Przy cenie poniżej zera kupujący muszą otrzymać płatność za odbiór w związku z kosztami transportu i magazynowania.
Majowy kontrakt to "horror", "zmierza do najgorszej w historii sytuacji dostaw" - powiedział Fox Business Phil Flynn, starszy analityk rynku w Price Group Futures. Popytu brakuje, a cięcia OPEC+ nie uderzyły wystarczająco szybko. - Wygląda na to, że rynek nie ma dna - mówi Flynn.
Ropa WTI w kontraktach na czerwiec traciła w poniedziałek 10 proc. i staniała do 22,5 dol. za baryłkę. Z kolei w kontraktach na lipiec traciła o 5 proc., do 28 dol. za baryłkę.
Najbardziej ucierpiał majowy kontrakt, bo dotyczy surowca, który ma zostać dostarczony w czasie, gdy większość kraju pozostaje zablokowana w wyniku pandemii koronawirusa. Zapotrzebowanie na paliwa z rafinerii jest niewielkie, a zbiorniki magazynowe są prawie wypełnione.
- Różnica między kontraktami na maj i czerwiec jest największa w historii - podkreśla Jeff Kilburg, analityk KKM Financial.
Według Międzynarodowej Agencji Energii, popyt na ropę naftową ma w tym miesiącu spaść o 29 mln baryłek dziennie w związku z koronawirusem. Władze większości krajów zaleciły ludziom pozostanie w domach, by zapobiec rozprzestrzenianiu się choroby. To przełożyło się na sytuację gospodarczą. Niższa aktywność gospodarcza przełożyła się na niższe zapotrzebowanie na ropę i jej produkty uboczne, w tym na benzynę i paliwo lotnicze. W tej sytuacji w bardzo szybkim tempie zaczęły wypełniać się magazyny, w których gromadzono ropę.
Dotyczy to także zbiorników magazynowych w Cushing w stanie Oklahoma, kluczowym amerykańskim centrum naftowym. Zapasy wzrosły tam, według raportu Energy Information Administration, o 48 proc., do około 55 mln baryłek. Tymczasem pojemność w centrum wynosi około 76 mln baryłek.
Pobierz darmowy program do rozliczeń PIT 2019
Dostawy ropy rosły jeszcze zanim Arabia Saudyjska rozpoczęła wojnę cenową z Rosją 8 marca, po tym, jak Moskwa odmówiła przyłączenia się do OPEC w cięciu produkcji. Najwięksi światowi producenci zgodzili się dopiero 12 kwietnia na historyczne cięcia, które zmniejszą produkcję o 10 mln baryłek dziennie począwszy od 1 maja. Ograniczenia będą obowiązywać w maju i czerwcu. Eksperci oceniają jednak, że umowa ta nadal nie będzie jednak w stanie zrównoważyć dużego spadku popytu.
Monika Borkowska











