Reklama

​Musimy oszczędzać energię. Stoimy przed realnym problemem

Możliwość wsparcia odbiorców energii elektrycznej to dobra wiadomość, bo sytuacja jest coraz bardziej złożona. Jednak trzeba kierować pomoc do tych, którzy jej najbardziej potrzebują i szukać rozwiązań systemowych, by nie nakręcać inflacji. Cele redukcji zapotrzebowania na energię są natomiast zachowawcze. Trzeba komunikować potrzebę istotnego ograniczania zużycia zarówno energii, jak i gazu - mówi Interii Joanna Maćkowiak-Pandera, prezes Forum Energii, odnosząc się do piątkowej decyzji Rady UE.

- Decyzje Rady UE idą w dobrym kierunku, cieszy fakt, że udało się porozumieć. Energetyka jest dla ludzi. Jeśli odbiorców nie będzie stać na kupowanie energii elektrycznej, jeśli nie będą oni mogli liczyć na wsparcie, to wytwórcy energii za chwilę stracą rynek. Naprawdę jesteśmy w trudnej sytuacji. To nie jest już akademicka dyskusja, czy firmy energetyczne zarobią wystarczająco dużo, czy nie. Obawy budzi fakt, że odbiorcy nie będą w stanie regulować rachunków - mówi Interii Joanna Maćkowiak-Pandera, prezes Forum Energii.

Pomoc jest konieczna, ale trzeba szukać rozwiązań systemowych

Dobrze, że pojawiła się możliwość tworzenia programów wsparcia dla odbiorców, trzeba się jednak zastanowić, jak ta pomoc ma wyglądać, by nie nakręcać konsumpcji i inflacji. Ekspertka obawia się, może pojawić się pokusa, by wykorzystać to narzędzie do realizowania programów wyborczych.

Reklama

- Należy kierować pomoc do tych, którzy faktycznie najbardziej jej potrzebują. Najprościej jest dać ludziom pieniądze do ręki, ale to zwiększa inflację. Programy wsparcia nie są celowane. Tu widzę największe ryzyko. Chodzi przecież o to, by ograniczyć wzrosty cen, a nie o to, by kierować do ludzi stały strumień pieniędzy, który - być może - nie trafi tam, gdzie powinien - zaznacza.

Cele redukcji powinny być wyższe

Ocenia, że bardziej ambitne mogłyby być zalecenia, jeśli chodzi o redukcję zapotrzebowania na energię. Rada UE uzgodniła dobrowolny ogólny cel redukcji zużycia energii elektrycznej brutto na 10 proc. oraz obowiązkowy cel redukcji na 5 proc. zużycia energii elektrycznej w godzinach szczytu. - Uważam, że musimy znacznie bardziej ograniczyć zużycie i to w sposób systemowy. Nie jednorazowo. Trzeba ten kierunek wspierać, bo inaczej znajdziemy się w bardzo trudnej sytuacji - informuje.

Już teraz widoczne są redukcje zapotrzebowania. Pojawiają się dane wskazujące na spadek zużycia energii elektrycznej i gazu, przy czym w przypadku gazu te spadki są większe. Nie wiadomo jednak, z czego to wynika - czy to efekt wstrzymanej produkcji, czy bardziej racjonalnego zużycia.

Forum Energii wskazuje, że od czerwca obserwowany jest istotny spadek zużycia gazu przez odbiorców przyłączonych bezpośrednio do sieci przesyłowej - przemysł i bloki gazowo-parowe. I tak na przykład w poprzednim tygodniu zużycie było niższe od średniej z tego tygodnia w latach 2015-2021 aż o 60 proc.! Także zużycie odbiorców przyłączonych do sieci dystrybucyjnych (gospodarstw domowych, małego przemysłu czy usług) było w ostatnich miesiącach na bardzo niskim poziomie. Krajowe zużycie gazu od początku roku wyniosło ok. 12 mld m sześc. To ok. 17 proc. mniej niż w analogicznym okresie w 2021 r.

Zmiany muszą być trwałe

- Państwo musi dać jasny sygnał, że musimy zmniejszać zapotrzebowanie na energię elektryczną - mówi Maćkowiak-Pandera. Takie propozycje już zresztą padły. Z obniżki rachunków za prąd będą mogli skorzystać ci, którzy obniżą zużycie energii elektrycznej o co najmniej 10 proc. - To krok w dobrym kierunku, choć jest dużo możliwości manipulowania danymi. Podkreślam, że kluczowe jest to, by doprowadzić do trwałej redukcji zużycia energii - zaznacza.

Jej zdaniem w komunikatach rządowych brakuje informacji, czego państwo oczekuje od odbiorców kolejnej zimy, w ciągu dwóch lat, na co przeznaczy pieniądze. - Nie można przecież dopłacać cały czas do zakupu paliwa czy energii elektrycznej. Potrzebne są działania systemowe - podsumowuje.

Rada uzgodniła środki nadzwyczajne

Unijni ministrowie odpowiedzialni za energetykę porozumieli się w piątek w sprawie regulacji zaproponowanych przez Komisję Europejską, które dotyczyły wysokich cen energii. Rozporządzenie wprowadza wspólne działania, których celem jest spadek zapotrzebowania na energię elektryczną, a także redystrybucja nadwyżki przychodów sektora energetycznego.

Rada UE uzgodniła dobrowolny ogólny cel redukcji zużycia energii elektrycznej brutto na 10 proc. oraz obowiązkowy cel redukcji na 5 proc. zużycia energii elektrycznej w godzinach szczytu. Państwa członkowskie mają określić 10 proc. zużycia w godzinach szczytu między 1 grudnia 2022 r. a 31 marca 2023 r., podczas których zmniejszą popyt.

Rada zgodziła się na ograniczenie przychodów rynkowych do 180 euro za MWh dla wytwórców energii elektrycznej, w tym pośredników, którzy do produkcji energii elektrycznej wykorzystują technologie takie jak odnawialne źródła energii, energia jądrowa i węgiel brunatny. Tacy operatorzy osiągnęli w ostatnim czasie nieoczekiwanie duże zyski, bez wzrostu kosztów operacyjnych.

Opłata solidarnościowa na wsparcie odbiorców energii

Zgodzono się na wprowadzenie obowiązkowej tymczasowej opłaty solidarnościowej od zysków przedsiębiorstw działających w sektorach ropy naftowej, gazu ziemnego, węgla i rafinerii. Składka solidarnościowa byłaby obliczana na podstawie dochodów podlegających opodatkowaniu, określonych zgodnie z krajowymi przepisami podatkowymi w roku podatkowym rozpoczynającym się w 2022 lub 2023 r., które przekraczają 20-proc. wzrost średnich rocznych dochodów podlegających opodatkowaniu od 2018 r.

Pieniądze z tego źródła mają być wykorzystane na wsparcie finansowe gospodarstw domowych i przedsiębiorstw oraz na łagodzenie skutków wysokich detalicznych cen energii elektrycznej.

Kraje członkowskie mogą tymczasowo ustalić cenę dostaw energii elektrycznej dla małych i średnich przedsiębiorstw, by wspierać podmioty zmagające się z wysokimi cenami energii. Wyjątkowo możliwe jest ustalanie ceny za dostawę energii elektrycznej poniżej kosztów.

Środki mają charakter tymczasowy i nadzwyczajny, będą obowiązywać od grudnia tego roku przez rok. Z kolei cele redukcyjne przewidziane są do końca marca 2023 r. Obowiązkowy limit przychodów rynkowych będzie obowiązywał do 30 czerwca 2023 r.

Monika Borkowska

 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »