Jak pisaliśmy w ubiegłym roku w Interii Biznes podczas trwającej kampanii prezydenckiej poseł Przemysław Czarnek pokazywał na konferencji prasowej akt notarialny pana Jerzego Ż. Stało się to w wyniku wątpliwości dotyczących sposobu nabycia mieszkania przez ówczesnego kandydata na prezydenta Karola Nawrockiego. Zwróciliśmy wówczas uwagę, że przed kamerami Czarnek pokazał dane wrażliwe, w tym numer księgi wieczystej mieszkania czy numery PESEL.
Sprawą szybko zajął się Urząd Ochrony Danych Osobowych.
"Prezes UODO zdecydował w tym przypadku zająć się sprawą ujawnienia danych na konferencji prasowej posłów na Sejm RP - przekazał nam wówczas rzecznik Karol Witowski.
Dodał, że "zajęcie jednoznacznego stanowiska przez Prezesa UODO jest możliwe jedynie w decyzji administracyjnej po przeprowadzeniu postępowania i zbadaniu wszelkich okoliczności sprawy".
Komitet Wyborczy odpierał zarzuty
W poniedziałek (2.03) UODO ogłosił decyzję w tej sprawie. Wcześniej poseł został poproszony o wyjaśnienie, w jaki sposób i w jakim celu ujawniał dane osobowe. Jego pełnomocnik zapewnił, że Czarnek nie miał zamiaru "ujawnienia jakichkolwiek danych osobowych widniejących na dokumentach". Wskazał tu na organizatorów konferencji Komitetu Wyborczego, którzy mieli wydać posłowi instrukcje przedstawienia informacji podczas konferencji.
Następnie prezes UODO poprosił o wyjaśnienia Komitetu Wyborczego Kandydata na Prezydenta RP. W opinii jego przedstawicieli nie doszło do ujawnienia danych osobowych osób niepublicznych.
Prezes UODO, Mirosław Wróblewski wskazywał, że dokumenty pokazywane przed kamerami nie zostały zanimizowane.
"Komitet Wyborczy Karola Nawrockiego argumentował, że dane osobowe w sprawie właściciela mieszkania były już uprzednio znane, krążyły w sieci w materiałach osiągających ogromne zasięgi i były dostępne przeciętnemu użytkownikowi internetu" - wskazał UODO.
Kara finansowa za naruszenie RODO
To nie przekonało prezesa UODO - podkreślał, że choć w sieci krążyły informacje o imieniu i nazwisku właściciela mieszkania, pozostałe dane nie były powszechnie znane. Nie było również dowodu, który wskazywałby na udzielenie przez niego zgody na ich publikację.
Dlatego też w wyniku prowadzonego postępowania uznano, że Komitet Wyborczy Karola Nawrockiego naruszył przepisy RODO publicznie udostępniając dane osobowe. Nałożona została kara w wysokości 35 582 zł. Biorąc pod uwagę prawne możliwości, które pozwalają na karę rzędu do 20 mln euro, kara ta jest symboliczna.
"W ocenie Prezesa UODO nałożona sankcja finansowa spełnia funkcje kary określone w RODO (art. 83 ust. 1) i stanowi możliwie adekwatną, a nade wszystko sprawiedliwą reakcję na stwierdzone naruszenia przepisów RODO. Nałożenie administracyjnej kary pieniężnej w ustalonej kwocie jest konieczne i uzasadnione charakterem, wagą, jak i pozostałymi okolicznościami sprawy" - uważa Wróblewski.












