Reklama

Rostowski: Polaków czekają trzy scenariusze!

- Politycy w strefie euro nie panują nad kryzysem - uważa minister finansów Jacek Rostowski. W jego opinii, sytuacja w Europie Zachodniej "prędzej, czy później" wpłynie na polską gospodarkę. Ministerstwo Finansów na przyszły rok przygotuje trzy warianty budżetu, zakładające odpowiednio wzrost PKB o 3,2 proc., 2,5 proc. i spadek PKB o 1 proc.

- Wszystko to pokazuje (upadek rządu Grecji, wzrost rentowności obligacji włoskich - PAP), że politycy w strefie euro nie panują nad kryzysem. Zawsze byliśmy świadomi, że może to nas dotyczyć, ale zawsze mówiliśmy, że na ile to nas dotyczy, zależy od tego, na ile politykom strefy euro uda się współpracować w taki sposób, aby ten kryzys opanować. Tymczasem mamy do czynienia z dwoma zupełnie niespodziewanymi wydarzeniami - oba są bardzo negatywne - powiedział pytany w "Poranku Radia TOK FM" o przyczyny przygotowania trzech wariantów założeń makroekonomicznych do nowego projektu budżetu.

Reklama

Dodał, że jego zaufanie w odpowiedzialność polityków strefy euro zostało ostatnio "nadwyrężone".

- Teraz mamy do czynienia z pewnym paradoksem. Z jednej strony wysoki stopień niepewności politycznej w strefie euro, szybkie spowolnienia, a dalej jednak silna gospodarka polska. Ale jesteśmy świadomi, że prędzej czy później to, co się dzieje w strefie euro na Polskę musi wpłynąć - powiedział.

Trzy warianty

- Ministerstwo Finansów na przyszły rok przygotuje trzy warianty budżetu, zakładające odpowiednio wzrost PKB o 3,2 proc., 2,5 proc. i spadek PKB o 1 proc. - poinformował wczoraj minister finansów Jacek Rostowski. Minister dodał, że resort jest zdecydowany utrzymać cel sprowadzenia sektora finansów publicznych do 3 proc. PKB w 2012 r.

- Nie wyślemy do Sejmu budżetu w wersji wariantowej. Rząd przygotował i przygotowuje plan wzmocnienia polskiej gospodarki, który będzie przeprowadzał przez całą kadencję. Najważniejszym elementem tego planu będą reformy strukturalne, które premier przedstawi podczas expose - powiedział w Rostowski w TOK FM.

W obliczu obaw o stabilność budżetową Włoch mocno rosły w środę rentowności włoskich obligacji rządowych. Rentowność 10-letnich obligacji przekroczyła poziom 7 proc. i tym samym przekroczyła wyraźnie poziom notowany przed interwencyjnymi zakupami włoskich papierów skarbowych przez Europejski Bank Centralny.

_ _ _ _ _

OPINIA

Główny ekonomista Business Centre Club profesor Stanisław Gomułka powiedział IAR, że oczekuje, iż rząd koalicji PO-PSL przeprowadzi niezbędne reformy, których Polska już od dawna potrzebuje. Według profesora Platforma Obywatelska do tej pory unikała trudnych rozwiązań, tłumacząc to okolicznościami od niej niezależnymi. Stanisław Gomułka ocenia, iż w ostatnich czterech latach premier Tusk byl głównym hamulcowym reform.

Usprawiedliwieniem było między innymi to, że prezydent Lech Kaczyński nie chciał wspólpracować z rządem, że jest kryzys w Europie. Teraz jednak prezydent Komorowski zachęca premiera i rząd do podejmowania reform - zaznaczył profesor Gomułka. Dodał, że niestabilna sytuacja w Europie zmusza wszystkie jej kraje, także i nasz, do działań. Jest tylko pytanie czy premier Tusk zacznie myśleć bardziej strategicznie i skoncentruje się na realizacji tego co obiecuje a nie tylko na kolejnych pięknych wystąpieniach - podkreślił ekonomista.

Według rozmówcy IAR w Polsce wciąż brakuje dobrego, sprzyjającego działalności gospodarczej prawa, jest wysokie bezrobocie i bardzo niski stopień aktywizacji zawodowej. Jest więc się czym zajmować. Profesor krytycznie odniósł się też do słów wypowiedzianych przez premiera podczas Rady Krajowej PO.

Chodzi o słowa "Będziemy pamiętali przede wszystkim o tych, którzy żyją tu i teraz". Zdaniem profesora Gomułki politycy powinni myśleć długofalowo, mieć na względzie także przyszłe pokolenia, jest to ich obowiązkiem. Premier Donald Tusk zapewniał podczas rady Krajowej PO, że jego rząd będzie chronił Polskę i każdego obywatela przed skutkami kryzysu najlepiej jak potrafi. Według Stanisława Gomułki w ciągu najbliższego roku czy dwóch nastąpi spowolnienie gospodarcze w Europie zachodniej i w naszym kraju. Nie dojdzie jednak do recesji.

Ekonomista Janusz Jankowiak o deklaracji ministra finansów Jacka Rostowskiego o tym, że przygotuje trzy warianty budżetu na przyszły rok:

"To jest bardzo rozsądne podejście. Wiadomo, że trzeba będzie któryś wariant wybrać, bo prawo nie przewiduje przedstawienia Sejmowi budżetu w trzech wariantach, natomiast projektowanie dochodów i wydatków państwa w trzech wariantach, w zależności od sytuacji, to dobry pomysł.

W przypadku wariantu ze wzrostem 3,2 proc. niedobór w budżecie z racji mniejszego tempa wzrostu (w pierwotnej wersji rząd założył 4 proc. - PAP) może być zrekompensowany większym zyskiem NBP. Jeśli chodzi o wariant 2,5 proc., to generalnie nie jest wielką trudnością znaleźć w budżecie brakujące 8-9 mld zł, ale trzeba wskazać ze dwa źródła finansowania w postaci albo podwyżek jakichś podatków, albo oszczędności. Jest mało prawdopodobne, żeby budżet w wersji 2,5 proc. dało się zrobić bez podwyżki podatków. Podatki dochodowe mogą nie wzrastać, ale są jeszcze podatki pośrednie".

Profesor Krzysztof Rybiński o zapowiadanych przez ministra finansów trzech wariantach budżetu na 2012 r., zakładających odpowiednio wzrost PKB o 3,2 proc., 2,5 proc. i spadek PKB o 1 proc.: "Trzy warianty budżetu to bardzo dobry pomysł, bo skala niepewności co do tego, jaka będzie sytuacja w przyszłym roku albo za dwa lata, jest wyjątkowo duża. W związku z tym dobrze jest przygotować różne warianty. W szczególności bardzo mnie cieszy to, że wśród wariantów rozważanych przez ministra finansów znalazł się również wariant recesji, nawet jeśli ona nie wystąpi w przyszłym, a dopiero w następnym roku. Na pewno warto sobie uświadomić, co się dzieje w finansach publicznych, gdy dochodzi do recesji, i jakie działania trzeba podjąć, żeby finanse publiczne ustabilizować.

Uważam, że w przyszłym roku najbardziej realny jest wariant około 2 proc. wzrostu, a w następnym przyjdzie recesja".

Wicepremier Pawlak powiedział, że nie ma tak pesymistycznej prognozy jak minister Rostowski w sprawie możliwości podwyższenia podatku. Jak podkreślił, czarne wizje ekonomistów na mijający rok nie sprawdziły się, głównie z powodu słabego złotego. Wicepremier mówił, że słabość polskiej waluty równoważy ryzyka dotyczące osłabienia koniunktury w strefie euro. Prezes PSL mówił, że o swoich propozycjach w sprawie budżetu rozmawiał z szefem Narodowego Banku Polskiego.

Polska jest "bezwolnym liściem"?

Sojusz Lewicy Demokratycznej krytykuje plany trzech wariantów budżetu państwa proponowane przez ministra finansów. Wczoraj Jacek Rostowski powiedział, że polski wzrost gospodarczy w przyszłym roku może się kształtować na poziomie 3,2 procent bądź 2,5 procent, nie wykluczył też, że PKB spadnie o 1 procent, co oznaczałoby konieczność podwyżki podatków.

W opinii szefa klubu SLD Leszka Millera, taka argumentacja świadczy o tym, że Polska jest "bezwolnym liściem" uzależnionym od tego jak zawieje wiatr.

Zdaniem Millera, dopiero teraz wychodzi na jaw prawdziwy stan gospodarki. Były premier zwrócił uwagę, że opozycja przed wyborami apelowała o ujawnienie właściwej kondycji finansów państwa. "Wówczas mówiono o gęganiu" - mówił Leszek Miller.

Według szefa klubu SLD, premier powinien w swoim expose powiedzieć co rząd zrobi, by zatrzymać "falę kryzysu". Wczoraj Jacek Rostowski mówił, że nie podjął jeszcze decyzji który wariant budżetu zostanie wprowadzony. Taka decyzja zapadnie w grudniu w zależności od rozwoju sytuacji w gospodarce Unii. Jacek Rostowski dodał, że tylko recesyjny wariant budżetu może spowodować podwyżkę podatków.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »