Reklama

KW: 64 złotych podwyżki to za mało

Kompania Węglowa poinformowała wczoraj o zwiększeniu tegorocznego funduszu wynagrodzeń w firmie o 57,3 mln zł, co oznacza wzrost średniego przeciętnego wynagrodzenia o 1,2 proc. Związkowcy wątpią jednak, by oznaczało to realny wzrost płac. Informację o zwiększeniu funduszu płac przekazał rzecznik Kompanii, Zbigniew Madej.

Decyzja o zwiększeniu funduszu nie ma nic wspólnego z "kupowaniem spokoju". Jest to zgodne z planem techniczno-ekonomicznym firmy na ten rok - dajemy załodze to, co jej zagwarantowaliśmy - powiedział Madej. Sprawy płacowe, obok zagadnień związanych z kształtem nowej strategii Kompanii, są przedmiotem sporu związkowców z zarządem KW. Związki chcą utrzymania tegorocznego funduszu płac co najmniej na poziomie realnych wydatków na ten cel w ubiegłym roku.

- Wzrost proponowany przez Kompanię w przeliczeniu na jednego pracownika oznacza 64 zł - ocenił szef Solidarności w Kompanii, Jarosław Grzesik.

Reklama

Jego zdaniem, wszystko wskazuje na to, że proponowane przez Kompanię zwiększenie funduszu wynagrodzeń - to w istocie jedynie wyrównanie tegorocznych braków.

- Były już w niektórych kopalniach sytuacje, że trzeba było ciąć premie, aby zmieścić się w funduszu. Sądzimy, że zarząd Kompanii zamierza dołożyć tylko tyle pieniędzy, by wyrównać braki, żeby nie trzeba było obniżać wynagrodzeń - uważa Grzesik.

Kompania Węglowa zatrudnia ok. 62 tys. osób; to największa górnicza firma w Europie. Na 2 września działające w niej związki zapowiedziały referendum strajkowe, a w najbliższy poniedziałek mają zdecydować o dalszych działaniach - kontynuowaniu rozmów z zarządem lub np. strajku ostrzegawczym.

Związki nie godzą się na utratę kilkunastu tysięcy miejsc pracy w firmie do 2020 r. Zarząd odpowiada, że redukcja ma mieć charakter stopniowy i naturalny - nikt nie zostanie zwolniony z pracy. We wtorek zarząd ogłosił odezwę do górników, w której zaapelował m.in. o odpowiedzialność i troskę o dobro firmy.

Tymczasem idą chłody i koncerny węglowe już planują podwyżki cen węgla średnio o ok. 15 proc. Taką zmianę rozpatrują już m.in. kopalnia Bogdanka, Kompania Węglowa, a także Katowicki Holding Węglowy. Odbiorcy węgla nie mogą jednak liczyć na tańszy węgiel z importu, bo na świecie surowiec drożeje.

_ _ _ _ _

Na przykopalnianych zwałach pod koniec czerwca było ponad 5,7 mln ton węgla - o blisko 1 mln ton więcej niż pół roku wcześniej (4,8 mln ton). Średnia cena zbytu węgla utrzymała się na zbliżonym do ubiegłorocznego poziomie (nastąpił wzrost o 1,1 proc. - potaniał węgiel energetyczny, zdrożał koksowy). W połączeniu ze wzrostem sprzedaży węgla przyniosło to nieznaczny wzrost przychodów sektora z 10,2 mld zł w ciągu sześciu miesięcy 2009 r. do 10,3 mld zł w tym roku.

Przychody z samej sprzedaży węgla wzrosły jednak z 8,8 do 9,4 mld zł. Nastąpiło to głównie w wyniku ponad dwuipółkrotnego wzrostu przychodów ze sprzedaży węgla koksowego w kraju. Prawie o połowę mniej niż w pierwszym półroczu 2009 r. górnictwo wydało w tym roku na inwestycje (763,3 mln zł wobec blisko 1,4 mld zł rok wcześniej). Zatrudnienie w branży zmniejszyło się na koniec czerwca do 112,8 tys. osób wobec ok. 115 tys. w końcu ubiegłego roku.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »