Główna ekonomistka grupy ING stwierdziła, że przy pierwszej lekturze wydźwięk raportu Draghiego może być dość dramatyczny, ale jej zdaniem to celowy zabieg autorów, żeby sprowokować UE do działania. Wszystko dlatego, że wyzwań i problemów, które stoją przed Wspólnotą nie brakuje.
Europa przegrywa wyścig z USA? Ekonomistka: Potrzebuje większej odporności
W ocenie Marieke Blom, Europejczykom nie powinno brakować powodów do dumy. W tym kontekście wymieniła stworzenie fundamentów dobrobytu, takich jak oczekiwana długość życia i jego jakość, w czym UE wyprzedza Stany Zjednoczone. Podkreśliła, że "UE odniosła ogromny sukces jako projekt pokojowy".
Ekspertka wskazała, że finanse publiczne w USA są dziś w dużo gorszym stanie niż w Europie. W czasie, kiedy za oceanem dług publiczny w ostatnich dwóch dekadach podwoił się z około 65 do 125 proc. PKB, to w strefie euro wzrósł z około 70 do 88 proc. "Wiele państw Europy po kryzysie finansowym prowadziło politykę zaciskania pasa. A w trakcie pandemii Covid-19 skala wydatków publicznych w USA była znacznie większa niż w strefie euro" - wyjaśniła.
UE stoi jednak przed dużymi wyzwaniami, którym w ciągu najbliższych lat będzie musiała stawić czoła. "Europa potrzebuje obecnie przede wszystkim większej odporności" - powiedziała i wyliczyła: większe nakłady na obronność, silniejszy system finansowy, lepszy system wsparcia rozwoju nowych technologii, większą autonomię w energetyce, a także mniejsze uzależnienie od eksportu. Ostrzega jednak, że jeśli chcemy to osiągnąć, gdy innymi graczami są USA, Chiny czy Rosja, musimy mieć właściwą skalę, a żaden kraj UE z osobna tej skali nie ma.
Polityka budżetowa Niemiec zbyt konserwatywna?
Nie ma jednak pewności - jak zaznaczyła - że wszystkie kraje członkowskie są w stanie zgodzić się na ustępstwa, których ta jedność wymaga. To samo dotyczy kwestii konkurencyjności gospodarczej. "Jeśli Europa ma z tym problemy, to nie dlatego, że istnieje Unia Europejska, która tworzy zbyt wiele rozmaitych regulacji. Źródłem tych problemów jest to, że równolegle funkcjonują systemy regulacyjne poszczególnych państw z różnymi językami i różnymi preferencjami społecznymi" - dodała. W konsekwencji to wszystko utrudnia firmom skalowanie się na europejskim rynku.
Ekspertka wskazała także w rozmowie z money.pl, że w niektórych państwach UE polityka budżetowa była zbyt konserwatywna, jako przykład wskazując Niemcy. "Trudno chwalić rządy, które oszczędzają na inwestycjach w infrastrukturę, system edukacji, ochronę zdrowia, jakość usług publicznych. To jest jak oszczędzanie na zapałkach. Dobrze, że Niemcy porzuciły to podejście. Ale nie wszystkie kraje UE są w tej samej sytuacji" - oceniła.













