Reklama

Kraj dobrobytu. Chińczycy rządzą rynkami dóbr luksusowych

Chiny są największym rynkiem towarów luksusowych na świecie. Na Państwo Środka przypada 35 proc. globalnych obrotów w tej dziedzinie. Udział USA jest szacowany na 22 proc., a Europy na17 proc. Jednak zapowiedź władz w Pekinie, że konieczne będzie "ograniczanie nadmiernie wysokich dochodów obywateli" uderzyło w giełdowe notowania firm znanych z takich marek jak Versace , Gucci, czy Yves Saint Laurent.

Po tym jak prezydent ChRL Xi Jinping wspomniał o konieczności redystrybucji bogactwa i kontrolowania majątków najzamożniejszych Chińczyków doszło do poważnej wyprzedaży akcji największych światowych producentów dóbr luksusowych. Ceny tych spółek zaczęły spadać 17 sierpnia zaraz po obradach kierownictwa Chińskiej Partii Komunistycznej i w większości wypadków do dziś nie powróciły do poziomu sprzed oświadczenia Xi Jinpinga.

Apel przywódcy państwa, by uregulować nadmiernie wysokie dochody oraz budować bardziej sprawiedliwy dobrobyt do tej pory nie przybrał postaci formalnego przepisu. Ekonomiści spekulują więc, że w Chinach może dojść do zwiększenia opodatkowania oraz ściślejszej kontroli celnej towarów luksusowych. Zmiany mogą także dotyczyć reklamy w internecie i bardzo popularnych chińskich influencerów, którzy wspierają marki z najwyższej półki.

Reklama

Luksus potaniał

Paweł Majtkowski analityk rynków eToro w Polsce, wylicza długą listę spółek, które straciły na wartości w związku z zapowiedziami przywódcy chińskich komunistów. Przypomina też, że praktycznie wszystkie największe firmy z branży dóbr luksusowych są obecne i aktywne w Chinach.

Duży spadek cen akcji zanotował LVMH Moët Hennessy Louis Vuitton, francuski gigant towarów luksusowych. Jednak historycznie rzecz biorąc akcje spółki radzą sobie bardzo dobrze. Od początku roku podrożały o ponad 25 proc., a w ciągu ostatnich 12 miesięcy o prawie 60 proc. LVHM pod koniec lipca przedstawił bardzo dobre wyniki za pierwsze półrocze tego roku. Osiągnął rekordowe przychody w wysokości 28,7 mld euro. Jest to o 56 proc. więcej niż w pandemicznym 2020 roku, a także 11 proc. więcej niż w 2019 roku. Zysk operacyjny wzrósł o 44 proc. w stosunku do 2019 roku i wyniósł 7,6 mld euro.

Dobre wyniki osiągnięto pomimo wciąż występujących lockdownów oraz faktu, że wiele sklepów stacjonarnych LVMH pozostawało zamkniętych. Największy wzrost (o 74 proc.) w stosunku do 2019 roku odnotowano w dziale mody i produktów skórzanych, a o 20 proc. wzrosła kategoria win i alkoholi. Na podobnym poziomie pozostały zyski w dziale perfumy i kosmetyki. Dobrze radziła sobie też spółka Tiffany & Co., przejęta przez LVMH w styczniu 2021 roku za 15,8 mld dolarów.

Holding Kering, właściciel m.in. marek Gucci, Yves Saint Laurent i Balenciaga, mimo "chińskiego" załamania notowań też dobrze wypada, gdy bierze się pod uwagę jego kurs w dłuższym okresie. Akcje Kering od początku roku zdrożały o około 20 proc., a w ciągu ostatnich 12 miesięcy o ponad 25 proc. Przychody spółki za pierwsze półrocze 2021 roku były o 8,4 proc. wyższe niż w 2019 roku.

Straty z ostatnich kilku tygodni zdążył już nadrobić notowany w USA Capri Holding, właściciel marki Michael Kors i Versace. Jego akcje podrożały od początku roku o ponad 40 proc., a w ciągu ostatnich 12 miesięcy o spektakularne 250 proc.

Dobre perspektywy

Jak podkreśla Paweł Majtkowski z eToro, jeśli zmiany zapowiedziane przez Xi Jinpinga wejdą w życie, może to skutkować ograniczeniem sprzedaży dóbr luksusowych w Chinach. Może też mieć negatywny wpływ na ceny akcji firm z tego sektora w kolejnych miesiącach.

Jednak perspektywy dla całej branży wydają się być korzystne. Większość dużych firm już odrobiła straty pandemiczne i dalej rośnie na fali konsumpcji wywołanej wstrzymanym przez lockdowny popytem. Trendem, który obserwujemy, jest postępująca konsolidacja - pandemia wzmocniła największych graczy, osłabiając jednocześnie niektóre średnie i mniejsze marki.

Chiny są największym rynkiem towarów luksusowych na świecie. W 2019 roku udział tego kraju w globalnym rynku dóbr z najwyższej półki wyniósł 35 proc. Na Stany Zjednoczone przypadło 22 proc., a na Europę - 17 proc. Jeszcze niedawno szacowano, że do 2025 roku udział Chin może się zwiększyć do prawie 50 proc.

Jacek Brzeski

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »