Reklama

Sylwia Koch, gsscert.com: Nie ma uzasadnienia dla tak drastycznych podwyżek cen energii

Z wywiadu, jakiego prezes Urzędu Regulacji Energetyki udzielił "Rzeczpospolitej" wynika, że w przyszłym roku ceny energii będą zdecydowanie wyższe od obecnych, już przecież bardzo dużych. Jednak eksperci nie widzą powodów kolejnych drastycznych podwyżek.

Manipulacja cenami energii?

- Nawet analitycy rynku energii nie rozumieją tego co się na nim aktualnie dzieje. Energia w przyszłym roku kosztować ma co najmniej 1200 złotych za MWh (megawatogodzinę). Co najmniej! Tymczasem producenci energii mają zapasy węgla (ostatnie kłopoty związane z embargiem na węgiel z Rosji dotyczą odbiorców indywidualnych oraz małych ciepłowni i elektrociepłowni), nie mamy też żadnego skokowego wzrostu cen uprawnień do emisji CO2. Ceny, które już dziś przekraczają 1000 złotych za MWh nie mają żadnego uzasadnienia - mówi Sylwia Koch, ekspertka gsscert.com.

Reklama

- Naszym zdaniem dochodzi do manipulacji cenami na tym rynku. Między 25.04 a 18.05 cena energii elektrycznej wzrosła na Towarowej Giełdzie Energii z 750 do 1200 zł za MWh czyli o 60 proc.. W Niemczech o... 10 proc. Widzimy że producenci osiągają rekordowe marże. Nie wiemy dlaczego Towarowa Giełda Energii nie bije na alarm, tak naprawdę należałoby zamknąć na niej handel, a sprawę powinien zbadać URE - dodaje.

Coraz mniej rynku na TGE

- W czasie pandemii przyjęto wiele przepisów, jeden z nich spowodował uprzywilejowanie spółek energetyki zawodowej. W grupach kapitałowych spółka-matka może udzielać gwarancji kapitałowych spółce-córce. Mówiąc krótko - dla grup kapitałowych udział w rynku jest o wiele tańszy niż dla pozostałych firm, które muszą wnosić wkład pieniężny by w ogóle być na TGE. Wiele prywatnych spółek tego nie wytrzymało, a każdy upadek takiej firmy pogłębia nierównowagę na rynku i przewagę firm państwowych - tłumaczy Sylwia Koch. Jak dodaje: - UE nakazała swego czasu oddzielenie produkcji energii od jej dystrybucji i obrotu, ale w polskich realiach nadal mamy grupy kapitałowe - każda z nich to de facto jeden podmiot.

- Niektóre - np. Tauron - mają u siebie nawet firmy wydobywcze. Eksperci biją na alarm, bo zaczynamy już mówić o oligopolu - podkreśla.

Ceny jak w Niemczech, zarobki jak w Polsce

- Koszt energii podnosi ceny każdego towaru, a zatem pośrednio uderzy każdego z nas po kieszeni. Energię trzeba oszczędzać, ale ma to swoje granice. Zbliżamy się do cen energii jak w Niemczech, ale zarabiamy nadal "po polsku" - zauważa rozmówczyni Interii.

Rozmawiał Wojciech Szeląg

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »