Reklama

Gdzie te inwestycje energetyczne?

Duże grupy budowlane niecierpliwie czekają na rozpoczęcie inwestycji w polskiej energetyce. Tylko budowa nowych mocy może zrównoważyć malejące przychody z inwestycji drogowych.

O inwestycjach w nowe moce wytwórcze w polskiej energetyce mówi się od wielu lat. Nikt jednak nie wie, kiedy one wreszcie ruszą. Jedno jest pewne - po oddanym oficjalnie do użytku pod koniec września nowym bloku w Elektrowni Bełchatów, polska energetyka nie doczeka się przez najbliższe kilka lat żadnego nowego i dużego źródła wytwarzania.

Reklama

Tymczasem eksperci straszą deficytem mocy już w 2015 r. Duże grupy budowlane nadal pokładają nadzieję w sektorze energetycznym.

Według różnych szacunków, do 2020 r. nakłady na inwestycje w polskiej energetyce mają wynieść od 150 do nawet 200 mld zł. Nawet jeżeli te prognozy wydają się zbyt optymistyczne, to dają firmom budowlanym nadzieję na utrzymanie dużych przychodów, a do tego uzyskanie lepszej rentowności niż w budownictwie drogowym.

Najbliższa rozstrzygnięcia wydaje się inwestycja w Elektrowni Opole, gdzie w sierpniu oferty o wartości ok. 11 mld zł złożyły Alstom oraz konsorcjum Rafako, Polimeksu-Mostostalu i M ostostalu Warszawa.

Rynek się spodziewał, że do wyłonienia wykonawcy dojdzie już we wrześniu. Tymczasem niedługo później PGE poinformowało, że pracuje nad aktualizacją modelu rynku i strategii, co ma potrwać do końca roku.

Do tego czasu spółka wstrzymuje się z rozstrzygnięciem przetargu na budowę bloków w Opolu.

Planowane opóźnienia

- Opóźnienie w rozstrzygnięciu przetargu na budowę bloków w O polu, w kontekście 30-, 40-letnich inwestycji, nie jest istotne - mówi Maciej Stokłosa, analityk Domu Inwestycyjnego BRE Banku. - Uważamy, że wszystkie przetargi ogłoszone przez krajowe firmy energetyczne zostaną rozstrzygnięte.

W najbliższej perspektywie na wyłonienie wykonawców czekają też m.in. inwestycje w K ozienicach (szacunkowy koszt 5,5 mld zł), Jaworznie (5,5 mld zł), Turowie (2,5 mld zł), Stalowej Woli (2 mld zł) i Włocławku (1,5 mld zł).

- Większość projektów ma opóźnienia w stosunku do deklaracji składnych wcześniej przez spółki energetyczne - zaznacza Krzysztof Pado, analityk Domu Maklerskiego BDM.

- Dlatego trudno mówić, że odkładanie w czasie rozstrzygnięć przetargów jest zaskoczeniem.

Pado przypomina, że inwestycje wymagają wielomiliardowych nakładów, a ich rentowność zależy od przyszłych cen energii. W przypadku niepewnej sytuacji gospodarczej grupy energetyczne nie są skłonne do podejmowania ryzyka. Przyszłe ceny prądu będą natomiast zależały m.in. od tego, które podmioty otrzymają darmowe uprawnienia do emisji CO 2. Komisja Europejska ma czas na podjęcie tych decyzji do końca marca 2012 r. Dlatego w branży nie brakuje opinii, że unijna niechęć do węgla oraz asekuracyjne podejście Skarbu Państwa do dużych inwestycji nie wróżą dobrze polskiej energetyce.

- Zawsze mówiłem, że nie wierzę w budowę nowych bloków energetycznych w O polu, Kozienicach oraz w realizację innych dużych projektów węglowych - podkreśla Stanisław Więcek, główny udziałowiec Energoinstalu.

- Będzie o to trudno, dopóki takie wielomiliardowe inwestycje będą miały prowadzić państwowe spółki. Przyznaje, że choć spółki energetyczne są dochodowe, to przy obecnej sytuacji budżetu państwa zawsze będzie istniał opór przed dużymi inwestycjami. Kasa państwa jest bardzo chłonna, a kolejny rok zapowiada się kryzysowo. Dlatego w kolejnych latach największe szanse na realizację w Polsce mają bloki gazowe.

- Nie wierzę w duże bloki węglowe - zaznacza Więcek. - Natomiast mniejsze projekty ruszą dopiero w 2013-14 roku. Podobny czas można przyjąć dla spalarni odpadów, których według mnie powinno powstać w najbliższych latach co najmniej pięć. Tymczasem wydaje się, że do tego czasu w Polsce będziemy mieć trudne czasy dla firm montażowo- produkcyjnych pracujących dla energetyki.

Podobnie uważa Andrzej Hołda, prezes fabryki elektrofiltrów Elwo, a w przeszłości m.in. prezes Energomontażu- Południe.

- Inwestycje dla tak dużych podmiotów, jak PGE, Tauron czy Enea, nie są czymś trudnym - zaznacza.

- Niestety, brak zielonego światła dla nich wynika z braku woli właściciela, którym jest Skarb Państwa.

Nie taki straszny węgiel

W opinii Hołdy kwestia węgla - choć bardzo istotna - stała się w dużym stopniu tematem zastępczym, który pozwala opóźniać podjęcie decyzji o rozpoczęciu inwestycji. Co prawda Polska zaskarżyła do Europejskiego Trybunału decyzję Komisji Europejskiej dotyczącą sposobu obliczania liczby darmowych pozwoleń na emisję CO 2, niemniej trzeba ruszyć z budową nowych mocy, bo w przeciwnym wypadku za kilka lat Polska stanie się importerem netto energii elektrycznej.

- Stoimy na węglu, więc musimy z niego korzystać - podkreśla Hołda.

- Można redukować emisję CO 2 poprzez budowę nowoczesnych bloków oraz podnoszenie sprawności i wydajności już istniejących.

Jako przykład Hołda podaje Niemcy, gdzie w ostatnich latach zdecydowano się na budowę blisko dziesięciu bloków energetycznych opalanych węglem. Jego zdaniem, w Polsce istnieje ogromny potencjał, który czeka na wykorzystanie przy inwestycjach energetycznych. Ich rozpoczęcie dałoby mocny impuls dla całej gospodarki.

Optymistycznie na przyszłość zapatrują się władze PBG. Przemysław Szkudlarczyk, jego wiceprezes, ocenia, że dzięki dobrej kondycji finansowej sektora energetycznego oraz odpowiedniemu potencjałowi kredytowemu banków wejście projektów nowych bloków w fazę realizacji jest tylko kwestią czasu.

- Nie bez znaczenia jest także dostępność węgla jako paliwa, przy ograniczonej dostępie do gazu ziemnego czy też wątpliwościach dotyczących energetyki jądrowej - wskazuje Szkudlarczyk. - Myślę, że planowane obecnie inwestycje w bloki węglowe będą kontynuowane, a przy zwiększeniu możliwości dostaw gazu w przyszłości - poprzez własne wydobycie oraz import - nastąpi stopniowe przechodzenie na elektrownie gazowe.

W branży słychać też głosy, że nie należy się przejmować przesunięciami terminów - po prostu rzeczywistość zweryfikowała optymistyczne zapowiedzi. W polskiej energetyce od lat nie realizowano tak dużych procesów inwestycyjnych.

Na stronę mocy

Branża budowlana widzi swoje perspektywy w inwestycjach energetycznych.

Świadczą o tym chociażby takie wydarzenia, jak inkorporowanie przez Polimex-Mostostal siedmiu spółek zależnych działających w budownictwie energetycznym czy akwizycja Energomontażu-Południe przez PBG oraz zakładane przezeń przejęcie Rafako.

Czy można się spodziewać, że wykonawcy działający na polskim rynku budowlanym nadal będą przesuwać swój potencjał w stronę energetyki?

- Każda z liczących się firm budowlanych ostrzy sobie zęby na pozyskanie projektów w branży energetycznej - mówi Jarosław Popiołek, prezes Mostostalu Warszawa. - Mamy potencjał skonsolidowany i gotowy do wykorzystania.

Przemysław Szkudlarczyk wskazuje, że żaden z segmentów budownictwa nie będzie się charakteryzował w nadchodzących latach przepływem gotówki na tak dużym poziomie, jak energetyka.

- Ten rynek będzie przyciągać coraz większą liczbę wykonawców - ocenia Szkudlarczyk. Dodaje jednak, że uczestniczenie w nim wymaga odpowiednich kwalifikacji i referencji.

Dlatego konkurencja na poziomie generalnych wykonawców jest mocno ograniczona.

Maciej Stokłosa uważa z kolei, że wykonawcy, brutalnie doświadczeni realizacją kontraktów drogowych, które przyniosły słabe wyniki i powolny dopływ gotówki za wykonane prace, raczej nie będą wykazywać skłonności do nadmiernego zbrojenia się w oczekiwaniu na kontrakty w energetyce. Jego zdaniem, nie należy się spodziewać, aby kolejne duże firmy były skłonne rozbudowywać potencjał do realizacji prac w sektorze energetycznym, chociażby przez przejęcia mniejszych spółek podwykonawczych. Firmy będą się raczej starać o mało specjalistyczne zakresy prac i minimalizowanie ryzyka niepowodzeń w realizacji kontraktów.

Szukając alternatywy?

Rok 2011 jest rekordowy pod względem wydatków na budowę dróg krajowych. Tegoroczne nakłady mają wynieść blisko 34 mld zł. To kwota o około 14 mld zł większa niż w roku ubiegłym.

Natomiast w przyszłym roku środki na inwestycje drogowe w Polsce wyniosą 26,2 mld zł, a w 2013 r. już "zaledwie" 12,3 mld zł. Mniejsze nakłady na inwestycje drogowe mogą oznaczać poważne problemy dla branży budowlanej. Nawet w przypadku dojścia do skutku większych inwestycji w energetyce, wiele spółek będzie mieć problem z wykorzystaniem mocy przerobowych, ponieważ w ostatnich latach wyspecjalizowały się w budownictwie drogowym.

Spadek wydatków na budowę dróg nie jest jednak zaskoczeniem dla firm budowlanych. Maciej Stokłosa wskazuje, że spółki są przygotowane do redukcji potencjału w segmencie drogowym poprzez zmniejszenie zatrudnienia.

- Wiele firm realizuje obecnie kontrakty drogowe przy dużym wykorzystaniu pracowników kontraktowych, których umowy nie zostaną przedłużone w przypadku deficytu zamówień - wyjaśnia Stokłosa. Dodaje, że w najtrudniejszej sytuacji mogą być podmioty o dużych siłach własnych, jak Trakcja-Tiltra, a w najbardziej komfortowej firmy z ograniczoną kadrą drogową, m.in. Polimex- Mostostal oraz Mostostal Warszawa.

Gdzie zatem branża budowlana - poza energetyką - może szukać dla siebie ewentualnej alternatywy?

- Polski rynek budowlany jest bardzo zróżnicowany i nie we wszystkich segmentach widoczne jest spowolnienie - zaznacza Przemysław Szkudlarczyk.

- Pod warunkiem, że wykonawcy nie ograniczają działalności wyłącznie do jednego segmentu.

Dodaje, że obecnie toczą się duże przetargi, m.in. na budowę gazociągów, spalarni odpadów czy projektów hydrotechnicznych. Sama Grupa PBG uczestniczy lub zamierza się ubiegać w najbliższym czasie o zlecenia o wartości ok. 40 mld zł. Szkudlarczyk zastrzega też, że nie wiadomo, ile środków na inwestycje infrastrukturalne znajdzie się w kolejnym budżecie unijnym. Nie jest wykluczone, że ukształtują się one na podobnym, a może nawet wyższym poziomie. Tym razem jednak beneficjentem unijnych funduszy będzie w większym stopniu kolej.

- Nawet jeśli kontrakty energetyczne nadal będą się opóźniać lub nie osiągną zakładanego poziomu, w co nie wierzę, to projekty infrastrukturalne także będą w stanie wypełnić portfele zamówień spółek budowlanych - ocenia Szkudlarczyk, dodając, że w kolejnych będzie rosnąć także znaczenie przedsięwzięć realizowanych w formule partnerstwa publiczno-prywatnego, w tym m.in. budowy dróg.

Konrad Jaskóła, prezes Polimeksu- Mostostalu, przypomina natomiast, że poza dywersyfikacją branżową, dla dużych grup budowlanych równie ważna jest działalność na rynkach zagranicznych. W skali roku Polimex-Mostostal około 25 proc. przychodów czerpie z eksportu swoich usług i towarów.

- W ten sposób uniezależniamy się od możliwej dekoniunktury zarówno branżowej, jak i terytorialnej - podsumowuje Jaskóła.

Tomasz Elżbieciak

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »