W skrócie
- Nowoczesne turbiny wiatrowe radzą sobie nawet przy dużych mrozach i śnieżycach.
- Największym wyzwaniem dla OZE w zimie jest 'ciemna flauta', czyli okresy bez wiatru i słońca.
- Rozwój magazynowania energii i energetyki gazowej jest kluczowy dla stabilności systemu.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
Śnieżyce i chłód nie są problemem dla energetyki wiatrowej. Jak wskazuje Polski Instytut Ekonomiczny, nowoczesne turbiny instalowane w Polsce wyposażone są w rozwiązania powstrzymujące osadzanie się lodu lub umożliwiające jego rozmrażanie, dzięki czemu są w stanie wytrzymać mrozy sięgające -20 czy -30 stopni C.
Śnieżyce i chłód nie są straszne dla energetyki wiatrowej i fotowoltaiki
Śnieżyce i chłód nie są problemem dla energetyki wiatrowej, dzięki której dzienny udział OZE w produkcji energii elektrycznej netto w Polsce zbliżał się podczas przerwy świątecznej nawet do 40 proc. - wylicza PIE w swojej analizie i dodaje, że pokrywa śnieżna nie stanowi także głównego problemu dla fotowoltaiki, która na początku stycznia, w środku dnia (około południa), osiągała moc produkcji na poziomie 4,6 GW. Panele montowane są bowiem pod kątem, a słońce topi gromadzący się śnieg.
W pierwszej części chłodnego sezonu (od listopada do stycznia) głównymi ograniczeniami są za to zachmurzenie oraz krótkie dni. PIE zwraca uwagę, że nieco lepsza sytuacja jest w drugiej części sezonu grzewczego (luty-kwiecień), gdy dni stają się dłuższe.
Jak OZE sprawdziło się podczas zimowej aury? Między 24.12.2025 r. a 6.01.2026 r. ok. 23 proc. wyniósł udział energetyki wiatrowej w produkcji netto energii elektrycznej w Polsce (30.12.2025 r. było to 35 proc.). To zaskakująco dobry wynik.
Dla OZE najgorsza jest "ciemna flauta"
Oczywiście taka generacja wymaga wiatru. Krótko mówiąc, dla OZE od mrozu i śniegu gorsza jest "ciemna flauta", która niestety też zdarza się o tej porze roku. PIE przytacza dane, z których wynika, że od 5 stycznia br. spadającym temperaturom towarzyszyło osłabienie siły wiatru, a 6.01.br. udział OZE spadł do 14 proc. produkcji.
Podczas głębokiej ciemnej flauty współczynnik ten może spaść do kilku punktów procentowych - przestrzega Polski Instytut Ekonomiczny. Właśnie dlatego wciąż ciężar zabezpieczenia systemu będzie w najbliższych latach spadał na tradycyjne elektrownie węglowe czy gazowe, a w przyszłości także na elektrownie jądrowe.
Gospodarka i konsumenci będą potrzebować więcej prądu
Elektryfikacja transportu i ogrzewania domów rodzi nowe wyzwania dla energetyki, zwłaszcza tej ze źródeł odnawialnych. Stabilizacja systemu będzie - zdaniem PIE - możliwa tylko w przypadku rozwoju magazynowania energii.
"Pompy ciepła są najbardziej efektywnym i ekologicznym źródłem ciepła, jednak ich rozpowszechnienie wymaga odpowiedniego przygotowania po stronie systemu (elektrownie szczytowe, zabezpieczone sieci). Zależność domów od sieci mogą zmniejszać: dobra izolacja termiczna budynku, magazyny ciepła, panele PV i bateryjne magazyny energii" - czytamy w analizie PIE.
Rosnące zapotrzebowanie na energię wymusi rozwój energetyki gazowej. To właśnie gaz najpewniej zostanie gwarantem stabilności zasilania.














