Reklama

SZ: Niemcy muszą być gotowe poświęcić Nord Stream 2

Jeśli Niemcy chcą wspólnej europejskiej reakcji na próbę otrucia Nawalnego, muszą być gotowe do rezygnacji z Nord Stream 2 - czytamy w "Sueddeutsche Zeitung".

"W sprawie Nawalnego wiele jest niejasności, ale nie fakt, że w jego ciele wykryto truciznę działającą na układ nerwowy, będącą w posiadaniu rosyjskiego państwa. Tej trucizny nie da się wyprodukować w piwnicy. Dlatego albo rosyjskie służby i wojsko straciły kontrolę nad swoim arsenałem, albo użycie środka bojowego jest tolerowane, jeśli nie zlecone przez prezydenta" - pisze szef działu zagranicznego "Sueddeutsche Zeitung" Stefan Kornelius w komentarzu opublikowanym w piątkowym wydaniu dziennika.

Reklama

Zdaniem autora próba otrucia Aleksieja Nawalnego i zgoda na jego wyjazd z kraju, to podwójny sygnał wysłany zarówno do wewnątrz kraju jak i za granicę. W polityce wewnętrznej przekaz brzmi: Nie będzie w Rosji drugiej Białorusi. Z kolei na zewnątrz Władimir Putin pokazuje, że międzynarodowe reakcje i możliwe sankcje są mu obojętne. "Być może chciał nawet sprowokować presję z zewnątrz, by zażądać zwarcia szeregów we własnym kraju. (...) Być może delektuje się występującą jak zawsze kakofonią, jaką sprawa ta wywołuje w Niemczech i jak nadwyręża europejską więź" - czytamy.

Berlin ma problem

Kornelius zauważa, że rząd Niemiec, po sformułowaniu bardzo jasnego i poważnego oskarżenia pod adresem Moskwy o próbę otrucia Nawalnego, ma teraz problem. Musi bowiem wyciągnąć takie konsekwencje, które faktycznie będą odczuwalne w Rosji, a najlepiej pośród przedstawicieli rosyjskich władz. "Rząd Niemiec nie może pozwolić sobie na niewypał, jedność UE jest zbyt nietrwałym dobrem"- czytamy.

Autor komentarza dodaje, że jeśli ktoś myśli o nowych sankcjach wobec Rosji, nie może omijać sprawy Nord Stream 2. "Gazociągu, łączącego Rosję i Niemcy, który nie jest jednak tylko projektem energetycznym,  ale geopolitycznym symbolem połączenia i, wbrew wszelkim gwarancjom, także wykluczenia tradycyjnych krajów transferowych". Kornelius dodaje, że jeśli władze w Berlinie nie chcą pozostać samotne ze swoim aktem oskarżenia wobec Rosji, muszą być gotowe poświęcić Nord Stream 2.

Pomnik chwiejnej polityki wobec Moskwy

"Gazociąg stał się symbolem chwiejności polityki wobec Rosji, stalowym pomnikiem niezdecydowania. Jeśli próba otrucia Nawalnego ma doprowadzić do jednoznacznego stanowiska wobec Rosji, to nie może to pozostać bez wpływu na relacje energetyczne" - pisze Kornelius.

Komentator dodaje, że można wyobrazić sobie sankcje, w tym nawet zajęcie zagranicznego majątku poszczególnych postaci z otoczenia Putina, czy wręcz samego prezydenta. "Rdzeniem i symbolem relacji pozostaje jednak Nord Stream 2. Możnaby zbudować ten gazociąg do końca. Ale w tych warunkach nie powinno go się już uruchamiać" - czytamy w "Sueddeutsche Zeitung".

Redakcja Polska Deutsche Welle

Dowiedz się więcej na temat: Nord Stream 2 | Rosja | Niemcy

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »