Reklama

Płaca minimalna wzrasta w Niemczech do 12 euro

12 euro za godzinę - tyle wynosi od dzisiaj płaca minimalna w Niemczech. Najwięcej skorzystają kobiety i mieszkańcy wschodnich landów.

BIZNES INTERIA na Facebooku i jesteś na bieżąco z najnowszymi wydarzeniami

Ponad sześć milionów osób w Niemczech będzie od października otrzymywać wyższą wypłatę. Ustawowa płaca minimalna wzrośnie z 10,45 euro do 12 euro za godzinę.

Federalny minister pracy, Hubertus Heil (SPD), powiedział, że z podwyżki skorzystają przede wszystkim kobiety, które "ciężko pracują za niskie wynagrodzenie". Zdaniem Martina Rosemanna, rzecznika ds. polityki rynku pracy grupy parlamentarnej SPD, wyższa płaca minimalna poprawi szczególnie sytuację wschodnioniemieckich pracowników, którzy często zarabiają mniej niż mieszkańcy zachodniej części kraju. Zatrudnieni na pełnym etacie otrzymają od października 2100 euro brutto zamiast dotychczasowych 1800 euro brutto.

Reklama

Jak przyznał Rosemann, w branżach, w których rzadko występują układy zbiorowe, gwarantujące lepsze zarobki, np. w gastronomii, handlu detalicznym czy w firmach oferujących usługi sprzątania, wyższa płaca minimalna zwiększy ochronę przed ubóstwem na starość.

Przeciwko podwyżce protestowali przedstawiciele pracodawców. Reiner Dulger, przewodniczący Związku Pracodawców, oświadczył, że wzrost płacy minimalnej jest utratą zaufania do polityków w partnerstwie społecznym. Obawia się on, że w wyniku podniesienia wynagrodzenia minimalnego, pracodawcy będą zmuszeni do renegocjowania układów zbiorowych, co w obecnej sytuacji gospodarczej określił jako "ciężką hipotekę".

Od października podniesione zostaną także limity zarobków w przypadku tzw. "minipracy", czyli "minijob". Wzrosną one z dotychczasowych 450 euro do 520 euro. Prezes stowarzyszenia socjalnego VdK, Verena Bentele, skrytykowała jednak zwiększenie limitu zarobków przewidzianego dla "minijob". Jej zdaniem, tego typu prace to pułapka ubóstwa, zwłaszcza dla kobiet. Rzadko prowadzą one też do regularnego, stałego zatrudnienia z odpowiednim zabezpieczeniem emerytalnym. Jak dodała Bentele, pandemia koronawirusa pokazała, że pracownicy zatrudnieni w ramach "minipracy" byli pierwszymi, którzy zostali przez pracodawców zwolnieni z pracy - bez możliwości przejścia na skrócony czas pracy lub otrzymania zasiłku dla bezrobotnych.

(EPD/stef), Redakcja Polska Deutsche Welle

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »