Elektroniczny System Autoryzacji Podróży (ESTA) obejmuje w Stanach Zjednoczonych program ruchu bezwizowego dla obywateli 42 krajów, w tym Polski. Ta internetowa aplikacja służy do uzyskania zgody na wjazd do USA na okres krótszy niż 90 dni. Osoby korzystające z systemu online są obecnie proszone o podanie m.in. danych paszportowych, celu podróży, adresu, telefonu i daty urodzenia.
Zmiany w ESTA. Spór o sieci społecznościowe
W aplikacji jedno z pytań dotyczy mediów społecznościowych. Jednak sekcję tę oznaczono jako "opcjonalną". "Jeśli wnioskodawca nie odpowie na pytanie lub po prostu nie posiada konta w mediach społecznościowych, wniosek ESTA nadal może zostać złożony bez negatywnej interpretacji lub konsekwencji" - czytamy na stronie Amerykańskiego Urzędu Celnego i Ochrony Granic (CBP).
Waszyngton chce, aby wymóg ten był obowiązkowy. Ubiegający się o bezwizowy wjazd musiałby dostarczyć swoją historię w mediach społecznościowych z ostatnich pięciu lat. Do wniosku musiałby też dodać "elementy danych o dużej wartości" - "numery telefonów i adresów mail osób z ostatnich pięciu lat, a także imiona i nazwiska bliskich członków rodziny oraz daty i miejsca urodzenia, zamieszkania i numery telefonów z ostatnich pięciu lat" - wylicza telewizja CNN.
W badaniu WTTC dotyczącym proponowanych zmian wzięło udział prawie 5000 obywateli krajów objętych bezwizowym wjazdem do USA. Dwie trzecie z ankietowanych - mieszkańców m.in. z Australii, Francji, Niemiec, Japonii, Korei Południowej i Wielkiej Brytanii - stwierdziło, że zna już proponowaną politykę. "Oznacza to, że wdrożenie nowych zasad mogłoby mieć natychmiastowy wpływ na nastroje podróżnicze" - zauważają autorzy analizy.
Z danych wynika też, że przez planowane zmiany prawie 34 proc. podróżnych w ciągu najbliższych dwóch, trzech lat zamierza rzadziej odwiedzać Stany Zjednoczone. Chęć częstszego podróżowania do USA wyraziło 12 proc. uczestników badania. "W rezultacie obserwuje się spadek intencji podróżowania" - czytamy w raporcie.
WTTC ostrzega. Zmiany w ESTA to straty w turystyce
Z prognoz WTTC opartych na badaniu wynika, że w 2026 r. Stany Zjednoczone mogą odnotować około 4,7 miliona mniej przyjazdów zagranicznych. Zaś liczba zakupów ESTA - wiza kosztuje 41 dol., czyli 145 zł - może spaść o prawie 24 proc. Jeśli zapowiedzi się sprawdzą, straty z powodu spadku wydatków turystów osiągną w USA 15,7 miliarda dolarów, a wpływy sektora w narodowym PKB zmniejszą się o 21,5 miliarda dolarów.
Badania wskazują, że wprowadzenie zmian w systemie ESTA miałoby negatywny wpływ na zatrudnienie. Eksperci branżowi ostrzegają, że konsekwencje zaostrzenia zasad wjazdu mogą doprowadzić do utraty nawet 157 tys. miejsc pracy. Byłoby to trzy razy więcej niż wynosił w 2025 r. średni, miesięczny wskaźnik tworzenia miejsc pracy w USA.
Badanie ujawniło również problem wizerunkowy. Większość respondentów wyraziło opinię, że wprowadzone zmiany wpłyną na postrzeganie Stanów Zjednoczonych jako mniej przyjaznego i atrakcyjnego kraju zarówno dla turystów, jak i podróżujących służbowo. Przybyło też osób, które uważają, że polityka ta bardziej zaszkodzi, niż pomoże gospodarce USA i nie podniesie poczucia bezpieczeństwa podczas pobytu.
Do 9 lutego trwa 60-dniowy okres konsultacji publicznych dotyczący nowych, rygorystycznych zasad w systemie ESTA. Jeśli zostaną one zatwierdzone przez Biuro Zarządzania i Budżetu (OMB), proponowane wymogi zaczną obowiązywać jeszcze w tym roku.












