Nie grypa, to choroba języka nas dopadnie

Choroba niebieskiego języka u zwierząt zagraża polskim hodowcom bydła, kóz i owiec, choć dotychczas nie odnotowano w naszym kraju ani jednego przypadku zakażenia - poinformowała na konferencji prasowej p.o. Głównego Lekarza Weterynarii Ewa Lech.

Choroba objawia się sinym obrzękiem języka, zapaleniem błon śluzowych nosa i jamy gębowej, zmianami na skórze, wysoką gorączką, kulawizną i zapaleniem wymion. Wirus ten choć jest on niegroźny dla ludzi, przynosi duże straty gospodarcze.

Jak zauważyła Lech, choroba niebieskiego języka występuje w Europie coraz częściej, szczególny niepokój wzbudziło pojawienie się jej w Europie w 2006 r., w Belgii, Holandii i Niemczech. Do niedawna uważano, że jest to choroba tropikalna, gdyż przenoszą ją podobne do komarów kuczmany, występujące na terenie Azji czy Afryki.

Reklama

W opinii prezesa Krajowej Izby Lekarsko-Weterynaryjnej dr. nauk weterynaryjnych Tadeusza Jakubowskiego przyczyną pojawienia się kuczmanów w Europie są zmiany klimatu, upalne lata i silne wiatry, które przynoszą te niewielkie owady z krajów tropikalnych. Dodał, że dotyka ona nie tylko zwierząt gospodarskich, ale także jeleniowatych i żubrów.

Szefowa weterynarii przypomniała, że w październiku ubiegłego roku, w woj. zachodniopomorskim było podejrzenie wystąpienia tej choroby u trzech krów. Bydło to zostało przywiezione z Belgii. Ostatecznie, po badaniach, choroba została wykluczona.

Według Lech, gdyby wykryto chorobę w Polsce, oznaczało by to kwarantannę w promieniu 150 km i zamknięcie granic dla wywozu zwierząt. Poinformowała, że w ubiegłym roku Inspekcja Weterynaryjna przebadała 1200 sztuk importowanego bydła i właśnie wykrycie tych przypadków było wynikiem kontroli.

Zdaniem Lech, chorobie niebieskiego języka, podobnie, jak ptasiej grypy nie można zapobiec. Można ją jedynie monitorować poprzez badanie zwierząt. Poważnym zagrożeniem dla zdrowia zwierząt jest także np. pomór świn, który występuje na Węgrzech.

Jak zapewniła Lech, Inspekcja Weterynaryjna jest przygotowana na pojawienie się tego wirusa w Polsce. Jeżeli grypa u ptaków zostanie wykryta w pobliżu polskiej granicy, zostanie wprowadzone rozporządzenie ministra rolnictwa, które wprowadzi dodatkowe środki bezpieczeństwa w gospodarstwach rolnych i na fermach drobiu.

Lech podkreśliła, że w obliczu możliwości pojawienia się choroby niebieskiego języka czy ptasiej grypy, bardzo ważnym czynnikiem jest wzmocnienie Inspekcji Weterynaryjnej, która odpowiada za bezpieczeństwo zdrowotne zwierząt. W inspekcji, w całym kraju, zatrudnionych jest 1900 osób.

INTERIA.PL/PAP
Dowiedz się więcej na temat: język | grypa | choroby | jeżyk
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy
Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »