Reklama

​Zainaugurowano nowy most w Genui, prawie dwa lata po katastrofie

Po niespełna dwóch latach budowy w Genui zainaugurowany został nowy most w miejscu poprzedniego, który runął, zabijając 43 osoby. Nowy most Świętego Jerzego stanął szybciej niż wymiar sprawiedliwości Włoch zakończył postępowanie w sprawie przyczyn katastrofy.

Most zaprojektował światowej sławy architekt Renzo Piano , który przed inauguracją zapewnił, że konstrukcja powinna wytrzymać 1000 lat. - Mury powinny upadać, mosty nigdy - powiedział.

Podczas inauguracji z udziałem prezydenta Włoch Sergio Mattarelli i premiera Giuseppe Contego odczytano listę 43 ofiar katastrofy, po czym nastąpiła trzyminutowa cisza. Zmarłych upamiętniają 43 posadzone drzewa.

Powiewały flagi włoskie i Genui; ta druga to krzyż świętego Jerzego.

Most San Giorgio, będący najważniejszą arterią w Genui, nazywany jest też "cudem" ze względu na tempo prac przy rozbiórce poprzedniego i budowie nowego.

Podkreśla się zarazem, że jest on symbolem odrodzenia miasta po jednej z największych katastrof w historii kraju.

Na uroczystość nie przybyło wiele rodzin ofiar, które wcześniej mówiły, że nie chcą, aby otwarcie mostu było okazją do "świętowania". - On powstał po straszliwej tragedii - powiedział jeden z krewnych.

- To nie jest święto - odpowiedział rodzinom szef władz regionu Liguria Giovanni Toti. - Nasze myśli - dodał - kierujemy ku zmarłym.

Premier Giuseppe Conte podkreślił zaś: - Z rany, o której trudno zapomnieć, powstaje symbol nowych, podnoszących się Włoch.

Nad miastem przeleciały samoloty eskadry akrobatycznej włoskiego lotnictwa Frecce Tricolori, zostawiając na niebie dym w kolorach flagi.

Zabrzmiała piosenka urodzonego w Genui, nieżyjącego już artysty Fabrizio De Andre, który jest muzycznym patronem tego miasta.

Most San Giorgio przypomina konstrukcją kadłub statku, gotowego wypłynąć w morze. Ma 1067 metrów długości i 19 przęseł. Cała struktura wyposażona jest w czujniki i roboty, poprzez które prowadzony będzie monitoring jej stanu.

Wciąż nie ustalono jednoznacznie przyczyn katastrofy mostu Morandiego 14 sierpnia 2018 roku, co jest przedmiotem śledztwa. Rozważanych jest kilka przyczyn, przede wszystkim wieloletnie zaniedbania w jego konserwacji, lekceważenie uszkodzeń, a także wada konstrukcyjna.

Do kwestii tej nawiązał w swym przemówieniu prezydent Mattarella.

- Odpowiedzialność nie jest ogólna, ma zawsze imię i nazwisko. To zawsze jest wynik działań, które należało wykonać albo zaniedbań, do których nie powinno dojść - mówił szef państwa. Dodał: - Dlatego ważne jest surowe, precyzyjne i skrupulatne ustalenie prawdy.

Reklama


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »