W skrócie
- Afera alkotubkowa przyczyniła się do publicznej debaty i zaostrzenia przepisów dotyczących sprzedaży alkoholu, lecz prace nad nowelizacją ustawy utknęły na etapie konsultacji.
- Coraz więcej samorządów wprowadza nocną prohibicję i zyskuje ona wsparcie społeczne, zwłaszcza wśród kobiet i młodzieży.
- Kluby parlamentarne oraz organizacje społeczne domagają się całkowitego zakazu reklamy alkoholu i dalszych ograniczeń sprzedaży.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
Minął rok od nagłośnienia tzw. afery alkotubkowej, która poruszyła opinię publiczną i wywołała debatę o dostępności alkoholu w Polsce. Ministerstwo Zdrowia zapowiedziało wtedy zaostrzenie przepisów i rzeczywiście - przygotowało projekt nowelizacji ustawy o przeciwdziałaniu alkoholizmowi. Niemniej mimo obietnic i gotowych propozycji, zmiany nie weszły w życie. Tymczasem kolejne samorządy wprowadzają nocną prohibicję, a społeczne poparcie dla ograniczeń zaskakuje nawet niektórych polityków.
Od kolorowych tubek z alkoholem do poważnej dyskusji
Jesienią 2024 roku media obiegły zdjęcia tzw. alkotubek - kolorowych saszetek z alkoholem, przypominających musy owocowe dla dzieci. Jak przypomina Polska Agencja Prasowa, produkt dostępny był w zwykłych sklepach, co wywołało natychmiastową reakcję Rzeczniczki Praw Dziecka Moniki Horny-Cieślak. Apelowała o pilne zmiany w prawie.
Szybko ruszyła kontrola Inspekcji Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych. Po jej przeprowadzeniu producent wycofał produkt z rynku i wstrzymał jego produkcję. W styczniu 2025 roku Ministerstwo Rolnictwa formalnie zakazało wprowadzania do obrotu napojów spirytusowych w opakowaniach typu pouch, czyli właśnie tzw. alkotubek. Do końca lutego handel nimi był jeszcze możliwy, ale od marca sprzedaż możliwa jest już tylko w butelkach lub puszkach o pojemności do 200 ml.
Projekt Ministerstwa Zdrowia: zaostrzenia, ale niepełne
Niemal równolegle Ministerstwo Zdrowia przygotowało własny projekt nowelizacji ustawy o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi. Projekt został przekazany do konsultacji społecznych w marcu 2025 r. i od tamtej pory... niewiele się wydarzyło.
W projekcie resortu zaproponowano m.in.:
- zakaz sprzedaży alkoholu w formie innej niż płynna (czyli np. żele, pasty, kryształki),
- obowiązek żądania dokumentu tożsamości przez sprzedawcę w razie wątpliwości co do wieku kupującego,
- zakaz promocji piwa, także przez rabaty, programy lojalnościowe, nagrody i gry,
- wyższe kary za nielegalną reklamę alkoholu - z dotychczasowych 10-500 tys. zł do 20-750 tys. zł, z możliwością kary ograniczenia wolności.
Jednak, jak zwraca uwagę PAP, wbrew wcześniejszym zapowiedziom nie uwzględniono w nim zakazu nocnej sprzedaży alkoholu na stacjach benzynowych, ani sprzedaży online.
Eksperci, organizacje i społecznicy: Reklamy zakazać całkowicie
W czerwcu Rządowe Centrum Legislacji opublikowało uwagi zebrane w trakcie konsultacji społecznych. Wśród zgłaszających byli m.in. psycholog, seksuolog i psychoonkolog (dane osobowe utajnione), a także Federacja Przedsiębiorców Polskich i Fundacja Forum Konsumentów.
Wspólnym mianownikiem tych stanowisk było wezwanie do całkowitego zakazu reklamy alkoholu, w tym piwa. Fundacja Forum Konsumentów podkreślała, że najczęściej łamane są przepisy zakazujące łączenia spożycia alkoholu z atrakcyjnością seksualną, relaksem, sprawnością fizyczną czy prowadzeniem pojazdów.
Nowa minister zdrowia: Jestem za
Choć projekt przygotowała jeszcze poprzednia minister zdrowia, Izabela Leszczyna, obecna szefowa resortu - Jolanta Sobierańska-Grenda - również opowiada się za ograniczeniem dostępności alkoholu. W TVP Info powiedziała jasno: "Jestem za", zapytana o zakaz nocnej sprzedaży i sprzedaży na stacjach benzynowych.
"MZ przygotowało własny projekt ograniczający dostępność alkoholu. Analizujemy teraz te nowe projekty, które się pojawiły" - dodała minister.
Kolejne projekty już są. Lewica i Polska2050-TD chcą iść dalej
Na fali dyskusji swoje propozycje przedstawiły także kluby parlamentarne. Jak przypomina PAP, projekty trafiły do Sejmu po burzliwych debatach m.in. o nocnej prohibicji w Warszawie.
Propozycje Lewicy:
- całkowity zakaz reklamy i promocji wszystkich napojów alkoholowych,
- zakaz sprzedaży alkoholu na stacjach paliw i w zakładach leczniczych,
- nocna prohibicja w całym kraju w godz. 22:00-6:00.
Propozycje Polska2050-TD:
- bezwzględny zakaz reklamy alkoholu,
- rozszerzenie uprawnień gmin do wprowadzania godzinowego zakazu sprzedaży,
- podniesienie opłat za uzyskanie zezwoleń na sprzedaż detaliczną alkoholu.
Lokalne decyzje, rosnące poparcie
Choć na poziomie centralnym zmiany się ślimaczą, wiele gmin wzięło sprawy w swoje ręce. Jak podaje PAP, od 2018 roku nocną prohibicję wprowadziło już około 180 gmin. W tym roku dołączyły m.in. Giżycko, Słupsk, Szczecin oraz Gdańsk, gdzie zakaz sprzedaży alkoholu nocą obowiązuje od września.
Co ważne - działania te spotykają się z szerokim społecznym poparciem. W sondażu IBRiS dla PAP aż 68 proc. respondentów opowiedziało się za nocnym zakazem sprzedaży alkoholu w ich miejscowości. Wśród kobiet ten odsetek wyniósł ponad 80 proc., a wśród osób w wieku 18-29 lat - 73 proc.
Choć alkotubki wywołały burzę i zostały już dawno wycofane, a resort zdrowia ma gotowy projekt, sprawa utknęła w legislacyjnym zawieszeniu. PAP przypomina, że konsultacje publiczne zakończyły się miesiące temu, a konkretnych działań ustawodawczych wciąż brak. Tymczasem presja społeczna i samorządowa rośnie. Oczekiwania są jasne - teraz czas na decyzje.
Agata Siwek












