Z danych krakowskiego urzędu pracy wynika, że do końca października aż 32 firmy zgłosiły plany zwolnienia 4195 osób. Stanowi to wzrost o 70 proc. w porównaniu z ubiegłym rokiem. Co więcej, w całym 2024 roku planowane redukcje obejmowały około 2,7 tys. osób, a zeszłoroczny wynik został przebity już w lipcu tego roku.
Zwolnienia w Krakowie dotykają głównie brane związane z przetwarzaniem danych, hostingiem oraz księgowością, a także doradztwem podatkowym.
Wielkie koncerny w Krakowie mierzą się z falą zwolnień i cięć w miejscach pracy
Bloomberg zwrócił uwagę, że koncerny, które do tej pory rozwijały swoje oddziały w Krakowie, teraz mierzą się z koniecznością zwolnień. Agencja przywołała przykład Shell Polska, który w mieście obecny jest od blisko dwóch dekad. Obecnie zmniejsza liczbę nowych miejsc pracy i koncentruje się na bardziej wyspecjalizowanych stanowiskach.
"Polska przyciągnęła najwięcej zagranicznych inwestycji w Europie w obszarze IT, finansów i HR. Kraków odpowiada za jedną piątą tych miejsc pracy. Wiele z nich jest dziś typowych dla stanowisk zagrożonych automatyzacją przez AI. W połączeniu z rosnącymi płacami zaczyna być widoczna rysa na boomie gospodarczym Polski" - czytamy w artykule agencji.
Zmiany te są częścią szerszego trendu, który dotyczy całej gospodarki i rynku pracy - uważa Andrzej Kubisiak z Polskiego Instytutu Ekonomicznego. "Polska nie jest już wschodzącą gospodarką konkurującą tanim kosztem pracy. Ogłoszone niedawno plany masowych zwolnień w tych firmach stanowią z pewnością poważne wyzwanie dla Krakowa. Trudno będzie utrzymać dotychczasowy kurs. Wymaga to transformacji i zmian" - powiedział w rozmowie z portalem.
Zastępca dyrektora PIE zauważył, że wpływ sztucznej inteligencji na rynek pracy jest jeszcze ograniczony, jednak sektor usług przechodzi transformację w kierunku bardziej zaawansowanych miejsc pracy.
Na wagę problemu wskazuje, chociażby fakt, że Kraków w 2022 roku wyprzedził Warszawę pod względem średnich wynagrodzeń. Pensje były o 26 proc. wyższe niż średnia krajowa. Jednocześnie mimo wzrostu bezrobocia w mieście w ciągu roku - z 2 do 2,5 proc. we wrześniu - wciąż pozostaje na relatywnie niskim poziomie.
Kraków stanie się drugim Detroit?
Wraz ze zmaganiami stolicy Małopolski z nowymi wyzwaniami na rynku pracy - zwłaszcza z dynamicznym rozwojem AI - pojawiły się porównania, że Kraków może podzielić los amerykańskiego Detroit. To miasto, które było niegdyś najbogatszym w całych Stanach Zjednoczonych, a także stolicą amerykańskiego przemysłu samochodowego.
Z biegiem lat Detroit stało się tak mocno uzależnione od przemysłu motoryzacyjnego, że gdy fabryki zaczęły przenosić produkcję za granicę, a automatyzacja ograniczyła liczbę etatów, miasto nie wytrzymało presji. W 2013 roku ogłosiło bankructwo - jedno z największych w historii amerykańskich samorządów.
Z takim stwierdzeniem nie zgadza się wiceprezydent Krakowa Stanisław Mazur. "Kraków nie stanie się Detroit. Kraków pozostanie Krakowem" - powiedział wprost Bloombergowi. Jednocześnie zapewnił, że "Kraków jest przygotowany na zmiany gospodarcze i ma zasoby, by budować innowacyjną gospodarkę opartą na wysokich technologiach".
Przykładem mają być działania Uniwersytetu Jagiellońskiego, który uruchomił - cieszący się dużym zainteresowaniem - kierunek studiów z zakresu sztucznej inteligencji. Do tego w mieście w tym roku otwarto centrum AI, które ma za zadanie wspierać współpracę nauki z biznesem.













