Serwis "Deutsche Welle" cytuje obszerny artykuł opublikowany 2 lutego na łamach dziennika "Berliner Zeitung", w którym niemiecko-polski publicysta Klaus Bachmann, wykładowca warszawskiego Uniwersytetu SWPS, polemizuje z tezą o Polsce jako o nowej europejskiej "superpotędze". Jego zdaniem, tego rodzaju sformułowania pod adresem naszego kraju są przesadzone.
Publicysta: Polska rośnie i zbroi się, ale robi to na kredyt
"Zarówno wzrost gospodarczy, jak i wydatki na zbrojenia są finansowane z kredytów i są w ogóle możliwe tylko dlatego, że Polska jest jednocześnie największym beneficjentem transferów z UE w wartościach bezwzględnych. Mówiąc wprost: to, co UE (a jak wiadomo, w większości niemieccy podatnicy) pompuje do Polski, jest z drugiej strony wydawane na obronność oraz czołgi i samoloty bojowe pochodzące z krajów spoza UE" - pisze Bachmann.
Przy okazji warto zauważyć, że Polska nie jest jedynym krajem "zbrojącym się na kredyt", czego przykładem są tanie kredyty na zbrojenia finansowane przez Unię Europejską. O pożyczki na obronność w ramach unijnego programu SAFE - opiewającego łącznie na 150 mld euro - zwróciło się do Brukseli kilkanaście państw członkowskich. 15 stycznia 2026 r. KE zaakceptowała krajowe plany inwestycyjne: Belgii, Bułgarii, Dani, Hiszpanii, Chorwacji, Cypru, Portugalii i Rumunii (łącznie zawnioskowały one o 38 mld euro wsparcia), a 26 stycznia akceptację otrzymały plany inwestycyjne Polski, Estonii, Grecji, Włoch, Łotwy, Litwy, Słowacji i Finlandii. Ta grupa zawnioskowała łącznie o 74 mld euro - w kwocie tej jest 43,7 mld euro, które dostanie Polska, największy beneficjent SAFE.
Klaus Bachmann wziął także pod lupę sytuację migrantów w naszym kraju. Publicysta wskazuje, że do Polski przyjeżdżają wprawdzie imigranci z całego świata, ale raczej ci słabiej wykwalifikowani. Powodem ma być ksenofobia. "Który dobrze wykształcony mieszkaniec Indii, Pakistanu lub Afryki, jeśli nie musi, wyemigruje do kraju, w którym panuje niechęć wobec obcokrajowców?" - pyta w swoim tekście.
Bachmann jest też zdania, że powroty Polaków z emigracji do ojczyzny na coraz większą skalę nie są tylko efektem sukcesu Polski, ale dużą rolę odgrywają tutaj także zmiany, jakie zaszły w krajach Europy Zachodniej, do których wcześniej nasi rodacy masowo wyjeżdżali. Jako przykład podaje Wielką Brytanię, w której standard życia uległ znacznemu pogorszeniu, a nastawienie do obcokrajowców zmieniło się negatywne - i wysuwa tezę, że raczej to skłania Polaków do opuszczania Zjednoczonego Królestwa.
Autor tekstu w "Berliner Zeitung" przypomina zarazem, że jeszcze w latach 90-tych w Niemczech pokutował stereotyp Polaka-złodzieja, a nasi rodacy byli dla satyryków wdzięcznym tematem skeczy i dowcipów. To jednak się zmieniło. "Dzisiaj Polska i Niemcy są członkami UE, NATO, OBWE, nie ma już (prawie) żadnych kontroli granicznych, formularzy wizowych ani utrudnień celnych, nikt już nie kojarzy Polski z bandytami i nielegalnymi pracownikami (...)" - pisze.
W jednym Polska bije Niemcy na głowę
Bachmann wskazuje też obszar, w którym Polska powoli, acz sukcesywnie "odjeżdża" Niemcom. Jest to cyfryzacja większości obszarów życia codziennego, w czym pomaga brak obaw o naruszanie prywatności czy tajemnicy danych, charakterystyczny dla niemieckiego społeczeństwa. Wylicza w tym kontekście cyfrowe usługi będące dla Polaków codziennością: aplikację mObywatel, e-recepty, możliwość załatwiania spraw urzędowych online, elektroniczne bilety, BLIK-a czy fakt, że niemal wszędzie w Polsce można płacić kartą.
"Największy paradoks całej tej historii polega jednak na tym, że wszystkie te innowacje powstały pod rządami dwóch ultrakonserwatywnych, populistycznych, wrogich postępowi rządów, kierowanych przez człowieka, który sam przez lata nie miał nawet konta bankowego" - pisze (Bachmann ma tu na myśli prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego). "Cyfryzacja w Polsce powiodła się nie dlatego, że PiS tak chciał, ale dlatego, że partii było to obojętne" - dodaje, przypominając, że resort cyfryzacji u progu rządów PiS trafił w ręce bezpartyjnej specjalistki (mowa o Annie Streżyńskiej, która w latach 2015-2018 kierowała MC w rządach Beaty Szydło oraz Mateusza Morawieckiego).
Publicysta zauważa, że - paradoksalnie - fakt, iż Polska jest w cyfrowej awangardzie, nie przynosi satysfakcji nacjonalistycznej prawicy, która dąży do dorównania bądź prześcignięcia Niemców pod innymi względami. "Polska musi mieć większą armię niż Niemcy, nawet jeśli nie jest w stanie jej uzbroić. Polska musi zbudować lotnisko większe niż we Frankfurcie i musi mieć port większy niż ten w Hamburgu, nawet jeśli nie mogą tam zawijać duże kontenerowce" - pisze Bachmann.












