Reklama

Parlament Europejski stanął po naszej stronie!

Europosłowie z komisji budżetowej powiedzieli "nie" dla cięć w unijnym budżecie na lata 2014-2020. Chodzi o to, by podział unijnych funduszy w nowym budżecie oprzeć na poziomie tego obecnego ustalonego na lata 2007-2013. To byłoby niekorzystne dla Polski, która w nowej perspektywie finansowej ma otrzymać więcej pieniędzy.

Ograniczenia wydatków domagają się bogate państwa, które więcej wpłacają do unijnej kasy aniżeli z niej otrzymują. Państwa biedniejsze, w większości z nowej Unii, takie jak Polska, chcą możliwie jak największego wsparcia.

Projekt unijnego budżetu po 2013 roku, który przygotowała Komisja Europejska, jest więc dla nich korzystny.

- Popierają go także deputowani z komisji budżetowej - mówi jej przewodniczący Alain Lamassour. - Parlament Europejski naciska, by budżet Unii odpowiadał dzisiejszym potrzebom Wspólnoty. Unia przeżywa kryzys ekonomiczny, konkurencyjności, finansowy i budżetowy. Uważamy, ze propozycje Komisji Europejskiej są rozsądne i stajemy po stronie przyjaciół funduszy spójności - nie chcemy, by zostały okrojone - powiedział dziennikarzom szef parlamentarnej komisji budżetowej.

Reklama

Stanowisko komisji przyjmą za dwa tygodnie na sesji plenarnej europosłowie i będzie to oficjalne stanowisko całego Parlamentu Europejskiego na listopadowy szczyt. Wtedy unijni liderzy powinni się porozumieć w sprawie budżetu Wspólnoty na lata 2014-2020. Później te ustalenia musi jeszcze zaakceptować Europarlament.

_ _ _ _ _

Osobny budżet dla strefy euro, forsowany przez Niemcy i popierany przez Francję, jest niebezpieczny dla Polski. O tym pomyśle jest coraz głośniej w unijnych stolicach. Według jego przeciwników, oznacza to uszczuplenie budżetu dla całej Wspólnoty, a w przyszłości pogłębienie podziału Europy. Pierwszą dyskusję na ten temat zaplanowano na unijnym szczycie w przyszłym tygodniu. Osobny budżet dla eurolandu miałby finansować reformy przeprowadzane przez kraje pogrążone w kryzysie. Jedna z niemieckich gazet napisała, że rocznie miałby on wynieść 20 miliardów euro, o tyle więc zmniejszony byłby budżet dla całej Unii, przewidujący obecnie wydatki na poziomie ponad 130 miliardów euro.

Komisarz do spraw budżetu Janusz Lewandowski uważa, że to zły pomysł, który pojawił się w złym czasie.

W niczym nam nie pomaga idea bardzo mglista drugiego budżetu. To stwarza nie najlepszy nastrój w dyskusjach o tym, jak finansować Unię Europejską do 2020 roku - dodaje komisarz.

Chodzi o negocjacje w sprawie budżetu dla całej Wspólnoty po 2013 roku.

Według obecnego projektu, Polska może liczyć na prawie 75 miliardów euro, przy odrębnym budżecie dla eurolandu ta pula byłaby mniejsza o kilka, kilkanaście miliardów euro. Jest jeszcze jedno niebezpieczeństwo.

- Z punktu widzenia kraju takiego jak Polska, zainteresowanego zwartością Unii Europejskiej, każde rozwiązanie które pomaga dzielić Unię, odseparować strefę euro od krajów o zdrowych gospodarkach nie jest rozwiązaniem korzystnym - dodaje komisarz Lewandowski.

Podział Unii na kraje bez wspólnej waluty i na strefę euro, ściślej zintegrowaną, z osobnymi instytucjami i osobnym budżetem to pomysł, który od wielu lat forsuje Francja.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »