W skrócie
- Donald Trump przez "operację Wenezuela" zmienił sytuację na rynku naftowym.
- Eksperci i analitycy zwracają uwagę, że przywrócenie produkcji wenezuelskiej ropy będzie wymagało czasu oraz inwestycji, a przewidywane spadki cen baryłki nie będą spektakularne.
- Prognozy cen ropy na kolejne lata pozostają obarczone dużym ryzykiem z uwagi na czynniki geopolityczne.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
- Musimy się oswoić z galopadą geopolitycznych wydarzeń wpływających na rynki - mówi w rozmowie z Interią Biznes Dawid Czopek, analityk rynków surowcowych i finansowych Polaris FIZ.
Operacja wojskowa w Wenezueli może przynieść zmiany na rynku naftowym na wiele lat
- Jeżeli nawet weźmiemy pod uwagę, że wenezuelski przemysł naftowy wymaga kosztownej i czasochłonnej modernizacji, to już sama zapowiedź przejęcia surowca z tego kraju przez amerykańskie koncerny zmienia rynkowy "sentyment" - tłumaczy analityk zwracając uwagę, że w najbliższym czasie możliwe jest przywrócenie na rynki kilkuset tysięcy baryłek wenezuelskiej ropy dziennie, co przy światowym poziomie wydobycia na poziomie przekraczającym 100 mln baryłek dziennie wydaje się ilością symboliczną.
- Nie szkodzi, że tak mało - mówi nam Dawid Czopek. - Ważne, że mamy odbudowę źródła surowca ważnego dla USA, bo ta ciężka i zasiarczona ropa z Wenezueli jest w sam raz skrojona na potrzeby amerykańskich rafinerii - ekspert dodaje w rozmowie z Interią, że może lepiej byłoby powiedzieć: "amerykańskie rafinerie są doskonale przygotowane do przerobu właśnie takiej ropy" - tak czy inaczej ewentualna dostępność surowca z Wenezueli doskonale wpisuje się w forsowany przez Donalda Trumpa powrót do tańszej energii z deprecjonowanych przez lata konwencjonalnych źródeł ("Drill baby drill").
Ile będzie kosztować ropa? Eksperci starają się wyznaczyć poziom stabilizacji
Ubiegły rok przyniósł wysyp radykalnych prognoz cenowych dla ropy naftowej, co zrozumiałe wobec galopady wydarzeń geopolitycznych i doniesień o rosnących zapasach surowca, czy zapowiedzi wyraźnej nadpodaży na rynku. Zamiast "wojennych" cen grubo przekraczających 100 dolarów za baryłkę przyzwyczailiśmy się do dryfowania benchmarkowych wycen baryłki ropy (WTI, Brent) na poziomie plus/minus 60 dolarów.
- Jeśli nie wydarzy się nic "wagi ciężkiej", to wiele wskazuje na utrzymywanie się w najbliższym czasie cen ropy w przedziale 55-60 dolarów za baryłkę - mówi Dawid Czopek studząc nadzieje na mocniejsze spadki. - Musimy wziąć pod uwagę, że wciąż istnieje granica opłacalności wydobycia, więc dramatycznych spadków ceny ropy raczej bym się nie spodziewał - tłumaczy analityk, jednak dodaje, że np. przebieg "rewolucji łupkowej" w USA pokazał, iż nowe i kosztowne technologie z czasem są doskonalone i stają się tańsze.
Przy okazji ropy łupkowej w USA warto dodać, że w wyniku jej przerobu Amerykanom pozostaje kondensat w sam raz nadający się do wykorzystania w przerobie ciężkiej ropy z Wenezueli.

Na zamieszanie wywołane "przejęciem" wenezuelskiej ropy zwrócił uwagę także Marek Rogalski, analityk DM BOŚ.
"Rynek cały czas nie jest do końca pewien, czy i w jaki sposób USA będą chciały dokonać przejęcia zasobów wenezuelskiej ropy. Duży sprzeciw zgłaszają tutaj Chiny, które miały zakontraktowane dostawy z Wenezueli w zamian za udzielone wcześniej pożyczki dla reżimu Maduro" - komentuje Marek Rogalski. "Zamieszanie wokół legalności działań USA w Wenezueli może rzutować na rynek ropy, ale za kilka dni inwestorzy się do tego przyzwyczają, a później zwyczajnie o tym zapomną" - dodaje ekspert i wyjaśnia, że w tym roku spodziewana jest nadpodaż na rynku tego surowca, a kartel OPEC+ kontrolowany przez mający "wspólne interesy" z Trumpem klan Saudów, raczej niewiele zrobi w celu odwrócenia decyzji o ograniczeniu wydobycia, jakie zapadały w 2025 r. (to oznacza spadki cen ropy).
Goldman Sachs: Baryłka ropy potanieje o... 4 dolary
Goldman Sachs, który w ubiegłym roku wieszczył znaczne spadki cen ropy w bieżącym 2026 roku, już kilka tygodni temu zrewidował swoje prognozy twierdząc, że średnia cena ropy Brent sięgnie w tym roku 56 dolarów za baryłkę, a WTI (West Texas Intermediate) wyznaczy średni poziom 52 dolarów za baryłkę. "Operacja Wenezuela" nie wywarła wielkiego wrażenia na analitykach GS. Oszacowali spadek cen ropy o... 4 dolary za baryłkę, ale tylko w scenariuszu, w którym produkcja ropy w Wenezueli wzrośnie do 2 milionów baryłek dziennie. To na razie melodia przyszłości.
"Jakiekolwiek ożywienie produkcji będzie prawdopodobnie stopniowe i będzie wymagało znacznych inwestycji" - stwierdzili analitycy Goldman Sachs w rynkowej nocie z 4 stycznia powołując się na wyliczenia dot. sektora wydobywczego pokazujące, iż złagodzenie amerykańskich sankcji (które obowiązują od 2019 roku wobec państwowej spółki naftowej PDVSA) może doprowadzić do wzrostu produkcji ropy naftowej w Wenezueli do 1,5 miliona baryłek dziennie w ciągu dwóch lat.
Tylko dla porządku przypomnijmy, że to właśnie Goldman Sachs wiosną ubiegłego roku prognozował spadek cen ropy (w 2026 roku) do 60 USD za baryłkę, a później zasugerował możliwe spadki ceny ropy naftowej nawet poniżej poziomu 40 dolarów za baryłkę. Ale wiosną ubiegłego roku świat żył wojnami handlowymi wszczynanymi przez Donalda Trumpa, a nie postępami w "przejmowaniu" wenezuelskiej ropy. "W bardziej ekstremalnym i mniej prawdopodobnym scenariuszu, obejmującym zarówno globalne spowolnienie, jak i całkowite wycofanie się OPEC+ z cięć wielkości produkcji, szacujemy, że cena ropy Brent spadnie nieco poniżej 40 USD za baryłkę pod koniec 2026 r." - pisali wiosną 2025 analitycy Goldman Sachs.
JP Morgan: Możliwy niewielki wzrost podaży ropy naftowej z Wenezueli
"W przypadku transformacji politycznej Wenezuela mogłaby zwiększyć produkcję ropy do 1,3-1,4 miliona baryłek dziennie w ciągu dwóch lat, a potencjalnie osiągnąć 2,5 miliona baryłek dziennie w ciągu następnej dekady" - napisali cytowani przez Reutersa analitycy JPMorgan w swojej nocie już po brawurowym zatrzymaniu Nicolasa Maduro. Postawili jednak warunek: Wenezuela musi być stabilna politycznie, a amerykańskie firmy będą mogły tam spokojnie inwestować.
Wenezuela posiada jedne z największych szacowanych rezerw ropy naftowej na świecie, ale zaspokaja mniej niż 1 proc. globalnej podaży (po dekadach złego zarządzania i niedoinwestowania). Cytowany wcześniej Dawid Czopek (FIZ Polaris) przy okazji zwraca uwagę, że tzw. rezerwy bywają mylone z zasobami (Wenezuela ma trzy razy więcej zasobów niż rezerw). Potwierdzone rezerwy ropy naftowej na poziomie 300 mld baryłek to bogactwo Wenezueli i jest to surowiec, który przy obecnej technologii i cenie opłaca się wydobywać.
Rynek ropy naftowej pod presją w 2026 roku
Operacja wojskowa USA w Wenezueli wywróciła "naftowy stolik", a warto pamiętać, że już wcześniej ośrodki analityczne wieszczyły kolejny ciężki rok dla naftowej branży. Grudniowa (2025) ankieta Reutersa przeprowadzona wśród 34 ekonomistów wyznaczyła średnią cenę ropy Brent w 2026 r. na poziomie 61,27 USD za baryłkę (spadek w porównaniu z listopadową prognozą na poziomie 62,23 USD). Średnia cena ropy WTI ma zaś wynieść 58,15 USD za baryłkę (poniżej listopadowego szacunku na poziomie 59,00 USD). Podkreślmy - ankieta przeprowadzona była jeszcze przed zatrzymaniem i wywiezieniem Maduro i przed deklaracjami Trumpa o wykorzystaniu wenezuelskich zasobów.
Dodajmy, że ceny ropy Brent i WTI już spadły odpowiednio o około 19 proc. i 20 proc. w 2025 roku (najwięcej od 2020 roku), w wyniku wzrostu produkcji ze strony OPEC+ i USA.
Jacek Świder












