Reklama

Nasze emerytury mogą być jeszcze niższe

Izba Gospodarcza Towarzystw Emerytalnych uważa, że jeżeli proponowane przez resort pracy zmniejszenie składki do Otwartych Funduszy Emerytalnych wejdzie w życie, to przyszłe świadczenia będą niższe niż obecnie.

Prezes Izby Ewa Lewicka powiedziała we wtorek na konferencji prasowej, że nawet gdyby - jak utrzymuje resort - proponowane zmiany przyniosły korzyść przyszłym emerytom, to świadczenia będą wyższe o niecałe 9 zł miesięcznie.

Reklama

Planowane zmiany w systemie emerytalnym zakładają zmniejszenie do 3 proc. pensji części składki emerytalno-rentowej, która trafia do Otwartych Funduszy Emerytalnych. Obecnie jest to 7,3 proc. Jeżeli takie rozwiązanie zostanie wprowadzone, to ZUS będzie otrzymywał - tak jak obecnie - 12,29 proc. pensji pracownika powiększone o 4,3 proc., które teraz przekazywane jest do OFE.

Zdaniem Lewickiej proponowane przez resort rozwiązania "demontują" system emerytalny. - Ministerstwo przekonuje, że dzięki zmianom przyszłe emerytury będą wyższe, ale dowodu na to - poza zmniejszeniem opłat z racji mniejszej składki do OFE - nie ma - powiedziała.

Jak mówiła, resort pracy założył, że w tym roku oszczędność na prowizjach do OFE wyniesie 455 mln zł, co oznacza, że kapitał zgromadzony w drugim filarze wzrośnie o 47 zł. Lewicka powiedziała, że rząd popełnił błąd w obliczeniach, ponieważ 455 mln zł podzielił przez 9,7 mln ubezpieczonych, podczas gdy faktycznie jest ich 14,3 mln, co daje 31,80 zł.

Eksperci Izby wyliczyli więc, że pieniądze te, przeniesione do ZUS, dadzą przez 40 lat ok. 2,2 tys. zł. Po podzieleniu przez 250 miesięcy, czyli przeciętny czas pobierania emerytury, otrzymamy 8,8 zł - o tyle według Izby wzrośnie miesięczna emerytura. Zakładając, że resort nie popełnił błędu co do liczby ubezpieczonych, to emerytura wzrośnie o 13 zł.

Lewicka argumentowała, że obniżenie składki i w związku z tym prowizji, nie musi oznaczać większej emerytury. Według niej, jeżeli zmiany proponowane przez resort wejdą w życie, to będzie ona niższa. Jak mówiła Lewicka, będzie to spowodowane tym, że OFE będą obracały mniejszymi sumami, co oznacza, że będą mogły mniej zarobić dla przyszłych emerytów.

Zdaniem prezes, niebezpieczny jest także pomysł minister pracy, by umożliwić ubezpieczonym w OFE wypłacenie swoich oszczędności i przeznaczenie ich na dowolny cel.

- System zmusza ludzi do płacenia wysokich składek, a za tę składkę oferuje możliwość wzięcia potem pieniędzy do kieszeni, czyli w zasadzie za wysoką cenę nie daje bezpieczeństwa na starość. Po co taki system emerytalny, w którym najpierw oszczędzasz przymusowo - i to za sporą składkę - a potem możesz sobie zabrać pieniądze do kieszeni. A na koniec jeszcze podatnik musi ci pomóc, byś przeżył, bo jeśli postąpiłeś nieroztropnie, to albo skończysz pod płotem, albo ktoś będzie ci musiał przyjść z pomocą - powiedziała szefowa IGTE.

Lewicka dodała, że zmniejszenie składki do OFE może doprowadzić do tego, że część funduszy zakończy działalność na polskim rynku. Dodała, że za wcześnie jeszcze mówić, o które OFE by mogło chodzić.

Czytaj również:

Kobiety popracują 7 lat dłużej

Świat nie kończy się na ZUS-ie i OFE

Dowiedz się więcej na temat: świadczenia | ZUS | resort | Życie | OFE | resort pracy | składki | emerytura

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »