Plan naprawy polskiego giganta jest tajny?

Plan naprawy polskiego giganta - Kompanii Węglowej - jest tajny?

Odtajnienia planu naprawczego Kompanii Węglowej chcą prezydenci dwóch śląskich miast, na terenie których działają kopalnie tej największej górniczej firmy w Europie - Gliwic i Rudy Śląskiej. Obawiają się redukcji zatrudnienia w tych zakładach.

Prezydent Rudy Śląskiej Grażyna Dziedzic i prezydent Gliwic Zygmunt Frankiewicz zwołali w związku z tym w czwartek konferencję prasową. Niepokoją ich informacje o planach ograniczenia wydobycia w kopalni Pokój w Rudzie Śląskiej do jednej ściany i redukcji zatrudnienia o prawie 1 tys. osób. Z kolei w kopalni Sośnica-Makoszowy, działającej na terenie Gliwic i Zabrza, planowane ma być również ograniczenie wydobycia do jednej ściany i ograniczenie zatrudnienia o ok. 2 tys. osób.

Reklama

Prezydenci zastrzegli w czwartek w Rudzie Śląskiej, że są to informacje jedynie orientacyjne, bo plan naprawczy Kompanii Węglowej jest tajny, do utrzymania go w tajemnicy zostali też zobowiązani przedstawiciele związków zawodowych, z którymi jest konsultowany. Kompania Węglowa miała to uzasadniać tajemnicą handlową.

- Trudno merytorycznie dyskutować, nie mając dokumentów. Dlatego skierowałem pismo do Kompanii Węglowej z prośbą o program naprawczy dla kopalni Sośnica-Makoszowy. Informacje o charakterze handlowym można przecież z niego usunąć - powiedział prezydent Frankiewicz.

Poinformował też, że zwrócił się do specjalistów z Politechniki Śląskiej o przygotowanie ekspertyzy na temat kopalni Sośnica - Makoszowy. "Nie sądzę, żebym w pełni zaakceptował to, co zobaczę w planie naprawczym, dlatego zleciłem zewnętrzną ekspertyzę. Chciałbym się dowiedzieć, jaka jest przyszłość tej kopalni, czy są złoża, czy jest ekonomicznie uzasadnione ich wydobywanie, na ile lat to wystarczy. Jeśli trzeba ograniczyć potencjał produkcyjny, to czy to jest pierwsza kopalnia, w której to należy zrobić?" - mówił.

Jego zdaniem, ograniczanie wydobycia w dłuższej perspektywie oznacza likwidację zakładu, co uważa za błąd. Wskazał też na potrzebę rozmów o losach Kompanii Węglowej z przedstawicielami rządu. - Nie chcę krytykować Kompanii czy dyrektorów kopalń, w swoim zakresie robią to, co mogą, ale ten zakres jest źle zdefiniowany, a to należy do rządu. Jeśli różnica w cenie węgla importowanego i tu produkowanego jest niewielka i uwzględni się, ile miejsc pracy daje górnictwo, ile podatków odprowadza, to wnioski są natychmiastowe. Różnicę opłaca się państwu dopłacić po to, żeby utrzymać niezależność energetyczną, miejsca pracy i uzyskiwać wpływy z podatków - argumentował.

Prezydent Grażyna Dziedzic podkreśliła, że o planach Kompanii Węglowej dowiaduje się tylko z prasy. - To smutne, że nie jesteśmy informowani o kolejnych ruchach, a ważne jest, żeby z nami współpracować, bo jeżeli będzie przeprowadzany program naprawczy, to trzeba będzie tworzyć inne miejsca pracy, zabezpieczać rodziny górników, które znajdą się w trudnej sytuacji. Wiemy, że górnictwo przeżywa głęboki kryzys, ale to nie znaczy, że nie można tego problemu rozwiązać. Nie można jednak pisać programu naprawczego na kolanie i go utajniać, przecież to dotyczy nas wszystkich - powiedziała.

Dyrektor biura komunikacji korporacyjnej w Kompanii Węglowej Tomasz Zięba powiedział, że konsultacje społeczne programu naprawczego Kompanii Węglowej właśnie trwają. Uchylił się od odpowiedzi, czy możliwe jest włączenie do nich przedstawicieli samorządu. - To zrozumiałe, że plany restrukturyzacji budzą niepokój, ale nadrzędnym celem opracowanych założeń planu była dla zarządu maksymalna ochrona miejsc pracy - dodał.

Na początku września prezes Kompanii Węglowej Mirosław Taras poinformował, że plan naprawczy KW na lata 2014-20 zakłada m.in. ograniczenie kosztów, zmianę organizacji produkcji oraz sprzedaż kilku kopalń.

W czwartek wiceminister gospodarki Tomasz Tomczykiewicz powiedział, że plan naprawczy dla górnictwa zakłada w pierwszym etapie przejęcie niektórych kopalń Kompanii Węglowej przez Węglokoks, a w kolejnym - konsolidację części kopalń ze spółkami energetycznymi Enea, PGE i Tauron.

KW boryka się z poważnymi problemami finansowymi. Po I półroczu na 14 kopalń w spółce jedynie trzy są rentowne. Wynik finansowy spółki po sześciu miesiącach wynosił minus 342,3 mln zł wobec 228,7 mln zł straty przed rokiem. W ubiegłym roku KW zanotowała prawie 700 mln zł straty netto, a jej strata na sprzedaży węgla wyniosła 1,2 mld zł.

Szef resortu gospodarki, wicepremier Janusz Piechociński ocenił w czwartek w rozmowie z PAP, że "samo przypisanie polskich kopalń do energetyki i ograniczenie konkurencji wewnątrz samego sektora nie rozwiąże problemu tych kopalń, chodników i zakładów, które są źle zarządzane i z góry skazane na brak efektywnego wydobycia".

Wicepremier zaznaczył, że rządowy zespół analizuje różne pojawiające się koncepcje i pomysły; wśród nich np. zgłoszony przez związki zawodowe i spółki węglowe pomysł polskich składów węgla. "Kiedy okazało się, że (pomysł) będzie wymagał dużo pracy i wysiłku organizacyjnego - spotyka się już z dużo mniejszym entuzjazmem pomysłodawców" - zauważył.

Zarząd KW chce też racjonalizować zatrudnienie oraz "urealnić" koszty wynagrodzeń i świadczeń pozapłacowych. Mają być one dostosowane do sytuacji rynkowej i możliwości ekonomiczno-finansowych Kompanii. Spółka zamierza zwiększyć przychody ze sprzedaży poprzez poprawę jakości i średnich cen węgla.

Po pierwszym półroczu na 14 kopalń w KW jedynie trzy były rentowne. Taras ostrzegł, że bez wprowadzenia planu naprawczego Kompania w najbliższym czasie upadnie. Według niego wdrożenie programu jest w stanie uratować spółkę na najbliższe dwa lata. Zarząd KW spodziewa się, że w tym czasie ceny węgla wzrosną, tak by spółka odzyskała płynność finansową i zapewniła sobie stabilność. Niskie ceny węgla na światowych rynkach to główne źródło dzisiejszych problemów polskiego górnictwa.

Kilka tygodni temu związkowcy, którzy poznali założenia planu, sprzeciwili się zamierzeniom zarządu. Jak mówili, nie zgadzają się, by plan naprawczy firmy był realizowany - jak to określają - "kosztem pracowników". Sprzeciwiają się także koncepcji sprzedaży kilku kopalń KW. Przypomnieli, że Kompania sprzedała niedawno za 1,49 mld zł kopalnię Knurów-Szczygłowice Jastrzębskiej Spółce Węglowej.

Związkowcy chcą zarazem konsolidacji górnictwa z sektorem energetycznym, co ich zdaniem rozwiązałoby problem konkurencyjności cenowej polskiego węgla, bo wyeliminowałoby pośredników w handlu nim.

Prezes Tauronu Dariusz Lubera mówił w ubiegłym tygodniu PAP, że spółka może ponownie rozważyć odkupienie od Kompanii Węglowej kopalni Bolesław Śmiały. Z kolei prezes Enei Krzysztof Zamasz informował wtedy PAP, że spółka nie prowadzi żadnych rozmów w sprawie potencjalnego udziału w planie naprawczym Kompanii Węglowej. PGE podała kilka dni temu, że nie prowadzi żadnego badania due diligence kopalń należących do KW.

Premier Donald Tusk mówił w ubiegłym tygodniu, że rząd poważnie analizuje konsolidację w sektorze węglowym, a w rozmowach o górnictwie węgla uczestniczy m.in. PGE, ponieważ rząd widzi potrzebę mocniejszego związania energetyki z wydobyciem węgla.

Biznes INTERIA.PL na Twitterze. Dołącz do nas i czytaj informacje gospodarcze

PAP
Dowiedz się więcej na temat: tajny | plan | naprawy | plany | Polskie | Kompania Węglowa SA
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy
Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »