Reklama

Polski Ład. Podatki będą jeszcze bardziej niesprawiedliwe

Polski Ład podatkowy wprowadza jeszcze większą niesprawiedliwość w opodatkowaniu takiej samej pracy. Wypchnie kolejne grupy na samozatrudnienie, a do tego wprowadza skomplikowane i nieprzemyślane przepisy, bez realnych i rzeczywistych konsultacji społecznych - to niektóre wnioski z dyskusji o Polskim Ładzie, która odbyła się w Senacie.

BIZNES INTERIA na Facebooku i jesteś na bieżąco z najnowszymi wydarzeniami

Zmiany podatkowe w Polskim Ładzie miały prowadzić do zmniejszenia klina podatkowego między dochodami z pracy, a innymi formami zatrudnienia wykonywanymi osobiście i w konsekwencji większych dochodów na służbę zdrowia.

Jednak to co znalazło się ostatecznie w ustawie nie spełnia tych założonych wcześniej celów.  

- Mamy znaczącą podwyżkę danin publiczno-prawnych, przede wszystkim jeśli chodzi o pracę własną, czyli na umowie o pracę, wykonywaną osobiście oraz własną działalność gospodarczą. Przy skali podatkowej może doprowadzić nawet do 45-procentowego obciążenia, a przy podatku liniowym do prawie 28 proc. - mówi prof. Adam Mariański, przewodniczący Krajowej Rady Doradców Podatkowych.

Reklama

- Te rozwiązania prowadzą do jeszcze większej niesprawiedliwości systemu podatkowego. I coraz większego chaosu, jeśli chodzi o legislację podatkową. Bardziej się opłaca uprawiać hazard niż ciężko pracować. Bo jeżeli przykładowo górnik przestanie pracować i wygra na loterii, to zapłaci 10 proc., a jak będzie ciężko pracował, to będzie płacił coraz wyższe podatki progresywne - mówił w Senacie podczas debaty eksperckiej "Polski Ład - chaos w podatkach i niepewność w emeryturach".

Jak zaznaczał, skutki są więc odwrotne do pierwotnie zapowiadanych celów ustawy, bo zmiany zachęcają do przejścia na tzw. samozatrudnienie.

- Niezrozumiałe jest dlaczego przy podatku liniowym nie ma kwoty wolnej od podatku, a jest już przy rozliczaniu się z działalności na skali podatkowej. Przy podatku liniowym nie ma też ulgi dla klasy średniej, choć w ostatniej chwili wrzucono ulgę przy działalności gospodarczej dla rozliczających się według skali - dodawał Mariański.

Jak tłumaczył, nastąpi zwiększenie niesprawiedliwego, czyli nierównego opodatkowania równego dochodu.

- W przypadku ryczałtu, z którego korzystają najczęściej osoby samozatrudnione, wobec trzech grup zostały obniżone stawki i dla informatyków będzie to 12 proc., a dla medyków, inżynierów czy architektów 14 proc.. Do tego w ostatniej chwili zmieniono stawki składki zdrowotnej, które są uzależnione od przychodów.  Mówienie o bardziej sprawiedliwym systemie podatkowym jest mrzonką - podawał przykład.

Jego zdaniem oznaczać to będzie masowe przechodzenie podatników z umowy o pracę na samozatrudnienie. Podaje przykład lekarza, który na działalności ma łącznie 30 tys. zł miesięcznie na fakturze. Na ryczałcie (opodatkowanie  14 proc.) rocznie będzie miał na rękę  287 tys. zł, a na umowie o pracę  przy skali podatkowej 232 tys. zł. To 54 tys. zł różnicy!

Dlaczego? - Nie wiadomo, bo tak postanowił władca podatkowy, który uznał że lepiej nie pracować na umowie o pracę, ale przejść na samozatrudnienie. Jaki to ma związek z założeniami Polskiego Ładu, które były na początku? - pytał retorycznie Mariański.

Jego zdaniem, w wielu zawodach, nawet tam gdzie stawki podatku mają wynosić 17 proc., to będzie najbardziej popularne rozwiązanie, a - jak zaznacza - przecież nie o to miało chodzić.

Jako przykład skomplikowanego i niezrozumiałego rozwiązania podaje tzw. ulgę dla klasy średniej.

- Ulga dla klasy średniej, to jest absurd i legislacyjny pułapka, bo doprowadzi do sytuacji, że  pracownik nie będzie chciał dostać w grudniu premii. Jak ją dostanie, straci ulgę - dodaje Mariański.  Jak zaznacza, te rozwiązania są nieprzemyślane i niepoddane konsultacjom.

Główne i często przewijające się zarzuty pod adresem Polskiego Ładu to właśnie brak prawdziwych, realnych i rzetelnych konsultacji społecznych. Do tego, większość osób o relatywnie niskich zarobkach będzie miała niewielką korzyść.

- Jeśli chodzi o umowy o pracę, to przy zarobkach do poziomu 5700zł brutto Polski Ład daje niewielkie, symboliczne korzyści dla pracowników, rzędu kilkudziesięciu złotych i maksymalnie ponad stu. Potem jest grono, które nie straci, a następnie mamy skokowy wzrost obciążeń, np. lekarz, który ma 30 tys. zł brutto na umowie o pracę, rocznie straci ponad jedną pensję - wylicza Mariański.

Jak podsumowuje, w efekcie Polski Ład doprowadzi do zwiększenia opodatkowania  dochodów podatników z pracy, działalności osobistej i własnej działalności gospodarczej, czyli dla tych którzy chcą pracować i budują podwaliny gospodarki.

- To są legislacyjne potworki. Źle napisane, źle skonstruowane. Jako doradcy podatkowi przygotowaliśmy ponad 70 stron uwag do ustawy gdzie wskazujemy jakie przepisy trzeba bezwzględnie uchylić, bo się nie nadają do poprawki, jakie zmodyfikować, jakie można wprowadzić, ale z wydłużonym vacatio legis. Przekazujemy je jako nasze postulat  w dalszych pracach senackich - zaznaczył Mariański.

Swoje wystąpienie w Senacie zakończył powołując się na cytat św. Tomasz z Akwinu.

- Jeżeli państwo niesprawiedliwie i nierówno traktuje swoich obywateli, to dokonuje rozboju takiego samego jak rozbój na drodze, o czym mówił święty Tomasz z Akwinu - podsumował prof. Adam Mariański.

Z kolei Maciej Witucki, prezydent Konfederacji Lewiatan zaczął od tego, że jego zdaniem mamy do czynienia z politycznym szantażem. - Zostały złożone obietnice transferów społecznych, którym my nie kontestujemy jak 30 tys. zł kwoty wolnej. To jest szantaż polityczny dotyczący czasu, bo każdy kto będzie przeciwny ustawie będzie pokazywany jako przeciwnik takich zmian jak wyższa kwota wolna od podatku - powiedział.

- Problem polega na tym, że całość ustawy - gdyby weszła ona w życie - spowoduje, że ten podatkowy polski "Frankenstein" będzie "niekontrolowalny". Nikt na tym nie zapanuje,  nawet jak minister finansów wyda do tego tysiące stron wyjaśnień. Poziom komplikacji systemu powoduje, że prowadzenie inwestycji w Polsce będzie jeszcze bardziej ryzykowne - zaznaczył Witucki.

Jego zdaniem, ten projekt w takiej wersji nie powinien wejść w życie 1 stycznia, bo nie spełni standardów dobrego prawa, a do tego przeraża Polaków. - Zachowajmy dobre elementy, czyli kwotę wolną i podniesienie drugiego progu, a całą resztę przesuńmy, żeby je przeanalizować zanim wprowadzi się je w życie. Inaczej będzie ogromny zamęt - dodał Witucki.

Monika Krześniak-Sajewicz

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »