Reklama

Ruch Autonomii Śląska: Prezydencki projekt nowelizacji ustawy o PIT uderzy w samorządy

Prezydencki projekt nowelizacji ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych uderzy w samorządy - uważa Ruchu Autonomii Śląska. RAŚ popiera podwyższenie kwoty wolnej od podatku, ale wskazuje na brak mechanizmu rekompensaty spadku wpływów do budżetów samorządowych.

"Tak" dla wyższej kwoty wolnej od podatku, ale "nie" dla łupienia samorządu - oświadczyli działacze RAŚ podczas poniedziałkowej konferencji prasowej w Katowicach. Na ręce przewodniczącego śląskiego sejmiku złożyli projekt uchwały zawierającej rezolucję kierowaną do parlamentarzystów, w której wzywają o troskę o finanse samorządów. Podobne pisma wyślą do pozostałych sejmików wojewódzkich.

Na początku grudnia w Sejmie odbyło się pierwsze czytanie projektu prezydenta Andrzeja Dudy ustawy dot. zwiększenia kwoty wolnej od podatku. Projekt został skierowany do dalszych prac w komisjach. Przewiduje on podniesienie do 8 tys. zł kwoty wolnej od podatku. Według uzasadnienia do projektu, będzie to kosztować sektor finansów publicznych 15,5 mld zł, ale dzięki większej konsumpcji część tych pieniędzy wróci do budżetu.

Reklama

- Kwota wolna od podatku powinna zostać podniesiona, ona od lat była na haniebnie niskim poziomie. Natomiast nie może być tak - a to niestety stało się praktyką w Rzeczypospolitej Polskiej - że ci, którzy pretendują do miejsca we władzach centralnych - że za realizację swoich obietnic wyborczych płacą pieniędzmi samorządu - powiedział przewodniczący RAŚ Jerzy Gorzelik.

Według założeń projektodawcy, z ogólnego kosztu wprowadzenia zmian, czyli ok. 15,5 mld zł, budżet centralny poniesie koszty w wysokości 8,7 mld zł, pozostała część, czyli blisko 7 mld zł, spadnie na samorządy.

- Wygląda to na solidarny podział, ale tak naprawdę jest inaczej - przekonywał Gorzelik. Zgadza się, że podwyższenie kwoty wolnej od podatku będzie skutkowało większą konsumpcją, a zatem większymi wpływami z VAT i akcyzy (według założeń o 1,4 mld zł), jednakże zgodnie z regulacjami prawnymi pieniądze te wrócą jedynie do dyspozycji rządu, a nie do samorządów.

Szef RAŚ dodał, że władze centralne "zabezpieczyły się" przed powstaniem luki w finansach publicznych - planują podatek od transakcji finansowych (który ma przynieść wpływy w wysokości 1,7 mld zł), podatek od obrotu sklepów wielkopowierzchniowych (3,5 mld zł).

- Rząd centralny nie będzie stratny, natomiast ciężar całej zmiany poniosą samorządy. Projekt prezydencki nie zakłada żadnego mechanizmu, który pozwoliłby wyrównywać straty ponoszone przez wspólnoty regionalne i lokalne - wskazał Gorzelik.

Według wyliczeń RAŚ, jeśli prezydencki projekt wejdzie w życie, tylko regionalny samorząd woj. śląskiego straci rocznie 30 mln zł. To więcej niż roczny koszt utrzymania dróg wojewódzkich i więcej niż wynoszą koszty remontów tych dróg w przyszłym roku. Jeszcze większe straty poniosą powiaty i gminy, co wynika z ich większego udziału z podatku PIT. W przypadku Katowic będzie to 89 mln zł, a Gliwice, Częstochowa, Sosnowiec - blisko 50 mln zł.

- Będzie to olbrzymia luka w finansach miasta. Wystarczy powiedzieć, że to pieniądze, które pokrywają np. całoroczne finansowanie katowickich przedszkoli lub budowę katowickich centrów przesiadkowych, których budowa jest planowana w najbliższych latach - podkreślił radny RAŚ z Katowic Aleksander Uszok

W opinii RAŚ, lepsze dla samorządów rozwiązania są "pod ręką". Chodzi o obywatelski projekt "Stawka większa niż 8 mld", zakładający m.in. zwiększenie samorządów w PIT i przywrócenie zasady rekompensaty zmian ustawowych.

Według RAŚ, nie wystarczy inny podział podatków dochodowych. W państwach zdecentralizowanych na poziomie lokalnym i regionalnym pozostaje także znacząca część wpływów z podatku VAT - przekonywał Gorzelik. Np. w Niemczech to ponad 40 proc. podatku VAT, a w Hiszpanii ponad jedna trzecia.

Trybunał Konstytucyjny orzekł w październiku, że przepisy ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych, ustalające kwotę wolną od podatku w wysokości 3089 zł, są niezgodne z konstytucją i tracą moc 30 listopada 2016 r. Według TK, przepisy są niekonstytucyjne w zakresie, w jakim nie przewidują mechanizmu korygowania kwoty wolnej gwarantującego co najmniej minimum egzystencji.

Trybunał uzasadniał, że "obowiązkiem państwa jest pozostawienie dochodu podatnikowi bez obciążania go podatkiem w zakresie, w jakim jest to niezbędne do stworzenia minimalnych warunków godnej egzystencji człowieka; dopiero dochód przekraczający tę kwotę powinien podlegać opodatkowaniu".

Podniesienie kwoty wolnej prezydent Duda również zapowiadał w trakcie kampanii wyborczej; także PiS zgłaszał taki postulat w kampanii parlamentarnej. Premier Beata Szydło w swoim expose powtórzyła deklarację o podniesieniu kwoty wolnej do 8 tys. zł.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »