Reklama

Umowa UE-USA kluczowa nie tylko dla nas

- Przed podpisaniem umowy o utworzeniu strefy wolnego handlu między UE-USA Polska musi mieć konkurencyjną gospodarkę - powiedział w środę dziennikarzom wicepremier, minister gospodarki Janusz Piechociński.

Piechociński bierze udział w Europejskim Kongresie Gospodarczym w Katowicach. Podczas kongresu będzie m.in. mowa o perspektywach negocjacji w sprawie utworzenia między USA i UE strefy wolnego handlu - transatlantyckiego partnerstwa w zakresie handlu i inwestycji (TTIP). W panelu poświęconym temu tematowi wezmą udział m.in. główni negocjatorzy z USA i UE.

Reklama

Piechociński powiedział, że każde nowe poszerzenie strefy wolnego handlu to zwiększenie konkurencji, w związku z czym mamy do odrobienia lekcje na trzech poziomach: globalnym, europejskim i narodowym.

- Globalizacji nie da się przespać i przeczekać, aż się wszystko wyjaśni. Świat coraz bardziej będzie uciekał od regulacji nieskutecznych WTO (Światowa Organizacja Handlu - PAP) w stronę wielkich globalnych porozumień - ocenił Piechociński.

Według niego lekcja europejska to m.in. deregulacja prawa, polityka energetyczna, powiązanie klimatu z przemysłem i energetyką. Polska ma największy wpływ na odrobienie lekcji narodowej.

Piechociński powiedział, że Polska powinna przyjrzeć się roli, którą w Azji pełni Singapur, budujący otwartą przestrzeń gospodarczą oraz potencjał ludzki.

- Najważniejsze, żeby przed wejściem do megastrefy - nieważne, czy to będzie rok wcześniej, czy później - mieć maksymalnie wysoki udział przemysłu konkurencyjnego i uporządkowane sprawy tego, co jest dzisiaj fundamentem polityki gospodarczej - powiedział. Wyjaśnił, że chodzi o politykę energetyczną, bezpieczeństwo dostaw, ceny energii, wykorzystanie potencjału narodowego.

- Sprawa podstawowa to przyciągnięcie w międzyczasie wysoko technologicznego inwestora przemysłowego - dodał. Jego zdaniem obecne relacje Rosji z Europą i Ukrainą pokazują m.in., że "Europa musi teraz chodzić w różnych kierunkach, trzeba szybko zamknąć umowy o wolnym handlu z Singapurem i Japonią".

Wicepremier wskazał, że ważne, aby w ramach procesu integracji z USA nie pogubić tych krajów, które pozostaną zewnątrz porozumienia, czyli np. Turcji. - Megastrefa ze Stanami, to także silne oddziaływanie na Kanadę i jeszcze silniejsze na to, co dzieje się w Meksyku - zaznaczył.

W ocenie Piechocińskiego termin podpisania umowy między UE i USA nie jest obecnie kluczowym problemem. - Na etapie negocjacji mamy w tej chwili wzrost nieufności do negocjatora, czy do Komisji Europejskiej, także na poziomie Parlamentu Europejskiego" - zaznaczył. Według niego pojawia się bowiem pytanie, jak być skutecznym w negocjacjach i nie ujawniać technik negocjacyjnych, a jednocześnie być transparentnym, czego oczekuje demokratyczna Europa. "To też jest duża trudność. Europa ma od tej strony kłopot - podsumował.

_ _ _ _ _

Negocjacje umowy handlowej USA-UE powinny zakończyć się przed końcem przyszłego roku, będzie to jednak uzależnione od wielu czynników - poinformowali podczas Europejskiego Kongresu Gospodarczego w Katowicach negocjatorzy umowy.

Przekonywali, że w umowie chodzi nie tylko gospodarkę, ale podkreślenie wspólnych wartości i interes globalny. Będzie to porozumienie dwustronne, ale wpłynie ono na cały świat - zaznaczyli. Wkrótce ma dojść do piątej tury negocjacji; kiedy umowa wejdzie w życie - nie wiadomo.

Transatlantyckie Partnerstwo Handlowe i Inwestycyjne (Transatlantic Trade and Investment Partnership - TTIP) zakłada wyeliminowanie ceł, barier administracyjnych i regulacyjnych, które utrudniają handel i inwestycje pomiędzy UE oraz USA.

Główny negocjator umowy ze strony UE Ignacio Garcia Bercero podkreślił w środę w swoim wystąpieniu, że porozumienie ma przełożyć się na poprawę sytuacji gospodarczej, jednakże chodzi w nim nie tylko o zwiększenie bilateralnej wymiany gospodarczej, ale i interes globalny.

- Zaangażowaliśmy się w te negocjacje, biorąc na siebie odpowiedzialność i zdając sobie sprawę, że to, co robimy, ma odziaływanie globalne. To, co uzgodnimy, będzie miało wpływ na otoczenie, środowisko handlowe na całym świecie - oświadczył Bercero.

Wyraził przekonanie, że strony umowy muszą się skupić, aby od pierwszego dnia wejścia jej w życie osiągać wymierne korzyści ekonomiczne i od samego początku wprowadzić jak najwięcej usprawnień regulacyjnych.

W ocenie negocjatorów jednym z najważniejszych wyzwań będzie zbliżenie regulacji w UE i USA. Negocjatorzy podkreślili, że w żadnym razie nie może być tak, by na skutek nowych przepisów doszło do pogorszenia środowiska oraz sytuacji konsumentów i pracowników.

Główny negocjator USA Dan Mullaney przypomniał, że USA i UE od dawna ściśle współpracują, jednakże istnieją bariery, które trzeba znieść, bo chodzi o bardzo ważny cel - 13 mln nowych miejsc pracy.

- Chodzi o lepiej opłacane miejsca pracy, o korzyści dla naszych rodzin - powiedział. Dodał, że po wejściu w życie umowy USA spodziewają się 3 mld dolarów bezpośrednich inwestycji w tym kraju.

- Nasze zaangażowanie jest duże, bo kiedy zniesiemy te bariery, nawet niewielka zmiana może przekształcić się w konkretne efekty - rozwój gospodarczy i miejsca pracy - dodał Mullaney.

Negocjatorzy - powiedział Mullaney - dążą do wyeliminowania lub zmniejszenia taryf, podatków wpływających na koszty eksportu i importu. Trzeba też pracować nad kwestiami biurokratycznymi, by ułatwić wymianę towarów, technologii i usług. Ocenił, że wiele barier jest zupełnie niepotrzebnych. - Musimy mieć bardzo agresywną politykę ingerencji w rynek usługowy. Będzie ona bazować na założeniu, że nie ma granic pomiędzy tymi dwoma rynkami - dodał.

Mullaney zwrócił też uwagę, że przed zakończeniem negocjacji należy dać możliwość wypowiedzenia się opinii publicznej na temat propozycji regulacji. Chodzi o to, by można było uwzględnić proponowane zmiany w negocjacjach.

OPINIE

Europoseł i b. premier Jerzy Buzek ocenił podczas kongresu, że otwarcie rynku to wyzwanie dla Europy przede wszystkim ze względu na znacząco wyższe niż w USA ceny energii. Wicepremier, minister gospodarki Janusz Piechociński zauważył, że przed podpisaniem umowy Polska musi mieć konkurencyjną gospodarkę.

Negocjacje ws. umowy handlowej USA-UE trwają od ub. roku. Będzie to największe globalne porozumienie gospodarczo-handlowe w historii, obejmie jedną trzecią światowego handlu, 52 proc. PKB i 40 proc. produkcji.

Poza likwidacją różnego rodzaju barier w ramach TTIP wyeliminowane mają zostać również często sprzeczne przepisy, co ma doprowadzić do zmniejszenia kosztów dla producentów i klientów. Jednak grupy konsumenckie i organizacje pozarządowe po obu stronach Atlantyku wyrażały obawy, że z tego powodu po podpisaniu umowy na rynek będzie trafiać więcej nietestowanych i niebezpiecznych produktów oraz usług.

Unia Europejska i Stany Zjednoczone wspólnie wytwarzają niemal połowę światowego PKB i odpowiadają za jedną trzecią światowego handlu. Wartość towarów i usług, jakimi każdego dnia ze sobą handlują, sięga 2 mld euro. Łączna wartość inwestycji USA w UE jest trzykrotnie wyższa niż w całej Azji. Unia Europejska natomiast inwestuje w USA ok. ośmiokrotnie więcej niż w Indiach i Chinach razem wziętych.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »