Reklama

Wojna bije w Rosję. Gospodarka mocno ucierpi

Gospodarka rosyjska skurczy się w tym roku o 8-10 proc., inflacja wzrośnie średniorocznie do 18-23 proc., by spaść do celu (4 proc.) w 2024 r. Na rachunku bieżącym Rosja zaksięguje w 2022 r. rekordową nadwyżkę - nawet 145 mld dol., ale prezes Banku Rosji ostrzega, że nie jest to sytuacja komfortowa, a efekt sankcji i ograniczeń w imporcie, które doświadczają rosyjskie firmy.

Bank centralny Rosji zdecydował w piątek o obniżeniu głównej stopy proc. o 3 pkt proc. z 17 do 14 proc. (drugi raz z rzędu) po tym jak na początku wojny podniósł stawkę referencyjną z 9,5 do 20 proc. przeciwdziałając osłabieniu rubla, który szybko tracił do dolara i euro.

Sytuacja się odwróciła

"Zewnętrzne warunki pozostają dla gospodarki rosyjskiej trudne i ograniczają aktywność ekonomiczną, ale ryzyka utraty stabilności finansowej przestały się nasilać (...) Najnowsze dane tygodniowe wskazują na spowolnienie obecnego tempa wzrostu cen ze względu na umocnienie rubla i ochłodzenie aktywności konsumentów" - podał Bank Rosji w piątek.

Reklama

Prezes Banku Rosji Elwira Nabiullina podczas konferencji prasowej po posiedzeniu Rady Dyrektorów wyjaśniła, że decyzja o podwyższeniu stóp proc. do 20 proc. miała na celu ograniczenie ryzyka utraty stabilności finansowej. - Na początku kwietnia one przestały się nasilać; przy czym inflacyjna tendencja pozwala na złagodzenie polityki - powiedziała Nabiullina.

Jak się wyraziła: - Obniżenie stóp proc. będzie wspierać strukturalną przebudowę gospodarki nie generując czynników inflacyjnych.

Podkreśliła także, że presja inflacyjna się obniża, czego powodem jest spadek popytu i umocnienie rubla.

- Presja inflacyjna zaczyna się stabilizować po ostrym wzroście na początku marca, chociaż wciąż pozostaje wysoka - dodała. - Oczekiwania inflacyjne w kwietniu wróciły do poziomu z połowy 2021 r. Z badań opinii wynika, że inflacja oczekiwana przez społeczeństwo jest niżej obecnie obserwowanej. Ludzie uważają, że ceny nie będą już rosnąć tak szybko - wyjaśniła szefowa Banku Rosji. Jej zdaniem ryzyka wystąpienia spirali inflacyjnej zmniejszyły się.

BIZNES INTERIA na Facebooku i jesteś na bieżąco z najnowszymi wydarzeniami

Brakuje towarów

Czynnikiem, który wpływa na inflację jest spadająca aktywność ekonomiczna ale przede wszystkim nienadążająca za popytem podaż. - To tworzy presję inflacją dzisiaj. Porwane łańcuchy dostaw i łańcuchy produkcyjne, wstrzymanie działalności niektórych zagranicznych firm prowadzą do ograniczenia dostępności niektórych towarów. Najbardziej charakterystycznym przykładem jest sektor motoryzacyjny - mówiła.

Poważne problemy odczuwają firmy, które dla kontynuacji działalności potrzebują importowanych części, zapasy tych szybko się wyczerpują. - Pytanie na ile te trudności będą czasowe, jak szybko uda się firmom znaleźć nowych dostawców i zastąpić importowane towary - wskazała Nabiullina. Podkreśliła, że spadają też inwestycje.

- Ludzie zaczęli dzisiaj więcej oszczędzać - dodała. - Z punktu widzenia inflacji kluczowe jest to jak będzie zmieniać się dynamika popytu - wyjaśniła. Podkreśliła także, że bank centralny nie chce zbyt szybko sprowadzić inflacji do celu (4 proc.) i stłumić popyt zbyt mocno. Zdaniem Nabiulliny - wstrzymałoby to transformację gospodarki.

Kurs rubla wrócił do poziomów przy jakich poruszał się jeszcze przed wojną. W piątek za euro trzeba było na giełdzie moskiewskiej płacić niecałe 75 rubli, za dolara 71 rubli.

Rosyjska gospodarka mocno hamuje

Bank Rosji pokazał także średnioterminowe prognozy makroekonomiczne. - Rozerwanie ekonomicznych więzi negatywnie odbije się na poziomie PKB w tym roku. Spadek wyniesie 8-10 proc. Przy czym najmniejszy spadek odnotowany zostanie w IV kw. Ze względu na wysoką bazę w I kw. 2022 r. - cały PKB w przyszłym roku wyniesie od -3 do 0 proc. Oczekujemy, że na koniec 2023 r. PKB zwiększy się o 4-5,5 proc. w porównaniu z końcem tego roku - powiedziała Nabiullina. W 2024 r. PKB ma rosnąć w tempie 2,5-3,5 proc.

Wskazała także, że jak na razie sytuacja na rynku pracy jest "spokojna". - Jednakże transformacja gospodarki stawia przed rynkiem pracy zupełnie nowe wyzwania. Może dojść do znaczącej zmiany zatrudnienia tak między poszczególnymi gałęziami gospodarki jak i geograficznie. Będziemy się przyglądać jaki będzie tego wpływ na transformację gospodarki a tym samym i procesy inflacyjne - dodała Nabiullina.

- Znacząco zmieniła się sytuacja w bilansie płatniczym. W tym roku możemy zobaczyć rekordową nadwyżkę na rachunku bieżącym w rozmiarze 145 mld dol. Ale to nie jest korzystna sytuacja - ona odzwierciedla jedynie to, że import spada znacząco mocniej niż eksport. W ciągu kolejnych dwóch lat dojdzie do częściowej przebudowy handlu zagranicznego - wartość importu zacznie rosnąć, eksportu spadać, w tym także ze względu na spadek cen na podstawowe towary eksportowe. To doprowadzi do znaczącego spadku na rachunku bieżącym - wyjaśniła szefowa Banku Centralnego.

Co się tyczy inflacji w tym roku - kontynuowała - wpływ na nią będą miały przede wszystkim ograniczenia ze strony podaży towarów i usług. - Podaż spada szybciej niż popyt, co tworzy wysoką presję inflacyjną. W tym roku ceny według naszych prognoz wzrosną o 18-23 proc. - to uwzględnia już ostry wzrost inflacji na koniec lutego i w marcu - wyjaśniła. Inflacja w 2023 r. średniorocznie znajdzie się w przedziale 5-7 proc., a w 2024 r. wróci do celu (4 proc.) - wynika z prognoz Banku Rosji.

"O bankructwie nie może być mowy"

Nabiullina podkreśliła, że gospodarka znajduje się obecnie w ogromnej niepewności, a w przyszłości prawdopodobne jest wystąpienie tak proinflacyjnych jak i dezinflacyjnych efektów.

- Najbardziej prawdopodobnym dla nas scenariuszem na tę chwilę jest to, że proinflacyjne czynniki będą wygasać - dodała. - Dzisiaj widzimy przestrzeń dla dalszego obniżania głównej stopy proc. do końca 2022 r. Średni poziom stopy proc. na ten moment na 2022 r. to 12,5-14 proc., na 2023 r. 9-11 proc. a na 2024 r. 6-8 proc. - wyliczała Nabiullina.

Odpowiadając na pytania o negatywny scenariusz, w którym inflacja jednak zacznie ponownie rosnąć, szefowa Banku Rosji zapowiedziała, że bank centralny będzie prowadzić politykę tak, by ją ograniczać. Podkreśliła jednak, że "dla tego żeby zachodziła przebudowa gospodarki, powinna ona dokonywać się w warunkach spadającej inflacji i cenowej stabilności".

Nabiullina podkreśliła także, że kurs rubla - pomimo wprowadzonych ograniczeń - pozostaje płynny. - W żadnym stopniu nie jest rozważane powiązanie kursu rubla ze złotem - zapowiedziała.

Pytana o techniczne bankructwo Rosji ze względu na płatność za zagraniczne obligacje w rublach, Nabiullina podkreśliła, że Ministerstwo Finansów Rosji ma wystarczające środki i "z tego punktu widzenia o żadnym bankructwie nie może być mowy". - Są problemy z płatnością, ale mam nadzieję, że się uda to rozwiązać - dodała.

Bartosz Bednarz

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »