Radni z Warszawy przeciwni podwyżkom stawek za przewóz. Taksówkarze nie odpuszczą

Radni Warszawy odrzucili obywatelski projekt ustawy zakładający wzrost opłat za korzystanie z usług taksówek o 100 proc. Taksówkarze odpowiadają, że maksymalne stawki za przewozy nie zostały podniesione od 1995 roku. Przedstawiciele kierowców zapowiadają odwołanie się od decyzji i zawiązanie pogotowia protestacyjnego.

Podczas czwartkowej sesji Rady Warszawy radni ze stolicy zagłosowali przeciwko obywatelskiej uchwale przygotowanej przez taksówkarzy - poinformował na swoim koncie na Facebooku Związek Zawodowy Taksówkarzy "Warszawski Taksówkarz". Dzięki nowym przepisom kierowcy chcieli zwiększenia opłat za swoje usługi o 100 proc. 

Taksówkarze swoje decyzje uzasadniali tym, że ostatnia podwyżka maksymalnych stawek za "trzaśnięcie drzwiami" i przejechany kilometr miała miejsce w 1995 roku. Jednocześnie nie kryją rozgoryczenia po decyzji samorządowców i planują się od niej odwołać. 

Reklama

Wszyscy mogą, lecz nie my

Wedle propozycji kierowców, stawki za korzystanie z usług taksówek miałyby wynieść 16 zł za rozpoczęcie kursu, przy obecnych 8 zł, oraz wzrost stawek za kilometr zależny od strefy, tzn. w pierwszej strefie (dni powszednie, od godziny 6 do 22) cena miałaby wzrosnąć z 3 do 6 zł, w drugiej (dni powszednie, od godziny 22 do 6 oraz niedziele i święta) z 4,5 do 9 zł; w trzeciej z 6 do 12 zł, natomiast w czwartej z 9 do 18 zł. Jednocześnie w projekcie uchwały uwzględniono podwyżkę stawki za godzinę postoju w oczekiwaniu na klienta z 40 do 80 zł.

Jak podkreślają taksówkarze, powyższe stawki są stawkami maksymalnymi. Ewentualne wejście nowych przepisów w życie nie oznaczałoby automatycznego wzrostu cen do górnej granicy, ponieważ każda korporacja mogłaby samodzielnie zadecydować o ich wysokości.   

Zdaniem kierowców inni przedsiębiorcy mogą dowolnie podnosić ceny swoich usług i nie potrzebują do tego zgody miejskich władz. Dodatkowo podkreślają, że ostania zmiana stawek miała miejsce w 1995 roku. 

To nie koniec

Jak przyznał w rozmowie w radiu RMF FM Dariusz Chojnowski ze ZZT "Warszawski Taksówkarz", kierowcy nie kryją rozgoryczenia. Jak tłumaczy "koszty, jakie ponoszą na co dzień, dobijają taksówkarzy". 

Nie pomagają w tym przychody rzędu 12-14 tys. miesięcznie, ponieważ w ich skład wchodzą wysokie koszty związane z wykonywaniem zawodu, takie jak: opłaty za paliwo, ubezpieczenie auta, koszty eksploatacyjne czy składki ZUS. Chojnowski na swoim przykładzie podaje, że jego miesięczny zysk na czysto to ok. 3 tys. zł.

Jednocześnie taksówkarz wskazał, że prawnicy reprezentujący związek "pracują już nad odpowiednimi dokumentami", które pomogą kierowcom w batalii sądowej z Radą Warszawy.  

Natomiast na facebookowym koncie grupy "Idziemy po swoje", zrzeszającej warszawskich taksówkarzy, pojawił się post z informacją o zawiązaniu pogotowia protestacyjnego. Jednak nim do protestu, nie mylić ze strajkiem, dojdzie, potrzebna jest "duża frekwencja ze strony kierowców".

Alan Bartman

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: taksówkarze | Warszawa

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »