Prezydent USA Donald Trump ogłasza sukces w walce z drożyzną, wskazując na rekordy giełdowe i spadek inflacji. Jednocześnie większość Amerykanów wciąż negatywnie ocenia kondycję swoich portfeli. Jak podkreślają analitycy, poprawa wskaźników makroekonomicznych tylko w ograniczonym stopniu przekłada się na sytuację finansową mniej zamożnych gospodarstw domowych oraz realne ceny w sklepach.
Rekordy na Wall Street. "Mamy w istocie największą gospodarkę w historii"
"Myślę, że mamy w istocie największą gospodarkę w historii. Muszę to sprzedać, bo powinniśmy wygrać miażdżąco" - mówił Trump w rozmowie z Fox Business. Z kolei podczas wizyty w bazie wojskowej Fort Bragg zwracał uwagę na rynki finansowe: "Wasze 401(k) (prywatne plany emerytalne powiązane z rynkiem kapitałowym) mają się bardzo dobrze" - przekonywał w bazie wojskowej Fort Bragg.
Administracja wskazuje, że indeks Dow Jones po raz pierwszy zamknął się w pobliżu 50 tys. punktów, a S&P 500 notuje historyczne maksima. W styczniu przybyło 130 tys. miejsc pracy, ponad dwukrotnie więcej, niż prognozowali ekonomiści, a inflacja spadła do najniższego poziomu od maja.
Według stowarzyszenia kierowców AAA średnia cena benzyny wyniosła 2,94 dolara za galon, najniżej o tej porze roku od 2021 r. "Inflacja wreszcie hamuje, a realne płace rosną" - ocenił rzecznik kampanii prezydenta Kush Desai.
Amerykanie o walce z inflacją. "Większość nie jest zadowolona"
Jak zauważył dziennik "Washington Post", nastroje konsumentów pozostają słabe. Z badania Reuters/Ipsos wynika, że 59 proc. respondentów nie aprobuje działań prezydenta w zakresie walki z drożyzną, a tylko 28 proc. uważa, że gospodarka zmierza w dobrym kierunku. Indeks nastrojów Uniwersytetu Michigan jest o ok. 20 proc. niższy niż rok temu, głównie z powodu cen żywności, mieszkań i usług.
Choć czynsze i dostępność kredytów hipotecznych nieco się poprawiły, Intercontinental Exchange szacuje, że powrót dostępności mieszkań sprzed pandemii wymagałby wzrostu dochodów gospodarstw o ponad 15 proc. przy stabilnych cenach nieruchomości.
Z sondażu Instytutu Gallupa wynika, że 40 proc. dorosłych Amerykanów nie posiada konta 401(k) ani żadnych innych oszczędności emerytalnych, co oznacza, że rekordy Wall Street nie mają bezpośredniego wpływu na ich majątek.
Mitch Brown z firmy badawczej Cygnal wskazał, że tylko 30 proc. wyborców potrafi pokryć nagły wydatek 1 tys. dolarów. "Większość Amerykanów wciąż nie jest zadowolona z postępów w walce z inflacją" - ocenił republikański konsultant Whit Ayres. Z kolei Mark Mitchell z Rasmussen Reports ironizował w serwisie X: "Niech jedzą S&P".












