Reklama

Wysokie oczekiwania przed poniedziałkowym europokerem

Dla inwestorów, którzy każdy ruch notowań eurodolara zamierzają tłumaczyć nowymi wiadomościami z Grecji lub opiniami członków tzw. Trojki, najbliższe kilka tygodni będzie bardzo frustrującym okresem.

Nie można bowiem liczyć na zerojedynkowe rozstrzygnięcie najbardziej palących problemów strefy euro - nawet jeśli Grecja w przyszłym tygodniu zdoła uzyskać zielone światło dla wypłaty 130 mld EUR w ramach drugiego programu pomocowego, nastroje będą psuć kolejne doniesienia o populistach zyskujących poparcie społeczne przed kwietniowymi wyborami, problemach europejskich banków wynikających z trudnego dostępu do finansowania oraz dane obrazujące pogłębienie recesji po zaciśnięciu pasa przez państwo i obciążenie obywateli nowymi podatkami. Obserwując pod koniec tygodnia rynki akcji można było dojść do wniosku, że konsensusem wśród inwestorów jest optymistyczny krótkookresowy scenariusz. Indeks giełdy w Atenach rósł po południu o 5 proc., a znacznie od niego ważniejsze DAX, CAC40 czy FT-SE poruszały się przez cały dzień ok. 1 proc. powyżej poziomów zamknięcia z poprzedniej sesji.

Reklama

W piątek para EUR/USD wyraźnie oddaliła się od najniższych poziomów od końca stycznia, do których dotarła dzień wcześniej. Tuż przed rozpoczęciem sesji na Wall Street kurs tej pary poruszał się w okolicy 1,318 USD, czyli o ok. 200 pipsów wyżej niż dzień wcześniej. Złoty nie przestał naśladować zachowania pary euro-dolar i w piątek umocnił się w stosunku do głównych walut. Dolar i funt brytyjski taniały po południu o ponad 1 proc. (odpowiednio do 3,17 PLN i 5,02 PLN), a euro i frank o około 0,7 proc. (do 4,18 PLN i 3,46 PLN).

Z opublikowanych przez polski urząd statystyczny danych o inflacji wynika, że choć produkcja przemysłowa rośnie wciąż w imponującym tempie (9 proc. r/r), to firmy nieustannie borykają się z trudnymi do utrzymania w ryzach kosztami. Inflacja producentów w styczniu wzrosła o 8 proc. r/r., co oznacza, że w przenoszenie kosztów na odbiorców wytworzonych produktów przebiega jest najintensywniejsze od wielu lat i właśnie ten czynniki jest obecnie ważniejszym powodem obaw banku centralnego niż troska o tempo wzrostu PKB. Wprawdzie opublikowane w kończącym się tygodniu dane o inflacji konsumentów wypadły korzystniej od prognoz ekonomistów (spadek inflacji z 4,6 do 4,1 proc.r/r), ale cały czas nie uwzględniają one nieuchronnej podwyżki cen energii, która prawdopodobnie jeszcze w I kw. 2012r. przyczyni się do zmniejszenia siły nabywczej uzyskiwanych dochodów gospodarstw domowych.

Pewnym pocieszeniem może być informacja, że perspektywa możliwej podwyżki stóp procentowych działa stabilizująco na kurs złotego, tyle, że w razie rozpoczęcia głębszej korekty na parze euro-dolar i zagranicznych rynkach akcji, ten argument będzie miał dla inwestorów trzeciorzędne znaczenie.

KOMENTARZ PRZYGOTOWAŁ

Łukasz Wróbel,

Noble Securities

Dowiedz się więcej na temat: oczekiwania

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »