USA odgrażają się światu. "Nie radziłbym innym krajom odwetu za nasze cła"

Radzę innym krajom, by wzięły głęboki oddech i nie odpowiadały od razu na nowe cła, bo właśnie tak dojdzie do eskalacji i pełnoskalowej wojny handlowej - powiedział w środę minister finansów Scott Bessent. Przekonywał przy tym, że obliczone stawki ceł dla krajów są mocno uzasadnione w danych, wbrew twierdzeniom ekspertów.

"Jedną z wiadomości, którą chciałbym przekazać dziś wieczorem, jest to, aby wszyscy usiedli wygodnie, wzięli głęboki oddech, i nie odpowiadali od razu. Zobaczymy, co z tego wyniknie, a jeśli odpowiecie, to właśnie tak dojdzie do eskalacji, a potem stanie się to pełnoprawną wojną handlową" - Scott powiedział Bessent w wywiadzie dla CNN, pytany o ewentualny odwet na ogłoszone w środę, 2 kwietnia przez prezydenta Trumpa "cła wzajemne".

Reklama

Cła Donalda Trumpa zostaną podwyższone w razie odwetu?

Bessent sugerował, że w takim wypadku nałożone cła mogą zostać podwyższone jeszcze bardziej. Nie potrafił jednak udzielić konkretnej odpowiedzi na to, czy prezydent Trump może zgodzić się na obniżenie ceł w drodze negocjacji z liderami państw. Stwierdził, że dalsze kroki zależą od tego, co Trump usłyszy od szefów firm na temat ich planów przeniesienia produkcji do Stanów Zjednoczonych.
Szef resortu finansów przyznał, że w wyniku ceł mogą wzrosnąć ceny dóbr w USA, lecz sugerował, że będzie to wzrost niewielki, bo część podwyżek zostanie przyjęta przez sprzedawców, a część zniwelowana przez umocnienie się kursu dolara.

Czytaj także: Ile wyniosą cła nałożone przez USA? Donald Trump pokazał tablicę

Minister odpowiadał też na krytykę wyliczonych przez Biały Dom stawek ceł dla poszczególnych krajów, które według słów Trumpa miały odpowiadać połowie zsumowanych ceł i innych barier handlowych stosowanych przez inne państwa wobec USA.

Na liście Trumpa zabrakło Rosji i Białorusi. Oto powód

Bessent przekonywał, że liczby te opierały się mocno na danych urzędu Przedstawiciela USA ds. Handlu (USTR) i jeśli zostaną zakwestionowane w drodze sądowej, administracja będzie w stanie je obronić. Jak jednak przyznał USTR, stawki ceł nie odpowiadają cłom innych krajów, lecz proporcjonalnej wielkości deficytu handlowego z poszczególnymi krajami. Państwa zaś, które więcej z USA importują, niż eksportują i tak jednak otrzymają 10 proc. cło minimalne (np. Wielka Brytania i Australia). W efekcie cła stosowane przez inne państwa nie mają żadnego znaczenia dla stawki, którą nałożyły USA, a jedynym kryterium jest bilans handlowy.

Przeczytaj: Świat nie rozumie Donalda Trumpa? "Działa jak rewolwerowiec"

We wcześniejszym wywiadzie dla Fox News Bessent odpowiadał też na pytanie o to, dlaczego na liście oclonych państw nie znalazły się Rosja i Białoruś. Odpowiedział, że USA "nie prowadzą handlu" z tymi krajami, bo podlegają one sankcjom. W rzeczywistości, choć import rosyjskich dóbr do USA radykalnie zmalał ze względu na sankcje i embarga na rosyjskie surowce, w 2024 r. wartość importowanych towarów wyniosła 3 mld dolarów. Na liście tymczasem znalazły się inne objęte sankcjami USA państwa takie jak Iran, a także nawet terytoria zamorskie Francji, Australii czy Nowej Zelandii, w tym niezamieszkałe australijskie wyspy Heard i McDonald, czy liczący niecałe 3 tys. mieszkańców norweski Svalbard.

INTERIA.PL/PAP
Dowiedz się więcej na temat: Donald Trump | cła | USA | wojna handlowa
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy
Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »