Reklama

Łukasz Czernicki, MF: Możemy uniknąć głębszego spowolnienia gospodarki

Krajowy Plan Odbudowy i Program Inwestycji Strategicznych będą podtrzymywać koniunkturę w okresie przewidywanego spowolnienia - ocenia w rozmowie z Interią Łukasz Czernicki, główny ekonomista Ministerstwa Finansów. - Zakładamy, że szczyt inflacji przypadnie na miesiące wakacyjne, a średnioroczna inflacja będzie w 2022 r. raczej dwucyfrowa. Ale jeśli ktoś mówi, że dwucyfrowa inflacja pozostanie z nami przez kolejne dwa lata to jest to raczej czarny scenariusz - dodaje.

Paweł Czuryło, Interia: Jakie znaczenie dla polskiej gospodarki, z perspektywy głównego ekonomisty Ministerstwa Finansów, ma Krajowy Plan Odbudowy?

Łukasz Czernicki, główny ekonomista Ministerstwa Finansów: Zarówno KPO, jak i program Polskich Inwestycji Strategicznych, powstały w odpowiedzi na pandemię, ale ich timing idealnie wpasuje się w makroekonomiczny scenariusz, który się nam rysuje w sytuacji gdy w Polsce, po wybuchu wojny, przyspieszyła inflacja i zmusiła NBP do dynamicznej podwyżki stóp procentowych. Najwięcej funduszy napłynie w latach 2024-2025 i to mogą być lata spowolnienia gospodarki, oczywiście nie jakiegoś dramatycznego, ale jednak. W Aktualizacji Programu Konwergencji prognozowaliśmy, że będziemy się rozwijać w tempie ok. 3 proc. w 2023 r., a dziś są już sygnały, że to tempo może być wolniejsze. Z drugiej strony KPO i PIS będą podtrzymywać koniunkturę w okresie przewidywanego spowolnienia.

Reklama

Jaki poziom wzrostu PKB możemy zatem zobaczyć w kolejnych latach?

- W APK zakładaliśmy 3,2 proc. w 2023 r., ale nie uwzględnialiśmy wpływu KPO. Teraz dzięki KPO i w obliczu spowolnienia w 2023 r. może nam się udać uniknąć głębszego spowolnienia i niewykluczone, że osiągniemy właśnie poziom zbliżony do wzrostu PKB zakładany w APK.

Trudno pewnie też prognozować co się stanie z inflacją.

- Krótkoterminowo KPO może wpłynąć na inflację - pamiętajmy, że to jest dodatkowy popyt, dodatkowe dochody i ten program może podbijać inflację, ale nie spodziewamy się jakiegoś silnego podniesienia wskaźnika wzrostu cen. Zakładamy, że ten wpływ może wynieść około 0,4 pkt proc. W długim dystansie, jeśli środki na inwestycje podniosą wydajność polskiej gospodarki, to wpływ KPO może być wręcz dezinflacyjny.

Czy dwucyfrowa inflacja może utrzymać się także w kolejnych latach? Pojawiły się prognozy, według których dwucyfrowa inflacja może być z nami i w 2024 r.

- Nie mamy prognoz aż na takim poziomie. W APK, które opracowaliśmy na przełomie marca i kwietnia, zakładaliśmy średnioroczną inflację 9,1 proc. w 2022 r., ale ciężko będzie osiągnąć taki wynik patrząc na odczyty z ostatnich miesięcy. Inflacja przestrzeliła oczekiwania i inflacja średnioroczna będzie raczej dwucyfrowa w 2022 r. Ale jeśli ktoś mówi, że dwucyfrowa inflacja pozostanie z nami przez kolejne dwa lata to jest to raczej czarny scenariusz.

W 2023 r. inflacja średnioroczna będzie już jednocyfrowa?

- Tak zakładamy.

Jak może wyglądać dynamika inwestycji, które są problemem od lat. Miały wzrosnąć do 25 proc. PKB, a jesteśmy zdecydowanie poniżej 20 proc. PKB.

- Nasza gospodarka jest oparta w większym stopniu o usługi niż w przypadku takich potęg przemysłowych jak Korea Południowa, a do niej się często porównywaliśmy. U nas eksport oparty jest w większym stopniu właśnie na usługach - chodzi np. o centra usług oraz transport. To nie są branże, które wymagają aż tak dużych nakładów inwestycyjnych. Druga kwestia jest taka, że od 2015 r. mieliśmy faktycznie dociążenie konsumpcji, wzrosła dynamicznie płaca minimalna, mieliśmy transfery społeczne i to może tłumaczyć  mniejszy udział inwestycji. Dla mnie przy ocenie tego, czy rozwijamy się w sposób zrównoważony, czy nie,  ważniejszy jest rachunek bieżący, a szczególnie relacja eksportu do importu. Po pandemii  mieliśmy bardzo dużą nadwyżkę, która stopniała ostatnio przez wyższe ceny paliw. Ale strukturalnie, jeżeliby wyłączyć efekt cenowy surowców, nasz rachunek bieżący nie sygnalizuje nic niepokojącego.

Jest jednak nadzieja, że KPO zwiększy udział inwestycji?

- W APK zakładaliśmy całkiem niezłą dynamikę inwestycji publicznych, zbliżoną do 5 proc. w 2022 r. i 4,0 proc. w 2023 r. Z kolei od 2023 r. założyliśmy spowolnienie inwestycji prywatnych z dynamiką 2,8 proc. w 2023 r. i 2,5 proc. w 2024 r. W najbliższych latach one będą słabsze. Jeśli więc przyjdą inwestycje w ramach KPO i PIS to będzie to wypełnienie pewnej luki w obszarze inwestycyjnym. Dlatego też założyliśmy, że inwestycje ogółem wzrosną z 16,5 proc. PKB w 2022 r. do 17 proc. PKB w kolejnych latach.

Czy główny ekonomista MF dopisuje w swoich szacunkach na kolejne lata 200 zł do 500 plus?

- Główny ekonomista dopisuje skutki decyzji politycznych, jeśli będą one ogłoszone. Podobnie nie uwzględnialiśmy wpływu KPO w APK. Musimy być konserwatywni, choć rzeczywistość nieraz nas zaskakuje, tak się dzieje np. z dynamiką wpływów budżetowych, która wciąż jest niezła. We wszystkich głównych kategoriach podatkowych wciąż dobrze rośniemy. Mimo Polskiego Ładu, tarcz antyinflacyjnych dynamika wpływów jest całkiem niezła.

A kiedy zobaczymy szczyt inflacji?

- Zakładamy, że to może się wydarzyć w miesiącach wakacyjnych, ale nie chciałbym zawieszać poprzeczki na określonym poziomie.

Rozmawiał Paweł Czuryło

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »