lokowania kapitału za granicą, np. na Cyprze, wynikało nie tylko z kalkulacji podatkowych, ale z chęci dywersyfikacji inwestycji kapitałowych. Cypr był tylko jedną z możliwości takich dywersyfikacji - powiedział ekspert.

Teraz za typowe raje podatkowe uznawane są m.in. Monako, Gibraltar, Kajmany, San Marino, Andora, Wyspy Dziewicze, Bermudy, Liberia, Turks & Caicos Islands, Montserrat, Anquila, Dominika, Grenada, Belize.

Jednorazowy podatek od depozytów ma być warunkiem uzyskania przez zagrożoną bankructwem wyspę Cypr wartego 10 mld euro pakietu ratunkowego eurolandu i Międzynarodowego Funduszu Walutowego. Założeniem jest uzyskanie z tego podatku 5,8 mld euro przez cypryjski fiskus na dokapitalizowanie banków. Eurogrupa i szefowa MFW Christine Lagarde zdecydowali o tym w piątek w Brukseli.

Głosowanie w sprawie wdrożenia podatków było już dwukrotnie przekładane w cypryjskim parlamencie i ma się odbyć we wtorek. Tymczasem cypryjski rząd łagodzi pierwotne propozycje. Nie wiadomo jednak, czy deputowani poprą podatek, który wywołuje oburzenie Cypryjczyków.

W poniedziałek wieczorem sprawę Cypru i podatku od depozytów omawiali na telekonferencji ministrowie finansów strefy euro, czyli eurogrupa. Wezwała ona cypryjski rząd i parlament do szybkich decyzji, by niezwłocznie wdrożyć uzgodnione środki programu pomocowego.

Agencje podają, że złagodzony plan cypryjskiego rządu przewiduje stawkę podatku dla wkładów mniejszych niż 100 tys. euro w wysokości 3 proc. zamiast dotychczas proponowanych 6,75 proc. Natomiast depozyty powyżej tej kwoty miałyby być obłożone podatkiem wyższym niż wstępnie planowano - 12,5 proc. zamiast 9,9 proc. Depozyty przewyższające 500 tys. euro miałyby być obciążone podatkiem wysokości 15 proc. To dodatkowy próg, który może spełnić warunek progresywności. Ponadto rząd Cypru może wyłączyć z planowanego podatku posiadaczy niewielkich oszczędności - do 20 tys. euro.

W oczekiwaniu na decyzję banki na Cyprze będą zamknięte we wtorek i środę. W weekend na Cyprze zabrakło gotówki w bankomatach, ponieważ ludzie ruszyli wybierać pieniądze z kont bankowych.

- - - - - -

- Rząd na wtorkowym posiedzeniu poruszył kwestię sytuacji na Cyprze - poinformował wicepremier Janusz Piechociński. Jak dodał, w jego ocenie opodatkowanie depozytów na Cyprze będzie miało poważne konsekwencje dla Europy.

- Mówiliśmy o tym, dlaczego tak ważne jest, żeby znajdować złoty środek pomiędzy stabilizacją makroekonomiczną, nadzorem bankowym i odpowiednim zabezpieczeniem naszych lokat, a z drugiej strony pilnować rozwoju gospodarczego - powiedział Piechociński w TVP Info.

Zdaniem wicepremiera, możliwość opodatkowania depozytów bankowych na Cyprze rodzi konflikt społeczny i może mieć konsekwencje dla całej Europy. - Nikt nie jest usatysfakcjonowany, że gdzieś - ponad parlamentem i rządem - zapada decyzja w uzgodnieniu z instytucją międzynarodową (...) Wiatr w żagle dostaną skrajni eurosceptycy - stwierdził Piechociński.

Jak dodał, charakterystyczne dla cypryjskiej gospodarki jest to, że w poprzednich latach, jeszcze przed wybuchem kryzysu w Grecji, cypryjskie banki zainwestowały olbrzymie pieniądze w greckie obligacje i zaangażowały się kapitałowo w bankach greckich. - Ten kryzys banków cypryjskich, a w konsekwencji także gospodarki cypryjskiej, ma swoje praźródło: duże zaangażowanie kapitału cypryjskiego w Grecji - ocenił Piechociński.

Jego zdaniem, cypryjscy politycy w rozmowach z Unią sygnalizowali, żeby podatkiem za mocno nie obciążać dużego kapitału, ale w większym stopniu obciążyć społeczeństwo. - To wszystko powoduje, że ja widzę wielką destabilizację i sądzę, że w parlamencie ten program ratunkowy dla cypryjskich banków i dla cypryjskiej gospodarki może przynieść wymiar wielkiego konfliktu, także politycznego - ocenił Piechociński.

Jednorazowy podatek od depozytów ma być warunkiem uzyskania przez zagrożoną bankructwem wyspę Cypr wartego 10 mld euro pakietu ratunkowego eurolandu i Międzynarodowego Funduszu Walutowego. Założeniem jest uzyskanie z tego podatku 5,8 mld euro przez cypryjski fiskus na dokapitalizowanie banków. Eurogrupa i szefowa MFW Christine Lagarde zdecydowali o tym w piątek w Brukseli.

Głosowanie w sprawie wdrożenia podatków było już dwukrotnie przekładane w cypryjskim parlamencie i ma się odbyć we wtorek. Tymczasem cypryjski rząd łagodzi pierwotne propozycje. Nie wiadomo jednak, czy deputowani poprą podatek, który wywołuje oburzenie Cypryjczyków.

W poniedziałek wieczorem sprawę Cypru i podatku od depozytów omawiali na telekonferencji ministrowie finansów strefy euro, czyli eurogrupa. Wezwała ona cypryjski rząd i parlament do szybkich decyzji, by niezwłocznie wdrożyć uzgodnione środki programu pomocowego.

Agencje podają, że złagodzony plan cypryjskiego rządu przewiduje stawkę podatku dla wkładów mniejszych niż 100 tys. euro w wysokości 3 proc. zamiast dotychczas proponowanych 6,75 proc. Natomiast depozyty powyżej tej kwoty miałyby być obłożone podatkiem wyższym niż wstępnie planowano - 12,5 proc. zamiast 9,9 proc. Depozyty przewyższające 500 tys. euro miałyby być obciążone podatkiem wysokości 15 proc. To dodatkowy próg, który może spełnić warunek progresywności. Ponadto rząd Cypru może wyłączyć z planowanego podatku posiadaczy niewielkich oszczędności - do 20 tys. euro.

W oczekiwaniu na decyzję banki na Cyprze będą zamknięte we wtorek i środę. W weekend na Cyprze zabrakło gotówki w bankomatach, ponieważ ludzie ruszyli wybierać pieniądze z kont bankowych.

Pobierz za darmo program PIT 2012

Dowiedz się więcej na temat: podatek | podatkach | The New York Times | czyste | Cypr

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »