Reklama

"Polska droga do dobrobytu", czyli jak PiS chce pobudzić polską gospodarkę

Mateusz Morawiecki, wicepremier i minister rozwoju, wielokrotnie podkreślał, że albo będziemy mieć w Polsce gospodarkę innowacyjną, albo byle jaką. "Polska droga do dobrobytu" - czyli plan rozwoju kraju jego autorstwa - zakłada uruchomienie nawet biliona złotych na inwestycje. W podobnym tonie wypowiadał się prezes PiS Jarosław Kaczyński już podczas kampanii wyborczej. Interia zapytała ekspertów, przedsiębiorców i analityków, co sądzą o gospodarczej propozycji partii rządzącej.

Plan Morawieckiego opiera się na pięciu filarach: reindustrializacja (odbudowa i rozkwit przemysłu), rozwój innowacyjnych firm, ekspansja zagraniczna (aktywne wsparcie firm planujących wejścia na nowe rynki), kapitał dla rozwoju (wsparcie finansowe istotnych projektów gospodarczych), a także zrównoważony społeczny i terytorialny rozwój (zrównoważony rozwój całego kraju, w tym zmiany w systemie edukacji, wsparcie terenów wiejskich, reforma polityki regionalnej).

Reklama

- Na tego typu plan czy inaczej wieloletnie przedsięwzięcie, zaproponowane przez wicepremiera Morawieckiego, polski przemysł, przedsiębiorcy, biznesmeni czekali od wielu lat. W końcu głównym przedmiotem zainteresowania polityków i władz ma stać się gospodarka, wsparcie rodzimego biznesu, promowanie gospodarki krajowej, tworzenie warunków dla rozwoju przedsiębiorstw. Od dłuższego czasu przedsiębiorcy w Polsce postulują, żeby przywileje zamienić na równouprawnienie i jednakowe traktowanie firm, zarówno tych z kapitałem zagranicznym, jak i krajowym - mówi w rozmowie z Interią Henryk Siodmok, prezes Grupy Atlas.

- Zaproponowane działania w ramach planu są ze wszech miar pożądane. Dotyczy to także prawa zamówień publicznych. W przetargach należy uwzględniać koszt totalny zakupu dobra bądź usługi, tj. pomniejszony o daniny uiszczane przez polski podmiot, a także dostosowanie prawa do wymogów unijnych - wówczas przetargi poniżej 5 mln euro na roboty budowlane, i inne mogą być tylko alokowane do polskich wykonawców. Ponadto należy pamiętać o potencjale tkwiącym w PPP. Byłby to istotny impuls dla inwestycji - dodaje Siodmok.

Sposób na wyjście z pułapki średniego dochodu

- Ogólny zarys trzeba ocenić pozytywnie, jeśli tylko znajdą się na to pieniądze. Jak rozumiem, w dużej części będą to nie tylko unijne pieniądze, ale także fundusze rodzime, np. w ramach Polskich Inwestycji Rozwojowych, pochodzące z Bank Gospodarstwa Krajowego (BGK), Korporacja Ubezpieczeń Kredytów Eksportowych (KUKE) czy wręcz zaangażowanie kapitału prywatnego. Są to racjonalne mechanizmy. Mówimy o tworzeniu narzędzi wsparcia, realizacji inicjatyw racjonalnych z punktu gospodarczego, wspieraniu innowacyjności, budowaniu konkurencyjności polskiej gospodarki - mówi w rozmowie z Interią Jakub Rybacki, ekonomista w ING Banku Śląskim.

W planie dla rozwoju gospodarki na następne 25 lat mają się znaleźć m.in. zmiany w ustawie dotyczącej zamówień publicznych (...), istotne będzie także wsparcie eksportu. Plan Morawieckiego w założeniu ma być kompleksowym programem rozwoju kraju.

- Chcemy prowadzić mądrą politykę ekspansywną, szczególnie w wyspecjalizowanych sektorach, takich jak lotniczy, motoryzacyjny, szynowy czy stoczniowy. Tu widzimy szansę dla rozwoju i chcemy tworzyć warunki do tego rozwoju. Kolejnym elementem planu mają być usprawnienia i ułatwienia dla biznesu na polu innowacyjności, a także bardziej solidarny i zrównoważony rozwój. Finansowanie planu dla rozwoju ma być oparte na wzroście oszczędności i tanich kredytach - mówił wiceminister i minister rozwoju, Mateusz Morawicki (za PAP).

- Elementy wykonawcze realizacji planu to powoływanie klastrów i tworzenie lokalnych ośrodków wsparcia w obrębie specjalnych stref. - Poszedłbym nawet krok dalej. Z całej Polski można uczynić specjalną strefę ekonomiczną. To, co wyróżnia specjalne strefy ekonomiczne, to zwolnienia podatkowe, np. z podatku dochodowego od osób prawnych (CIT). Przypominam, że znacznie tej daniny jest niskie (około 7-8 proc. dochodów budżetowych, 100 podmiotów płaci około 35 proc. tej kwoty, a 8 tys. 90 proc. na 1,8 mln przedsiębiorstw), a podatek generuje niepotrzebny konflikt miedzy przedsiębiorstwem a państwem. Postulowałbym, by w ramach realizacji planu i próby pobudzenia gospodarki, zrezygnować z CIT na wzór specjalnych stref ekonomicznych, co byłoby silnym impulsem dla rozwoju zarówno polskich, jak i zachodnich przedsiębiorstw - podkreśla Siodmok.

Diabeł jednak jak zwykle tkwi w szczegółach

- Pozostaje niepewność, czy mechanizmy zastosowane w ramach "planu Morawieckiego" będą narzędziami skutecznymi. Musimy rozwiązać podstawowe problemy polskiej gospodarki, naprawić system podatkowy, eliminować patologie z VAT, likwidować bariery dla biznesu i przedsiębiorczości. Trzeba mieć nadzieję, że w ramach realizacji planu pobudzenia gospodarki uda się przy okazji w istotnym stopniu wyeliminować główne bariery biurokratyczno-bankowo-podatkowe - zauważa Steinhoff.

Plan Morawieckiego jest odzwierciedleniem tego, co dzieje się w Europie. Wzrost wydatków na inwestycje infrastrukturalne, tworzenie podwalin dla rozwoju i transformacji rynku energetycznego - bez problemu znajdą się na to pieniądze w UE, a strategia wiceministra w teorii zakłada optymalne wykorzystanie tych środków.

- Zarówno inwestycje w nowe technologie, jak i dostęp do nowoczesnych usług jest w Europie mniejszy niż w Stanach Zjednoczonych czy Japonii. Strategia ministra Morawieckiego ma te dysproporcje zmniejszać. Stąd też nacisk na tworzenie gospodarki opartej na wiedzy, inwestycje w nowe technologie, cyfryzację państwa, zrównoważony wzrost dla biedniejszych regionów - dodaje Rybacki.

- Mamy cenne doświadczenia w Polsce z realizacją konkretnych, długoterminowych planów rozwoju. Wystarczy wspomnieć budowę Centralnego Okręgu Przemysłowego, mającą na celu zwiększenie ekonomicznego potencjału kraju, rozbudowę przemysłu, itp. Nawet później, pomimo tego, że większość z "pięciolatek" nie została doprowadzona do końca, to jednak wskazywały kierunek działań na najbliższe lata. Tak samo, minister Morawiecki chce zwrócić uwagę na potrzebę odbudowania przemysłu stoczniowego, obronnego, itp. - konstatuje Siodmok.

Bilion złotych, czyli finansowanie gospodarki

Plan Morawieckiego to efektywne wykorzystanie funduszy unijnych. Według szacunków prawie połowa (aż 480 mld złotych z uwzględnieniem wkładu własnego) potrzebnych pieniędzy ma pochodzić z UE. To właśnie kapitał płynący z Brukseli ma być podstawowym źródeł finansowania kolejnych etapów aktywizacji krajowej gospodarki i ich konkretnych segmentów.

- Trzeba sobie życzyć, by wokół tego planu zbudowano także porozumienie polityczne. Jeśli coś jest dobre dla Polski, to nie powinno wywoływać kontrowersji, ani dzielić. Nawet najlepsza strategia nie zapewni sukcesu bez konsekwencji realizacji i spójności działań kolejnych rządów - postuluje Siodmok.

Jak podał PAP, zdaniem ministra rozwoju kolejne miliardy drzemią w spółkach Skarbu Państwa (od 75 do 150 mld złotych), spółkach prywatnych (do 230 mld złotych trzymanych na rachunkach bankowych) i bankach (nadpłynność oceniono na ok. 90 mld złotych).

Potencjał Polskiego Funduszu Rozwoju (superinstytucji utworzonej na drodze fuzji i integracji szeregu państwowych agencji i instytucji, w tym: KUKE, BGK, Polska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości (PARP), Agencja Rozwoju Przemysłu (ARP) i Polskie Inwestycje Rozwojowe (PIR)) to ok. 75-120 mld złotych, a programów rozwojowych BGK 65-100 mld złotych.

Z jednej strony rząd chce zatem pobudzić uśpiony kapitał, z drugiej zaś - poprzez strategiczne inwestycje - przenieść gospodarkę na wyższy poziom.

- Stworzenie warunków mających na celu zwiększenie motywacji firm do inwestycji, możliwość wprowadzenia mechanizmów wspierających te procesy, to kluczowa sprawa. Poziom inwestycji w Polsce nie jest najwyższy. Jeżeli przedsiębiorca będzie wiedzieć, że będzie mógł otrzymać wsparcie, gwarancje, czy pozwoli mu się na jasnych zasadach partycypować w unijnych funduszach, to zdecyduje się na inwestycje. Tym niemniej, nie może to być rozdawnictwo lub - co gorsza - wspieranie inwestycji z naruszeniem konkurencji - konstatuje Steinhoff.

- Trzeba się zgodzić, że nie ma w Polsce odpowiedniego poziomu wsparcia dla inwestycji. Mamy najniższą stopę inwestycji w regionie, a przecież są sektory, jak np. administracja publiczna, które wymagają nie tylko zmian, co muszą wiele nadrobić, by zbliżyć się do zachodnioeuropejskich standardów. Kluczem jest nie tylko informatyzacja, ale przede wszystkim uporządkowanie systemu. Zanim zaczniemy cyfryzować nasze urzędy, najpierw musimy zrobić porządek w systemie, by główne instytucje, np. skarbowe, emerytalne, ubezpieczeniowe nie pytały wciąż o te same kwestie, a korzystały z udostępnionych już raz informacji - podkreśla Aleksander Łaszek, ekspert Forum Obywatelskiego Rozwoju.

Bartosz Bednarz

- - - - - -

W ramach planu rozwoju do '20 rząd przewiduje m.in. wzrost inwestycji do 25 proc. PKB - MR

W ramach "Planu na rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju", rząd przewiduje, że do 2020 r. inwestycje wzrosną do poziomu 25 proc. PKB, wzrost produkcji przemysłowej będzie wyższy od wzrostu PKB, a PKB na głowę w Polsce osiągnie poziom 79 proc. średniej UE - wynika z planu przedstawionego przez Ministerstwo Rozwoju.

Cele, które stawia sobie rząd na 2020 r. to m.in.:

- wzrost inwestycji do poziomu ponad 25 proc. PKB,
- wzrost udziału nakładów na badania i rozwój do poziomu 2 proc. PKB,
- wzrost liczby średnich i dużych przedsiębiorstw do ponad 22 tys.,
- więcej polskich bezpośrednich inwestycji zagranicznych (wzrost o 70 proc.),
- wzrost produkcji przemysłowej wyższy od wzrostu PKB,
- PKB per capita Polski na poziomie 79 proc. średniej unijnej.

"W efekcie wdrożenia Planu polska gospodarka wydostanie się z pięciu pułapek rozwojowych: pułapki średniego dochodu, pułapki braku równowagi pomiędzy kapitałem zagranicznym i krajowym zaangażowanym w gospodarkę, pułapki przeciętnego produktu, pułapki demograficznej oraz pułapki słabości instytucji" - napisano w dokumencie.

We wtorek premier Beata Szydło poinformowała, że rząd przyjął Plan.

Z dokumentu wynika, że 5 filarów, na których rząd oprze rozwój Polski to: reindustrializacja (wspieranie istniejących i rozwijanie nowych przewag konkurencyjnych i specjalizacji polskiej gospodarki), rozwój innowacyjnych firm (budowa przyjaznego otoczenia dla firm i systemu wsparcia innowacji), kapitał dla rozwoju (więcej inwestycji i budowanie oszczędności Polaków), ekspansja zagraniczna (wsparcie eksportu i inwestycji zagranicznych polskich firm, reforma dyplomacji ekonomicznej, promowanie polskich marek), rozwój społeczny i regionalny (m.in. reforma szkolnictwa zawodowego, włączenie obszarów wiejskich i małych miast w procesy rozwojowe). (PAP)

- - - - - -

Morawiecki: W miejsce kilku instytucji powstanie jeden fundusz rozwoju

- Instytucje takie jak PAIiIZ, PARP, ARP, BGK, KUKE, PIR zostaną zintegrowane, aby powstał jeden fundusz rozwoju - zapowiedział we wtorek wicepremier Mateusz Morawiecki, przedstawiając przyjęty przez rząd Plan na rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju.

Rząd chce utworzyć nowy fundusz, integrując szereg państwowych agencji i instytucji finansowych. Są to: Korporacja Ubezpieczeń Kredytów Eksportowych (KUKE), Bank Gospodarstwa Krajowego (BGK), Polska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości (PARP), Polska Agencja Informacji i Inwestycji Zagranicznych (PAIiIZ), Agencja Rozwoju Przemysłu (ARP) i spółka Polskie Inwestycje Rozwojowe (PIR).

- Pracujemy nad poziomem integracji tych instytucji, czy to jest grupa, czy holding, czy będą w pełni zintegrowane. Mi przede wszystkim zależy, żeby wszystkie konie ciągnęły w jedną stronę (...) to znaczy, żeby była wymiana doświadczeń, wymiana informacji, wzmocnienie siły kapitałowej, żeby skonstruować te rozwiązanie w sposób jak najbardziej nowoczesny - powiedział Morawiecki.

Zabieg ten ma na celu stworzenie polskiego banku rozwoju o dużym potencjale inwestycyjnym. Ma to być narzędzie realizacji polityki gospodarczej państwa, nad którym ma być sprawowany profesjonalny nadzór właścicielski.

Zakładanym efektem jest osiągnięcie takiej skali działalności, która umożliwi realizację dużych projektów. Konieczne jest bowiem sfinansowanie projektów o kluczowym znaczeniu dla rozwoju Polski. Kapitał miałby być pozyskiwany m.in. na światowych rynkach.

Według Morawieckiego, dzięki integracji tych instytucji, koszty pożyczania pieniędzy na rynku kapitałowym "będą właściwie na poziomie ryzyka państwa".

Poprzez nowy fundusz - mówił Morawiecki - rząd chce "funkcjonalnie obsługiwać poszczególne obszary rozwojowe, takie jak inwestycje, infrastruktura, eksport, ekspansja za granicą, promocja firm, innowacyjność czy małe i średnie przedsiębiorstwa".

- Chodzi o podział funkcjonalny raczej niż instytucjonalny - mówił, zapowiadając, że nowa instytucja będzie "skoncentrowana na celu".

Jak dodał Morawiecki, 80 proc. polskiego eksportu trafia na rynki unijne, ale długofalowym interesem jest także podbój "reszty świata".

- Mamy w związku z tym we współpracy z Ministerstwem Spraw Zagranicznych intencję wzmocnienia naszej obecności w wielu krajach - zapowiedział.

- - - - - -

Ekspert o planie Morawieckiego: Innowacyjność to klucz. Takiego planu nie było od kilkunastu lat

- To jest coś, czego oczekiwaliśmy. To plan, którego nie było od kilkunastu lat - tak plan rozwoju gospodarczego wicepremiera Mateusza Morawieckiego oceniają przedsiębiorcy z Konfederacji Lewiatan. Zakłada on m.in. wspieranie innowacyjnych gałęzi gospodarki, większą specjalizację gałęzi przemysłu i bilion złotych na inwestycje. - Postawienie na innowacyjność to klucz - mówi Jacek Adamski, makroekonomista Lewiatana.

- Jak zwykle - diabeł tkwi w szczegółach, natomiast kierunek oceniamy bardzo pozytywnie - przyznaje Adamski. Największe oczekiwania wiąże z innowacyjnością. Właściwie po raz pierwszy tak wysoko w tych priorytetach rządowych, gospodarczych została postawiona. Widać, że rząd jest przekonany, że nie jest możliwe wyjście Polski z tej pułapki średniego dochodu, jeśli udział gospodarki wysoko innowacyjnej w całej gospodarce polskiej nie będzie wyraźnie wyższy. Po to musimy rozwijać firmy innowacyjne, które wdrażają wysokie technologie. Po to musimy stwarzać dogodne warunki, możliwości finansowe, możliwości regulacyjne, żeby jednak dużo łatwiej było firmę założyć, a jeśli się nie udaje, również zlikwidować dosyć szybko - podkreśla ekspert.

Jacek Adamski ostrzega natomiast przed "urzędowym wyborem wiodących gałęzi gospodarki". Lepiej postawić na te branże, które już sobie dobrze radzą. Na świecie czasami wybieranie tych branż liderów się udaje, w większości przypadków jednak się nie udaje. Rząd robiłby lepiej, gdyby wspierał to, co już udowodniło, że się udaje - zaznacza. Trzeba być maksymalnie ostrożnym. Można po prostu zbudować coś, co się w krajach anglosaskich nazywa "białymi słoniami". To coś bardzo spektakularnego, wielkiego, natomiast nie przyniesie to specjalnego pożytku, a wręcz straty - zauważa.

Zdaniem makroekonomisty Lewiatana efektem planu może być skok naszych wynagrodzeń. Czym więcej przedsiębiorstw wysoko technologicznych, tym wyższe przeciętne zarobki. To jest jak gdyby aksjomat. Czym więcej będziemy mieli zdrowych firm, tym więcej ludzie będą zarabiali ogólnie - wyjaśnia Adamski.

Takiego planu nie mieliśmy od dobrych 15 lat. Plan Balcerowicza to było coś innego. To była zmiana filozofii gospodarowania. To trudno porównywać. To nie był plan rozwoju przemysłowego - mówi przedstawiciel Lewiatana.

Przestrzega też przed odstraszaniem zagranicznego kapitału. Większość obiecanego biliona złotych na rozwój ma pochodzić bowiem z zagranicy. Połowa to są pieniądze europejskie, a jeszcze około 10-15 procent to są środki pożyczone z instytucji międzynarodowych, banków międzynarodowych czy na rynku kapitałowym. Jeśli nasz program narodowy, bilionowy mamy zrealizować w 60 procentach przynajmniej dzięki kapitałowi zagranicznemu, to nie działajmy przeciwko temu kapitałowi, nie podważajmy zaufania do niego - zaznacza Adamski. Musimy stwarzać warunki dla kapitału krajowego, w szczególności dla małych i średnich przedsiębiorstw - to jest taka sól ziemi w Polsce, ale kapitał zagraniczny to też w dużej części są małe i średnie firmy - to też powinniśmy wspierać. To tworzy miejsca pracy w Polsce - podsumowuje.

Mariusz Piekarski, RMF

Więcej informacji ekonomicznych na RMF24.pl

Polecamy: PIT 2015

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »