Reklama

Koronakryzys: Producenci aut w walce o przeżycie

Rdzeń niemieckiego przemysłu - motoryzacja jest na krawędzi katastrofy: sprzedaż się załamała, zatrzymały się innowacje w e-mobilności, jeden z producentów elektrycznych aut zbankrutował. Mimo to jest cień optymizmu.

Na niemieckim rynku motoryzacyjnym pojawiły się ślady ostrego hamowania: w marcu liczba rejestrowanych aut zmalała o 38 procent - to największy spadek od momentu zjednoczenia Niemiec i będzie się jeszcze pogłębiał.

Zupełnie nowe wyzwania

Reklama

Zrzeszenie przemysłu motoryzacyjnego (VDA) mówi o dużej presji. "Stoimy przed wyzwaniami o nieznanych dotąd rozmiarach", powiedziała przewodnicząca VDA Hildegard Müller w rozmowie z DPA. "W tej wyjątkowej sytuacji potrzebne jest zarządzanie kryzysowe, a nie prowadzenie politycznych debat".

Z powodu koronakryzysu większość fabryk wstrzymała produkcję. Szef rady zakładowej w fabryce Daimlera Michael Brecht mówi o potrzebie impulsów dla branży po kryzysie. "Można pomyśleć na przykład o specjalnej premii za wycofanie pojazdów niespełniających norm wydzielania szkodliwych substancji", proponuje Brecht w dzienniku "Stuttgarter Nachrichten".

System ochrony firm

Producent elektrycznych pojazdów e.Go Mobile na razie zatrzymał produkcję. Właściciel złożył wniosek o wszczęcie postępowania ochronnego w celu ratowania firmy. To postępowanie ma chronić firmy dotknięte kryzysem przed wierzycielami. Firma objęta tą procedurą nie musi ogłaszać bankructwa. Sąd w Akwizgranie przychylił się do wniosku.

"Nasi strategiczni inwestorzy dotychczas mocno wspierali nasz jedyny tego rodzaju europejski startup, którego celem jest seryjna produkcja elektrycznych aut, które będą mogły wyjechać na ulice. Teraz inwestorzy mają oczywiście inne priorytety", powiedział założyciel firmy Günther Schuh. Podkreśla, że na razie nie planuje zwalniania swoich pracowników i jest "optymistyczny, pomimo korony".

Biznes INTERIA.PL na Twitterze. Dołącz do nas i czytaj informacje gospodarcze

Newralgiczny obszar - transport samochodowy

O lekkim optymizmie mówi też członek zarządu Traton, firmy córki VW. "Niektórzy partnerzy wycofali się z umów. Ale z Chin docierają już zamówienia na pojazdy Scania, których niestety nie można aktualnie zrealizować z powodu zatrzymania produkcji", podkreśla Andreas Renschler. Traton zastopował produkcję nie tylko w Europie, ale i w Ameryce Południowej. Działa jedynie kilka małych zakładów.

Renschler nie uważa, że przestawienie się na produkcję sprzętu medycznego to dobry pomysł na kryzys. "Skoncentrujemy się na tym, co potrafimy najlepiej, czyli na produkcji samochodów użytkowych".

Pobierz darmowy program do rozliczeń PIT 2019

90 procent transportu żywności w Niemczech odbywa się samochodami. Renschler uważa, że rząd powinien zakwalifikować transport jako równie newralgiczny obszar co służba zdrowia.

Dowiedz się więcej na temat: koronakryzys | branża motoryzacyjna

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »