Kadencja członka Rady Polityki Pieniężnej trwa sześć lat. Zgodnie z ustawą o NBP jest ona jednorazowa. Oznacza to, że w przypadku Cezarego Kochalskiego kończy się ona w tym tygodniu - Andrzej Duda powołał go na to stanowisko 20 grudnia 2019 roku.
Koniec kadencji członka RPP
Nie znaczy to jednak, że Kochalski żegna się z bankiem centralnym. Jak ustalił nieoficjalnie portal RadioZET.pl ma on pełnić rolę doradcy prezesa NBP Adama Glapińskiego.
"Do końca tygodnia pracuję w Radzie Polityki Pieniężnej. Na razie nie wypowiadam się o przyszłości" - odpowiedział portalowi, nie potwierdzając ani nie zaprzeczając doniesień.
Zwróciliśmy się do biura prasowego NBP z prośbą o oficjalne potwierdzenie tej informacji.
Kochalski jest związany z NBP od lat. Pełnił już funkcję dorady szefa NBP w latach 2007-2008, gdy bankiem kierował Sławomir Skrzypek. Był również doradcą prezydenta Andrzeja Dudy.
RPP apeluje o "nieskalowanie działań"
Zgodnie ustaleniami portalu Kochalski jest jedna z najbardziej zaufanych osób prezesa Glapińskiego. To on bowiem miał być pomysłodawcą stanowiska RPP, które ukazało się po medialnych informacjach o konflikcie wewnątrz banku.
"Apelujemy o nieeskalowanie działań naruszających dotychczasową, utrwaloną przez blisko 30 lat, stabilną relację pomiędzy trzema konstytucyjnymi organami NBP, w tym o poszanowanie roli organu banku centralnego, jakim jest Prezes NBP. (...) Zwracamy się o wyciszenie emocji, rozwagę i niedokonywanie żadnych pochopnych działań, których nieuchronną konsekwencją byłaby nieodwracalna utrata przez NBP jego pozycji" - czytamy w piśmie, pod którym podpis złożyła większość członków Rady - w tym Kochalski.
Trudny koniec roku w NBP
Jak pisaliśmy w Interii Biznes członkowie zarządu NBP Artur Soboń, Rafał Sura i Piotr Pogonowski na początku grudnia złożyli projekt uchwały zmieniającej regulamin banku centralnego. W efekcie część osób została przez prezesa pozbawiona departamentów.
Wcześniej jednak nominaci związani z PiS, będący w zarządzie, mieli krytykować łagodną opinię RPP dla projektu budżetu państwa. Jak informowali w podcaście "Polityczny WF" Piotr Witwicki i Marcin Fijołek miało to związek z upływającą kadencją pierwszej wiceprezes, którą Glapiński chciałby zatrzymać. Potrzeba do tego jednak zgody premiera.













