Reklama

ZPP: System EU-ETS nie działa zgodnie z ideą wolnego rynku

Zdaniem analityków ZPP, obecnie działający europejski system handlu emisjami gazów cieplarnianych EU-ETS nie można uznać za zgodny z ideą wolnego rynku - ocenia w specjalnym raporcie Związek Przedsiębiorców i Pracodawców. Jak wskazuje, w systemie tym powstają bańki cenowe. Uprawnienia nie posiadają górnej granicy ceny, gdyż kara za emisję bez uprawnień nie zwalnia z obowiązku rozliczenia jej.

BIZNES INTERIA na Facebooku i jesteś na bieżąco z najnowszymi wydarzeniami

Jak wskazano w raporcie, z jednej strony mechanizmy stanowiące podstawę EU-ETS: rezerwa stabilizacyjna MSR oraz wskaźnik redukcji liniowej LRF sztucznie ograniczają podaż uprawnień do emisji CO2 (EUA). Z kolei po stronie popytowej, inwestorzy finansowi mogą dowolnie wykorzystywać fakt, iż części nabywców EUA są potrzebne do prowadzenia działalności gospodarczej - wskazuje raport.

Podkreśla się, że uprawnienia nie posiadają górnej granicy ceny, gdyż kara za emisję bez uprawnień nie zwalnia z obowiązku rozliczenia jej, dla instalacji emitujących niedostępne są substytuty, a redukcja popytu jest skomplikowana i czasochłonna. Z drugiej strony, instytucje finansowe szukające na rynkach zarobku lub metod zabezpieczenia inwestycji dysponują znacznymi środkami i, w przypadku inwestorów indywidualnych, w zasadzie zerowymi barierami wejścia. Jak stwierdza się w raporcie, oznacza to, że mogą oni wzmacniać popyt na EUA, powodując wzrost ceny, wychodząc z założenia, że instalacje EUA będą w stanie pokryć każdy wzrost.

Reklama

Zgodnie z raportem, szeregi cen EUA są podobne do zmian kontraktów futures na ropę Brent oraz gaz ziemny. Ponieważ jednak ceny EUA nie są powiązane długoterminowo z cenami ropy Brent, można przypuszczać, że inwestorzy finansowi traktują uprawnienia do emisji jako podobnej klasy aktywo spekulacyjne co ropa naftowa - ocenia się. Przeprowadzona analiza każe przypuszczać, że na cenach EUA formują się bańki - podkreśla się w raporcie.

- Wycofanie się firm energochłonnych, i związane z tym ograniczenie dostępu do surowców, to poważne zagrożenie dla całej UE. W tym momencie optymistycznie i globalistycznie myślimy, że będziemy mogli surowce importować. Jednak jak pokazała pandemia COVID-19 w przypadku zagrożenia każdy kraj zabezpiecza dostawy surowców przede wszystkim dla siebie - podkreśla autor raportu Marek Lachowicz.

W jego opinii, postulowane rozszerzenie ETS na lotnictwo i transport morski dodatkowo utrudni transport surowców na teren UE, zatem "należy uznać je nie za strzał w kolano, ale strzał w miednicę".

Dodatkowo transport surowców z zagranicy może zniwelować jakiekolwiek redukcje emisji, jakie udało nam się osiągnąć dzięki ETS - zaznacza Lachowicz.

Zastępca dyrektora departamentu prawa i legislacji ZPP Kamila Sotomska przypomina z kolei, że szereg badań ex post pokazał, że roczny spadek emisji uzyskany dzięki ETS-om waha się w przedziale od pół do zaledwie jednego procenta.

- Biorąc pod uwagę ogromne koszty dla społeczeństwa i niewielki uzysk w zakresie redukcji emisji, należy zastanowić się czy to właśnie o ten instrument, w połączeniu z równie wątpliwym węglowym mechanizmem dostosowawczym, powinna zostać w dużej mierze oparta unijna transformacja energetyczna - wskazuje Sotomska.

ZPP przypomina, że system EUA opiera się na zasadach limitu i handlu uprawnieniami. Bezpłatna pula uprawnień, z której mogą skorzystać wybrane przedsiębiorstwa działające w ramach systemu EUA, nie pokrywa całości rynkowego zapotrzebowania. Instalacje nieobjęte bezpłatnym przydziałem oraz te, które z różnych przyczyn nie są w stanie ograniczyć emisji do niezbędnego minimum, zmuszone są do kupowania uprawnień na wolnym rynku. Aby podnieść efektywność systemu, liczba uprawnień w darmowej puli z roku na rok jest pomniejszana.

OPINIA:

Prezes Instytutu Jagiellońskiego Marcin Roszkowski patrzył na omawiane zagadnienie z nieco innej perspektywy: ETS to przede wszystkim instrument polityczny, którego celem jest pozbycie się w sektorze energetycznym całej generacji węglowej i gazowej i związana z tym transformacja gospodarcza. Nie możemy mówić jednak o bańce na rynku handlu uprawnieniami do emisji, ponieważ na instrumentach politycznych takie się nie tworzą.

Pandemia COVID-19 ukazała niebezpieczeństwo opierania łańcuchów wartości o import niezbędnych surowców i półproduktów. W razie kryzysu międzynarodowego, ewentualna przewaga technologiczna Unii zostanie pozbawiona znaczenia, jeżeli nie będzie wsparta potrzebnymi surowcami. Planowane w pakiecie Fit for 55 zmiany systemu EU ETS, nie rozwiązują problemu, a go pogłębiają.

Zmniejszenie liczby bezpłatnych uprawnień dla lotnictwa oraz rozszerzenie systemu na transport morski stanowi zagrożenie dla konkurencyjności całej Unii. Przypuszczalne konsekwencje proponowanych przez KE reform to wzrost cen importowanych do UE towarów, co może doprowadzić do wojen celnych z resztą świata, zwłaszcza w przypadku wprowadzenia dodatkowo węglowego podatku granicznego.


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »