Reklama

CBDC. Co Będzie Dalej z Crypto?

CBDC prawidłowo odczytywane to oczywiście pochodzący z ang. Central Bank Digital Currency, skrót oznaczający cyfrową walutę (pieniądz) banków centralnych. Ale już nawet nawiązujące do niego polskie pytanie - Co Będzie Dalej z Crypto? - poza językową zabawą ma swój głęboki sens. Daleko idąca cyfryzacja usług finansowych i obrotu pieniężnego dokonana w minionej dekadzie jest faktem, którego naturalnym rozwinięciem pozostaje zrodzony przed 13 laty etap kryptowalut opartych o technologię blockchain - pisze Sławomir Cieśliński, członek Rady Programowej Forum Gospodarczego TIME.

Co ciekawe - w  świecie poddanym w minionych 2 latach tragicznemu pandemicznemu doświadczeniu rozwój takich zjawisk jak kryptowaluty zyskał dodatkowe przyspieszenie. I oczywiście nie chodzi tu tylko o taki budzący społeczne emocje fakt,  jak niebywały wzrost wartości bitcoina, ethereum czy dogecoina w 2021 roku.

Co więcej - jedna z najnowszych prognoz zakłada, że do końca 2022 roku nawet 1 mld ludzi zainwestuje w kryptowaluty, trzy razy więcej niż w roku minionym! Zaufania do inwestowania w waluty cyfrowe dowodzi też fakt, że ich największym na świecie korporacyjnym właścicielem jest producent oprogramowania firma MicroStrategy - posiada ta firma 121 044 bitcoiny (czyli mniej więcej ponad 2 razy więcej niż Tesla)  o wartości ponad 4 miliardów dolarów.

Reklama

Wywrócony schemat

Także w Polsce widać, że udział instrumentów bezgotówkowych w obrocie detalicznym powoli rośnie. Oczywiście nie prowadzi to do eliminacji gotówki z obrotu, ale podobnie jak w innych obszarach życia gospodarczego i społecznego czy także kulturalnego rośnie znaczenie powszechnie używanych urządzeń jak komputery PC czy smartfony opartych o zaszyte w nich technologie ICT.

Obecnie stosowane instrumenty bezgotówkowe, jak np. karty płatnicze lub płatności mobilne, tak naprawdę obracają impulsami,  które w 100 proc. są ekwiwalentem tradycyjnych monet i banknotów. O ich dopuszczeniu do obrotu w danym kraju lub na świecie  oraz ich nominalnej wartości w relacji do złota lub innego przyjętego wzorca wartości decydują uprawnione organy, czyli krajowe banki centralne.

Taki generalny schemat wywracają waluty cyfrowe (kryptowaluty), w pełni niematerialne w przeciwieństwie do tych tradycyjnych.  Ich wartość wynika z relacji rynkowych, czasem bardzo zmiennych,  a nie z autorytarnej autonomicznej, ekonomicznej, ale jednak politycznej natury decyzji urzędniczych struktur, którymi są narodowe banki centralne lub ich regionalne, np. w Unii Europejskiej, ponadkrajowe emanacje. 

Pewnym wyłomem w tym cyfrowym świecie są  tzw. stablecoiny, czyli waluty technologicznie cyfrowe, dla których proponuje się ustalać lub ustala w określonym przedziale czasu stałą relację do aktualnie funkcjonującego w danym kraju  prawnego środka  płatniczego, np. dolara czy złotówki. Najbardziej znanym takim projektem, jakkolwiek wszystko na to wskazuje, że niezbyt udanym, a może tylko przedwczesnym, była zainicjowana przez Facebooka, ze względu na jego ogólnoświatowe transakcje,  waluta Libra, ponad rok temu przemianowana na Diem.

Problem po części w tym, że zarówno produkcja pieniędzy, jak i obrót nimi, to określone koszty. Na przykład w Polsce ten koszt pieniędzy w obiegu  jest szacowany na ok. 1 proc. krajowego PKB. Dlatego już przed kilku laty proponowano w naszym kraju stosowanie zaokrąglonych płatności, czyli rezygnację z używania w rozliczeniach monet groszowych, albowiem koszt wybicia monety 1-groszowej  a nawet o wyższym nominale przewyższa jej nominalną formalną wartość.

Ważne koszty

Problem kosztów w obrocie finansowym jest tym bardziej wymierny, gdy nie dotyczy transakcji nazwijmy je detalicznych, lecz masowych, czyli nazwijmy je hurtowych. A te dotyczą chociażby  operacji międzynarodowych na wielką skalę, czym zajmują się m.in. właśnie banki centralne. A im gospodarka danego kraju większa, tym problem ma większy wymiar i ekonomiczno-polityczne znaczenie.

Dlatego za cywilizowanie, a może lepszym terminem byłoby  "oswajanie"?,  walut cyfrowych nie przypadkiem wzięli się już kilka lat temu ekonomiczni giganci. Dlatego też o cyfrowym dolarze czy cyfrowym juanie słychać najczęściej. Wprowadzenie do obrotu bitcoina czy to na Bahamach czy w Salwadorze to w tym kontekście raczej ciekawostka, aniżeli prawdziwa rewolucja w świecie współczesnych finansów.

Obniżenie kosztów produkcji, transportu, transferu, liczenia oraz transakcyjnych dużych operacji pieniężnych walut cyfrowych typu CBDC w stosunku do tradycyjnego pieniądza to jeden z zasadniczych powodów prac już większości krajowych banków centralnych w tym zakresie w ostatnich kilku latach. Gdyby banki centralne dysponowały odpowiednią infrastrukturą, to i koszty transferów pieniężnych w obrocie  transgranicznym uległyby pomniejszeniu.

Jest i trzeci argument za wdrożeniem CBDC, a dotyczy on wcale niemałej grupy krajów cechujących się  ciągle jeszcze w nich relatywnie wysokim wskaźnikiem osób wykluczonych cyfrowo. Logistyczna strona funkcjonowania walut cyfrowych oznacza też łatwość w dokonywaniu nimi tak płatności jak i rozliczeń, co może też mieć znaczenie w sytuacjach kryzysowych wymagających szybkiego udzielenia pomocy np. ofiarom katastrof.

Co na to Polska?

W Polsce temat walut cyfrowych, przed laty mocno podnoszony przez kręgi entuzjastów i innowatorów, przez wybrane państwowe urzędy i instytucje został w minionym pięcioleciu mocno ograniczony i zdeprecjonowany.

Jednak za przyczyną prac prowadzonych czy to w USA, w Chinach czy przez Europejski Bank Centralny nie daje się tego stanu rzeczy dłużej utrzymywać. Warto  w tym kontekście zacytować wypowiedź prezesa Giełdy Papierów Wartościowych Marka Dietla z maja 2021 roku: " Gdy nie wprowadzimy cyfrowego złotego, to chcąc nie chcąc będziemy używać cyfrowego juana, dolara czy euro, bo będzie to wygodniejsze i płynniejsze".

W efekcie tego typu opinii także Narodowy Bank Polski przyznał się do prowadzonych wcześniej prac studialnych dotyczących tego tematu publikując w maju 2021r. raport "Pieniądz cyfrowy banku centralnego", autorstwa Departamentu Systemu Płatniczego NBP. Co prawda w komentarzu Pani Marty Gajęckiej - członka zarządu NBP zaznaczając, że  w opinii zarządu NBP nie ma obecnie potrzeby wprowadzania w naszym kraju cyfrowego pieniądza.

A jak po roku wygląda ten problem? Proponujemy wysłuchać w dniu 7 marca br.  podczas 14. Forum Gospodarczego TIME, sesji "Waluty cyfrowe banków centralnych". Moderatorem panelu będzie dr Robert Huterski z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu, a panelistami prezes Giełdy Papierów Wartościowych Marek Dietl oraz doradca kierujący Wydziałem Pieniądza Cyfrowego i Innowacji Finansowych w Departamencie Systemu Płatniczego NBP Adam Głogowski.

Sławomir Cieśliński, Członek Rady Programowej  Forum Gospodarczego  TIME

14. Forum Gospodarcze TIME odbędzie się w dniach od 7 do 8 marca w formule on-line

Bezpłatna rejestracja na  www.fgtime.pl


INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »