Reklama

Walka z inflacją. Listopadowa podwyżka stóp prawie pewna

Morgan Stanley przewiduje, że w przyszłym tygodniu Rada Polityki Pieniężnej podniesie stopy procentowe o 25 punktów bazowych. O tym, że listopadowa projekcja inflacji NBP może stać się przyczyną niezwłocznego podwyższenia stóp są przekonani także ekonomiści ING Banku Śląskiego, którzy na grudzień zapowiadają 7-procentową dynamikę cen. Firma eToro donosi, że polscy inwestorzy indywidualni zmieniają swoje portfele, by bronić się przed rosnącą inflacją.

Jeśli Morgan Stanley dobrze prognozuje, to główna stopa procentowa (referencyjna) wzrośnie z 0,50 do 0,75 proc. Jeszcze we wrześniu wynosiła tylko 0,10 proc. Skala zaostrzenia polityki pieniężnej w Polsce i tak nie będzie równie duża jak u naszych południowych sąsiadów. Wiceprezes czeskiego banku centralnego oświadczył właśnie, że stopa referencyjna w jego kraju powinna być podniesiona o 50-75 punktów bazowych i wówczas przekroczy poziom 2 proc.

Czekanie na wyższą inflację

Eksperci ING Banku Śląskiego przypuszczają, że trend inflacyjny w Polsce jest tak poważny, że członkowie Rady Polityki Pieniężnej drugi raz z rzędu podniosą stopy procentowe. "Naszym zdaniem, uciekająca inflacja bieżąca i wysokie jej prognozy, które prawdopodobnie pokaże listopadowa aktualizacja projekcji przygotowana przez NBP, zbudują większość w RPP za kolejną podwyżką stóp już w przyszłym tygodniu" - czytamy w raporcie banku pt. "Dobra koniunktura w krajowym przemyśle. Złoty nadal pod presją".

Reklama

Ekonomiści ING prognozują przyspieszenie inflacji w październiku do 6,4 proc. z 5,9 proc. we wrześniu. Przewidują też, że w grudniu dynamika cen może sięgnąć nawet 7 proc. "Naszym zdaniem, kolejne posunięcia RPP raczej rozczarują inwestorów. Stawki rynku pieniężnego wskazują na wzrost stóp co najmniej do 2,5 proc. w horyzoncie 2 lat. My spodziewamy się raczej 2 proc. Zakładamy, że dojdzie do podwyżki w listopadzie, ale prezes NBP znów powie, że to nie cykl i będzie powstrzymywał oczekiwania, co do dalszego zaostrzania polityki pieniężnej" - podkreślono w raporcie.

Wtedy rada nie zareagowała

Nie od dziś wiadomo, że zwolennikiem podnoszenia stóp jest członek RPP Łukasz Hardt. Już we wrześniu zapowiadał, że listopadowa projekcja NBP pokaże wyższą ścieżkę inflacji i że prawdopodobnie znajdzie się w niej zapowiedź utrzymywania się wysokich cen przez 2-3 lata. Zdaniem Łukasza Hardta, już przed pandemią, czyli na przełomie lat 2019-20, mieliśmy niebezpiecznie podwyższoną inflację, na którą polityka pieniężna nie zareagowała.

- Od końca lipca do końca września inflacja w Polsce wzrosła z 5 do 5,9 proc. Nie mamy jeszcze danych za październik, ale jest bardzo prawdopodobne, że przekroczy 6 proc. To oznacza też, że do 6 proc. zbliżają się realne straty, jakie przynoszą klientom banków kończące się teraz roczne lokaty - zauważa Paweł Majtkowski, analityk eToro.

Nie tylko w Polsce rosnąca inflacja jest wielkim problemem. Brytyjczycy spodziewają się wzrostu inflacji do 4,4 proc. w ciągu najbliższych 12 miesięcy. To będzie najwyższy poziom od 2008 roku. Jeszcze we wrześniu na Wyspach oczekiwano inflacji na poziomie 4,1 proc.

Inwestorów ruchy obronne

Z najnowszego kwartalnego badania przeprowadzonego przez firmę eToro, w którym ankietowanych było 6 tysięcy inwestorów detalicznych w 12 krajach, wynika że szczególnie Polacy obawiają się oni gwałtownej inflacji. Aż 60 proc. polskich inwestorów wzrost cen nazywa głównym powodem do niepokoju. Inflacja pozostaje największym problemem również w skali globalnej - 41 proc. respondentów uważa ją za największe zagrożenie dla swoich inwestycji.

Ponad połowa - bo 51 proc. polskich inwestorów detalicznych - zmieniła swój portfel ze względu na rosnące obawy o inflację i stan polskiej gospodarki. Polacy są bardziej skłonni do ponownego rozważenia swoich inwestycji niż globalni inwestorzy, spośród których 56 proc. twierdzi, że nie przebudowało portfeli, mimo rosnącego lęku przed wzrostem cen.

- Polscy inwestorzy nie tracą wiary w rynki finansowe. Wynika to w dużym stopniu z braku alternatyw wobec giełdy papierów wartościowych, ponieważ depozyty bankowe są wciąż nisko oprocentowane, a inwestycje w nieruchomości ze względu na wzrost cen i duży popyt, stają się coraz trudniejsze - zauważa Paweł Majtkowski z eToro.

Z danych dla minionego kwartału wynika, że rodzimi inwestorzy nadal stawiają na takie sektory jak: technologie (44 proc. - wzrost z 42 proc.), nieruchomości (35 proc. - bez zmian), surowce (29 proc. - wzrost z 27) i energia (28 proc. - wzrost z 27). Rzadziej wybierane były spółki z sektora farmaceutycznego (26 proc.- spadek z 31).

Tylko 22 proc. ankietowanych polskich inwestorów indywidualnych martwi się perspektywą podniesienia stóp procentowych. - Wzrost inflacji jest na tyle niepokojący dla krajowych respondentów, że w dużo mniejszym stopniu obawiają się oni wzrostu stóp. To paradoks, ponieważ jak wiemy inwestorzy na rynku finansowym zwykle kojarzą podwyżki stóp ze spadkiem atrakcyjności giełdy. Tym razem jednak dla inwestorów ważniejsza jest długoterminowa stabilność gospodarki i zapobieganie wyrwaniu się inflacji spod kontroli - podsumowuje Paweł Majtkowski z eToro.

Jacek Brzeski

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »