Gdzie się podział jeden procent naszego podatku?

Opóźnienia w przekazywaniu pieniędzy organizacjom pożytku publicznego wynikają z trudności biurokratycznych - tłumaczy minister finansów Jacek Rostowski. Stowarzyszenia i fundacje, które nie dostały jeszcze ani złotówki z procenta podatku, jaki przekazaliśmy im w naszych PIT-ach skarżą się, że bez tego nie mogą normalnie funkcjonować.

Na razie nie wiadomo, kiedy pieniądze do organizacji pożytku publicznego trafią. Do tej pory sprawa była zamykana w sierpniu. Teraz jednak minister Rostowski nie chce podawać żadnych konkretnych terminów: W tej chwili nie wiem. Na pewno jest to dla nas bardzo ważne, żeby szybko te środki zostały przekazane.

Nie stanie się to jednak szybko. Przekazaliśmy znacznie więcej pieniędzy niż w latach ubiegłych i ich przesłanie wymaga więcej czasu. Po drugie, jak mówi minister Rostowski: Organizacje także prosiły o to, żeby przekazywać np. nazwiska ofiarodawców, co oczywiście wymaga dodatkowych czynności. A tego urzędnicy jak wiadomo wyjątkowo nie lubią. Podsumowując: nie przekazujesz jednego procenta z PIT - jest źle; przekazujesz - jeszcze gorzej.

Reklama

Wszystko wskazuje na to, że minister postanowił załatać sobie dziurę budżetową przetrzymując je trochę dłużej, dlatego że one nie spływają. W zeszłym roku, w tym okresie mieliśmy już połowę pieniędzy. W tym roku nie mamy nawet promila - mówi prezes fundacji Jaś i Małgosia Tomasz Michałowicz. Jak dodaje, problem jest olbrzymi, ponieważ w placówce już powinien trwać remont. We wrześniu przyjmuje ona kilka osób niepełnosprawnych do szkoły.

Słuchaj Faktów RMF.FM

RMF
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy
Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »