Reklama

Niemcy: Zakupy internetowe zmorą celników

Fani zakupów w internecie skutecznie troszczą się o to, by celnikom nie zabrakło pracy. Siedząc w fotelu kupują po całym świecie, zapominając, że trzeba jeszcze uregulować kwestie cła.

Paczki z europejskich i nieeuropejskich sklepów internetowych wypełniają regały urzędu celnego. Są ich setki, a każdą należy sprawdzić i oclić. Jest to zajęcie bardzo pracochłonne. Urzędnicy nie są w stanie obsłużyć ciągle rosnącej liczby internetowych klientów. A ci robią zakupy na portalach sklepów europejskich, nie zwracając uwagi, że kupowany towar sprowadzany jest z Chin czy Tajlandii, a taki musi być oclony.

Przepełnione regały, niezadowoleni klienci

W ubiegłym roku do urzędu celnego w Duesseldorfie trafiło 34 tys. takich przesyłek. W całych Niemczech około 1,6 mln.

Klienci są albo zdziwieni albo niezadowoleni, kiedy otrzymują informacje, że mają stawić się do urzędu celnego. - Czasem jest tu naprawdę gorąco - mówi Dagmar Böttcher, celniczka z Duesseldorfu. Urzędnicy starają się pracować jak najlepiej, ale przesyłek jest dużo. Ludzie stoją po 3 godziny w kolejkach i reagują nerwowo. - Rozgrywają się tu prawdziwe dramaty - skarży się inna celniczka, Dorethee Klapdor.

Reklama

Łowcy okazji

Łowcy okazji są częstymi i głośnymi gośćmi urzędu celnego. Najczęściej puszczają im nerwy, kiedy urzędnik pokazuje faktyczną cenę kupionego towaru lub gdy w przesyłce brakuje rachunku, z którego obliczane jest cło i stanie w kilkugodzinnej kolejce okazuje się bezcelowe. Dochodzi wówczas do spięć. Ludzie nie znają przepisów dotyczących importu, stąd też wiele niepotrzebnych sytuacji. Część z nich stoi godzinami w kolejkach, aby odebrać dezodorant czy lampkę ledową, ponieważ przepisy zezwalają na otwarcie przesyłki tylko w obecności odbiorcy.

Rozczarowani klienci

Fani zakupów internetowych są niezadowoleni z przymusowych wizyt w urzędzie celnym. Klikali na ikonkę "kupuj" w przekonaniu, że sklep internetowy prześle towar na ich adres domowy. Nie sądzili, że będzie potrzebny dodatkowo dzień urlopu. Urząd celny w Duesseldorfie jest czynny bowiem tylko do godziny 16:15, zatem w godzinach, kiedy ludzie są zazwyczaj jeszcze w pracy.

Sytuacją mało komfortową jest także otrzymanie zawiadomienia z urzędu celnego podczas urlopu. Przesyłkę przetrzymuje się bowiem tylko dwa tygodnie. Po tym czasie wraca do nadawcy.

dpa/ Małgorzata Mieńko, odp. red.: Elżbieta Stasik, Redakcja Polska Deutsche Welle

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »