W skrócie
- Minister Andrzej Domański nie wyklucza wprowadzenia nocnej prohibicji na terenie całego kraju, podkreślając, że zdrowie jest ważniejsze niż wpływy do budżetu.
- W Sejmie jest projekt Lewicy, który zakłada zakaz sprzedaży alkoholu między 22:00 a 6:00 oraz całkowity zakaz sprzedaży alkoholu na stacjach benzynowych.
- Ministerstwo Finansów planuje dwustopniową podwyżkę akcyzy na alkohol, co budzi sprzeciw branży alkoholowej.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
Nocna prohibicja rozpala emocje (wprowadzana jest w dużych miastach decyzjami samorządów), a do Sejmu we wrześniu wpłynął projekt ustawy autorstwa Lewicy, który zakłada zakaz nocnej sprzedaży alkoholu (od 22.00 do 06.00) oraz całkowity zakaz sprzedaży napojów alkoholowych na stacjach benzynowych.
Przyszłoroczny budżet jest trudny. Wpływy z produkcji i sprzedaży alkoholu są istotne dla państwowej kasy
Jednocześnie szef resortu finansów stoi przed wyzwaniem realizacji szczególnie trudnego budżetu państwa w przyszłym roku, a wpływy ze sprzedaży alkoholu od lat istotnie wspierają dochodową stronę państwowej kasy.
- Nie będziemy wydawać opinii dotyczącej zakazu sprzedaży alkoholu w całym kraju (...). Dlatego, że tutaj kluczowe są czynniki związane ze zdrowiem i oczywiście z porządkiem społecznym - dość kategorycznie stwierdził Andrzej Domański w rozmowie w radiu Tok FM (w środę wieczorem).
W ten sposób minister finansów jasno dał do zrozumienia, że nie jest przeciwnikiem nocnej prohibicji, choć najpewniej wprowadzenie zakazu sprzedaży alkoholu mogłoby doprowadzić do spadków budżetowych wpływów.
Zdrowie ważniejsze od budżetowych wpływów? Andrzej Domański rozwiewa wątpliwości
"Business Insider" zwraca uwagę w czwartek, że takie słowa szefa resortu finansów są odpowiedzią na sugestie medialne (m.in. w "Rzeczpospolitej") o braku możliwości rezygnacji z podatkowych wpływów, z uwagi na trudny, przyszłoroczny budżet. Słowa Domańskiego można więc traktować, jak odpowiedź na sugestie "Rz", że resort finansów nie może sobie ze względów finansowych pozwolić na nocny zakaz sprzedaży alkoholu.
Jednocześnie Andrzej Domański podkreśla, że resort finansów zaproponował podwyżkę akcyzy na alkohol. Przypomnijmy: od przyszłego roku akcyza miałaby wzrosnąć o 15 proc., a w 2027 roku o kolejne 10 proc. Jak można było się spodziewać, branża producentów i sprzedawców napojów alkoholowych jest przeciwna, nazywając nawet pomysł resirtu finansów "gromem z jasnego nieba".
Planowany wzrost akcyzy na alkohol niepokoi producentów i sprzedawców
Wyjaśnijmy: podwyżka akcyzy miałaby być dwustopniowa i sięgnąć 15 proc. w przyszłym roku i 10 proc. w 2027 roku., a stawki wzrosłyby do 111,55 zł/hl w 2026 roku i do 122,71 zł/hl w 2027 roku. Obecnie akcyza na alkohol wynosi 97 zł/hl.
Szacunki branży alkoholowej mówią o skutkach takiej podwyżki - cena butelki wódki może wzrosnąć już w przyszłym roku o ok. 4 zł.














